Share →

Ja to jestem jednak głupek ;)
Parę osób mi o tym mówiło, ale gdzieżbym tam kogoś słuchał.

Wstaję o 5:30, szybkie śniadańko, wrzucić jeszcze parę gratów do plecaka i lecę pod żabkę. Przecie 6 wyjazd. Czekam i czekam, noo tak, znów Tomek zaspał?! Dzwonie, odbiera zaspany Tomaszek. Ha mam cię, myślę sobie, zaraz dostanie zjebkę :p– Co, znów zaspałeś?
* Ale co ty, przecie piąta jest!
– Eee
* No zmiana czasu była!
– Upss jakoś mi umknęło, idę do domu :D

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Odpaliłem komputer, jeszcze raz sprawdziłem pogodę, chwilę poklikałem, następnie udałem się na tron. Ha, nie ma to jak własny kibelek, a nie sranie po kosodrzewinie ;) Po tym, jakże oczyszczającym rytuale, lekki jak herubinek, mogłem już zdobywać nawet i Gerlach, hmm… no może trochę się rozpędziłem :p

Kierownik wyprawy, wodnikus trollus, wymyślił Koprowy Wierch.

Każdemu się podobało, z małym ale. Tomek zabrał koleżankę, nie wprawioną w górskich eskapadach. Wszystko miało wyjść w „praniu”. Tylko jakoś planu B nikt nie miał obmyślonego :p

Ok jedziem!
Ekipie towarzyszy „pies wysokogórski”, Luna.

Tylko jakaś taka „przydżuimiona”. A za nami co? A co może jeździć w slovakji, skodzina :D Przejeżdżając przez jedno miasteczko, to 90% aut na rynku (do kościoła się wybrali – Niedziela) to były skodiczki. Ha, sami mieliśmy kiedyś Skodę. I to nie byle jaką! Bo sportową, Rapid, ze znaczkiem „5 speed” :D

Dojeżdżamy. W moim planie, było ruszyć z Szczyrbskiego, magistralnym (czerwonym) na Popradzkie Pleso, tam odpić już niebieskim na Koprowy. Tu jednak pojawiłą się kwasić na twarzach, że ileż można z tego Szczyrbskiego wychodzić. Przegłosowali mnie, na dojście do Popradzkiego niebieskim szlakiem, który dobija jakiś kilometr przed Sczyrbskim. Taki plus, iż zaraz za odbiciem asfaltu na Popradzkie Pleso, za mostkiem jest dziki, bezpłatny parking. Parkować można bez obawy, nie ma zakazu, nie odholują :p

Mnie jednak perspektywa dreptania asfaltem a potem wracania tędy w twardych buciorach, nie bawiła. Ekipa wzięła „adidaski”, bo śniegu prawie nie było (dużo mniej jak tydzień temu, w sumie tylko gdzieniegdzie na szczytach widać było płaty). A ja w pancernikach Meindlach Perfekt. Sama przyjemność na asfalt :(

Dobra, idziemy, bez marudzenia, bo w sumie przekonali mnie tym, że każdą drogę/szlak dobrze poznać ;)

Po drodze:

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/6bf879332c258aec.jpg

Uff, skończył się ten paskudny asfalt.

Popradzkie Pleso w promieniach porannego słońca.

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/3374bd34df2fb664.jpg

Doczłapaliśmy i tak patrzę na miny współtowarzyszy i współtowarzyszki :)
Eee, jeden ziewa, parka „zakochanych” coś tam marudzi pod nosem. To krótka piłka, albo idziemy na ten Koprowy, albo ja idę po browar i wymyślamy plan B.
Stanęło na planie B. Którym okazała się okupacja leżaczków z widokiem na jeziorko, wprost do słonka, przy akompaniamencie pysznego piwka :D

Nie ma to jak pilsnerek, w baryłkowatym, pilsnerkowym kufelku. Aczkolwiek skroili mnie za Pilsnera strasznie 2,8e!

Dlatego przerzuciliśmy się potem, na Steiger_a. Ojj zacne piwko. W cenie 2e. Mozę nie posiada takiej wyrazistej goryczki jak Pilsner, ale bardzo dobre, bardziej wyważone smakowo (tak bym to określił).

Leniwiec się załączył. Nawet Luna nie miała specjalnej ochoty na eskapady.

Widok z tarasu na lewo, o jakaś fajna przełęcz ;)

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/b5ff306e6f9eb70a.jpg

To drugie piweczko, ale no jakoś takie chyba słabe mają, to trzecie, no dobra, ale jak tu wyjść o trzech, przecie nieparzyście, pecha jeszcze przyniesie :P To czwarte. Para gołąbeczków poszła nad pleso, ja wykorzystując drzemkę kumpla, skoczyłem po niespodziankę, piąte :D
Turyści jak jasny gwint, wyszli asfaltem, legli na leżakach i spoili się browarami. Ale, ale, nie takie proste życie trolla górskiego. Pić każą, a potem każą się męczyć ;)
Po takiej dawce to mózg zaczyna lepiej pracować :D Akumulatory po południowej sjeście wprost do słonka, naładowane. Cel. Przełęcz pod Ostrewą. Wyjdziemy! A co!

Tylko no tak krótkim odcinku, ponad 460m przewyższenia. Damy radę.

Atak!

Coś daleko to schronisko. A tu nawet połowy drogi do góry nie ma :p

Człapiem dalej.

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/8d808bd91898881a.jpg

I jest przełęcz. Kruca, jednak trochę tego przewyższenia od schroniska jest.

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/6fb7fab82ca3423a.jpg

Na przełęczy, trochę księżycowo.

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/a4b84431a68ddc4f.jpg

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/2eca550ed52b576e.jpg

I jest fajne legowisko trolla :D

Super fajnie i w ogóle, ale trzeba było by schodzić. Tak jakoś się późnawo zaczęło robić.

To fru w dół.

link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/10/da76276d0b234b96.jpg

Kontynuacją planu B miało być jeszcze podejście na „Symboliczny cmentarz ofiar gór”.
Jednak tu, płeć piękna, stwierdziła, że wystarczy. I tak trzeba przyznać, że jak na pierwszy raz, taka przećwika, na takim przewyższeniu, to dawała rady. Ja się oczywiście upociłem jak dzika świnia. Jeszcze mnie ten herubinek dorwał ;) i miałem pozor w kosodrzewinie heheh.

Tak czy inaczej, się popiło, się pochodziło, to by co zjadło :D

Powiem tak. Ogólnie mają tam drogo!
Najtańsze, z takich „pożywnych” dań to był zestaw gulaszu (jak dal mnie bigos z większymi kawałkami mięsa) + 4 knedliczki.
Złe nie było, aczkolwiek coś brakowało temu „bigosikowi”. Jednak za 5e, eee. Jakoś po „polskiemu” za tą cenę wolałbym schaboszczaka z zimniokami i surówką :D

Zczłapaliśy tym przeklętym asfaltem w dół. Sru do samochodu i każdy kimono. Mnie z Piotrusiem, chyba te 5 browarków ululało. Kobitka padłą sama z siebie, a biedny kierowca, chyba musiał rozmawiać sam z sobą, co by nie zasnąć ;)

Kącik kulinarny.

Po powrocie do domciu, trzeba było się posilić.
Na ruszt poszedł piersiak z kuraca, w ziołach + makaron w sosie pieczarkowym.

Tak trochę na łatwiznę poszedłem, sos to gotowiec, no oprócz dorzucenia wody i śmietany, oraz oczywiście świeżych pieczarek. Dodałem jeszcze rozmaryny, który świetnie komponuje się z grzybami. Np jajecznica z kurkami przyprawiona rozmarynem, niebo w gębie!

Składniki:

Gotowe danie:

Pozdrawiam!

Tagged with →