Share →

saneczki_widok_ogolny

To będzie kawałek trochę stylu Adama Słodowego (Zrób to sam). Sytuacja wygląda następująco: Jedziemy z rocznym szkrabem na tygodzniowy urlop do Jakuszyc – Mekki narciarstwa biegowego. Czekają nas idealnie przygotowane trasy, piękne krajobrazy oraz… opieka nad malcem. Jak to połączyć?

 

 


Spis treści

Cel

Postanowiłem sklecić saneczki, które na trasach biegowych spełnią rolę wózka dziecęcego w mieście, a mianowicie

  1. będzie można w nich bezpiecznie przewozić malca przez dłuższy czas (2-3h), a także dodatkowe rzeczy do obsługi dzieciaka
  2. konstrukcja będzie łatwa w montażu demontażu
  3. części składowe będzie można przewieźć środkami komunikacji publicznej
  4. całość będzie na tyle lekka, że w przypadku chwilowego braku śniegu będzie można ją przenieść
  5. całość nie będzie kosztowała majątku

Jako, że w podeście poniewierały się stare narty turowe, postanowiłem przymocować je do płóz zwkłych drewnianych sanek, a całość zwieńczyć zdemontowaną z wózka budą. Szerokie narty powinny zapewnić stabilnoś konstrukcji, co zatem idzie bezpieczeństwo jazdy, natomiast dzięki znajome z wózka budzie szkrab nie powinien się bać wsiąćś do sanek. Linki do ciągnięcia całości postanowiłem przymocować do szpejarki demontowalnego pasa biodrowego.
na początek

Materiały & Wykonanie

Materiały możemy podzielić na dwie grupy; są to
albo rzeczy które już mamy takie, jak
  • narty,
  • sanki,
  • buda do wózka
  • pas biodrowy ze szpejarką
 
albo akcesoria, po które pójdziemy do Obi albo innej Castoramy:
  • kątowniki – sztuk 2 (do przymocowanie przodu płóz sanek)
  • krokwie – rodzaj dłuższego kątownika z przesuniętymi względem siebie płaszczyznami – sztuk 2 (do przymocowanie środka i tyłu płóz sanek) UWAGA! krokwie są symetryczne – lewe i prawe, warto kupić parę (ale same lewe też się nadadzą)
  • wkręty (krótkie z szerokim kołnierzem) – sztuk 6 (po trzy na nartę) – do przykręcenia kątowników do nart. Jeżeli na nartach jeszcze jest jakieś wiązanie, to dobrze jest wykorzystać oryginalne wkręty.
  • śruby z nakładkami i nakrętkami – sztuk 6 – do przyczepienia płóz sanek do kątowników – ja użyłem śrub o średnicy 6mm i długości 4cm
  • linka do ciągnięcia – około 15m
  • karabinczyki 6 sztuk – do przymocowania linki do nart i pasa biodrowego (po dwa karabinczyki na jedną linkę ciągnącą, a jest ich dwie, dodatkowo dwa karabinczyki do mocowania linki hamującej, o której będzie w dalszej części opisu). Oczywiście można się obejśc bez karabinczyków, lecz z nimi jest wygodniej.
  • gumowe ekspandery do mocowania bagażu – wystarczy najkrótszy – 1m
elementy
Będziemy wiercić w drewnie oraz przykręcać, więc warto mieć:
  • wiertarkę
  • wiertło do drewna o rozmiarze odpowiadającym rozmiarowi śrub – do przewiercenia otworów w płozach sanek
  • wierło do metalu – jeżeli okaże się, że w kątownikach są otwory i są we właściwym miejscu i rozmiarze, (w co wątpię) to jest ono niepotrzebne
  • śrubokręt – o ile nie mamy tego narzędzia w scyzoryku, to przechodzi on na wyposażenie sanek
  • klucz płaski do nakrętek – przechodzi on na wyposażenie sanek
  • mazak do opisywania płyt – do oznaczania na kątownikach oraz nartach – na tych powierzchniach inne rzeczy albo się ścierają lub nie zostawiają śladu
  • zapalniczę – do opalenia końców linki
otwory w płozach
Na wykonanie całości składa się przymocowanie nart do płóz sanek za pomocą kątowników, co można zrobić w następującej kolejności:
  1. ustawić całość "na sucho", bez mocowania (uwaga, płozy sanek zwykle nie są równoległe na całej długości, lecz zbiegają się ku przodowi, więc nie ma co mierzyć, trzeba po prostu równo (prostopadle) ustawić narty i na nich jako – tako sanki. Środek długości sanek umieściłem mniej więcej w 2/3 długości nart, ale przyznam się szczerze, że za długo nad tym się nie zastanawiałem
  2. kątowniki, którymi mamy zamiar mocować środek i tył sanek (krokwie) powinny być przymocowane do nart w miejscu, gdzie są ślady po wiązaniu – tam narta jest najgrubsza, co umożliwia zastosowanie dłuższych wkrętów
  3. katowniki "przednie" staramy się umieścić także na jak najgrubszym możliwym miejscu narty, lecz nie za blisko krokwi, ponieważ cała konstrukcja straci sztywność
  4. sprawdzić, czy przez otwory w kątownikach przechodzą wkręt i śruby oraz te ostatnie trafiają w obręb płozy sanek, jeżeli nie, to wywiercić lub poszerzyć otwory w kątownikach
  5. na narcie zaznaczyć flamastrem miejsca otworów do mocowania kątowników i krokwi
  6. przy pomocy wiertatki z wiertłem do metalu przebić wierzchnią warstwę laminatu, zrobić małe otwory. UWAŻAĆ żeby nie przesadzić i nie przewiercić narty na wylot. Dobrze jest stosować ogranicznik w wiertarce. Przykręcić kątowniki
  7. znów próbnie postawić sanki na nartach, oznaczyć płozach miejsce na śruby, którymi przykręcimy je do kątowników. Przy okazji można oznaczyć wybrane otwory w kątowniach
  8. wywiercić otwory w płozach sanek. Należy zwrócić szczególną uwagę, aby wiercić je równolegle do ślizgu, w innym przypadku narty będą przymocowane pod kątem
  9. próbnie skręcić całość. Konstrukcja powinna być całkiem sztywna
  10. pozostaje tylko pociąć i przymocować do karabinczyków linkę, ale można to zrobic już w plenerze
  11. także w plenerze za pomocą elastycznych ekspanderów mocujemy budę do wózka. Takie mocowanie jest jak najbardziej wystarczające i nie wymaga żadnych inwazyjnych modyfikacji konstrukcji budy – po nartach możemy ją ponownie umieścić na wózku
  12. całość rozkładamy, aby nie pogubić śrub z nakrętkami i podkładkami pozostawiam je założone na otwory w kątownikach i mocno skręcone
mocowanie kątowników

na początek

Wrażenia z eksploatacji

Transport

Rozebrana konstrukcja nie rodzi większych problemów przy transporcie publicznym;

  • narty są w pokrowcu wraz z innymi nartami
  • budę od wózka i tak zabieramy ze sobą, bo tam szkrab śpi albo siedzi podczas podróży
  • sanki stanowią największy problem, lecz można przytroczyć do plecaka

Generalnie dla tych, co na każdy wyjazd zabierają jeszcze składane łóżeczko i nocnik transport złożonych sanek nie stanowi żadnego logistycznego wyzwania.

Montaż

Składanie całości idzie całkiem łatwo; po położeniu sanek na bok do płozy przykładamy nartę, opieramy na kątownikach i przez otwory w nich oraz w płozach przekłamy śruby, od strony płozy nakładamy nakładki i dokręcamy nakrętki. Jeżeli w kątowniku jest sporo otworów warto właściwe oznaczyć jeżeli nie zrobiliśmy tego wcześniej. Do dokręcenia nakrętek poza śrubokrętem (np. ze scyzoryka) dobrze jest mieć z drugiej strony nały płaski kluczyk. Podobnie postępujemy z drugą płozą.
Pozostaje tylko do sanek umocować budę. Robimy to za pomocą gumowych ekspanderów umieszczając budę mniej więcej w 2/3 długości sanek i przywiązując ją do szczebelków z przodu i z tyłu. Takie mocowanie wystarcza i, co było dla mnie najważniejsze, nie wymaga żadnej modyfikacji budy od wózka (wózej jest jeszcze na gwarancji).
Złożona konstrukcja jest zadziwiająco stabilna.
łączenie elementów
Teraz czas na "zespół pociągowy"; linki rozprostowujemy na całą długość i mocujemy karabinczykami z jednej strony do otworów w nartach (narty turowe mają otwory na dziobach), z drugiej strony – do szpejarki pasa biodrowego plecaka. W przypadku, kiedy karabinczyki nie chcą przejść przez otwory nart, można do nich przymocować dodatkowe pętelki i do nich wpinać karabinczyki. karabiczyki
Długość linek trzeba tak dobrać, aby wykluczyć możliwość uderzenia dzieciaka kijkem przy mocnym odpychaniu się. U mnie linki miały ponad 2,5m (1,70m kijek + 1m miejsca na wymach ręki do tyłu; warto zauważyć, że malec siedzi nie w miejscu czubków nart, lecz jakiś metr dalej). Nie ma co przesadzać z długością linek, za długie utrudniają manewrowanie.
odleglosc

Całość montau zajmuje około 15 minut. Dodatkowo z tyłu budy można umieścić torbę biodrową do przewożenia rzeczy szkraba przeplatając jej pas o elementy jej konstrukcji. Ja użyłem torby Hannah Wedge, do której dodatkowo można było przytroczyć kurtkę lub polar.

Demontaż

przebiega oczywiście w odwrotnej kolejności, lecz czasami można się ograniczyć tylko do zdjęcia budy. Zdejmowałem ją na noc, podczas, gdy cała reszta spokojnie nocowała sobie w przedsionku.

Po równym i pod górę

Przy ciągnięciu sanek praktycznie nie czuje się oporów. Podczas naszego pobytu w Górach Izerskich śnieg był zmrożony, byc może na mokrym, ciężkim śniegu wrażeni byłyby inne. Dopóki poruszamy się równym tempem i linki są naprężone, nie ma problemów z kierowaniem sankami. Idą tam, gdzie ciągnący zachowując jego tor jazdy. Schody zaczynają się przy hamowaniu. W tym przypadku sanki oczywiście nie zatrzymają się na czas i nas wyprzedzą, lub, co bardziej prawdopodobne wjadą w nas. Uważać też należy na trasach, których boki opadają w dół, np z jednej strony zbocze, z drugiej – głęboki rów – sanki oczywiście mają tendencje zjeżdżania z drogi i konieczna jest druga osoba obsługująca linkę z tyłu, która je na niej zatrzyma.
Paru słów wymaga zachowanie się sanek na przygotowanych torach do stylu klasycznego. Otóż nie mierzyłem rozstawu torów mając nadzieję, że narta będzie na tyle szeroka, że nie będzie wpadać do toru. Niestety okazało się, że jedna narta mieści się w jednym torze (szerokość użytych nart to około 6-7cm), podczas gdy druga oczywiście idzie poza nim. Tarcie narty o krawędź toru powodowało odczuwalne opory w ruchu, ale nie miało wpływu na trzymanie kierunku. Aby uniknąć tej sytuacji usiłowałem doprowadzić to tego, aby obie narty jechały poza torem; czyli albo "okrakiem" – po obu stronach toru (czasami się udawało), albo obie po tej samej stronie obok toru, po paru metrach moglem wskoczyć w tor, a sanki pozostawały poza nim.
odleglosc
filmik na YouTube

Zjazdy

Ten element przysparza najwięcej kłopotów, aby ich uniknąć należy:

  • zjazdy przeprowadzać w dwie osoby
  • przymocowac linkę z tyłu sanek, służącą do ich hamowania, co za tym idzie naprężania przednich linek "kierujących" – tylko przy naprężonych linkach sanki pojadą za ciągnącym
  • osoba jadąca z tyłu powinna mieć większą masę od tej jadęcej z przodu; jadący z tyłu przez linkę "hamującą" przekłada kijki i trzymając je, jak a nartach wodnych dba przede wszystkim o to, żeby przednie linki był naprężone oraz o zachowanie żądanej prędkości

Zjeżdżający konwój ma sporą długość: licząc od pierwszej osoby: 2,5m linki "ciągnącej" + 1,7m sanek + 1,5m linki "hamującej" daje około 6m. Warto to wziąć pod uwagę przy próbie wyprzedzania kogokolwiek..

Gdy nie na śniegu

Jako, że ślizgom wykorzystanych nart turowych nie za wiele już mogło zaszkodzić, to nie przejmowałem się gdy spod śniegu wystawła trawa, lub kamienie. Przy najechaniu jakiś hamujący obiekt czułem tylko lekkie szarpnięcie, bez najmniejszego znaczenia dla bezpieczeństwa pasażer sanek.
Inny problem pojawiał się, gdy trzeba było w mierę szybko przejść przez szosę. W tym przypadku albo dwie osoby łapiąc za drewniane elementy saneki spokojnie przenosiły całość wraz z zawartością, albo żona brała szkraba, a ja całą konstrukcję pod pachę.
gdy_nie_ma_sniegu

na początek

Planowane ulepszenia

Oto rzeczy, króre przeszły mi przez myśl pod koniec pierwszego dnia ciągnięcia sanek:

  • sztywny dyszel zamiast linki – bez wątpienia zastąpienie linek lekkimi sztywnymi rurkami ułatwiłoby sterowność oraz zmniejszyłoby niebezpieczeństwo wyprzedzania przez sanki podczas zjazdów. Do obmyślenia pozostaje sposób połączenia rurek do sanek oraz do pasa biodrowego.
  • hamulec bezpieczeństwa – wyobrażam go sobie jako metalowy kolec przymocowany na sprężynie na jednej z płóz, który byłby wyzwalany za pomocą specjalnej linki.
  • ruchoma płoza kierująca – wtedy sanki na pewno zyskają dużo większą sterowność, lecz nie wiadomo, jaki to będzie miało wpływ na stabilność jazdy (boczne płozy będą musiały być znacznie sktócone). Być może gra nie jest warta świeczki, z resztą tego pomysłu raczej nie zrealizuje domowymi sposobami.

na początek

Dodaj komentarz