Share →

Wybór plecaka 
Wybór plecaka lawinowego to oczywiście dość duża sprawa głównie ze względu na kwotę jaką trzeba na taki wynalazek przeznaczyć. Zakup planowałem od pierwszego dnia wyjścia poza trasę narciarską (już po kursie lawinowym). Balon oczywiście nie jest niezbędny i myślę, że duże znaczenie ma tu marketing, ale generalnie jestem strasznie obes***y pod względem lawin, więc od dwóch zim zbierałem fundusze i przeglądałem rynek w poszukiwaniu tego, który będę chciał (oraz będę w stanie) zakupić. Pokrótce postaram się przybliżyć moje poszukiwania. Tak naprawdę w chwili obecnej na rynku znajdują się trzy dostępne firmy produkujące systemy balonów lawinowych: ABS, Mammut/Snowpulse oraz BCA. Ponadto zostało jeszcze trochę plecaków robionych przez Snowpulse’a, które można dostać w przyzwoitej cenie. ABS sprzedaje swój system kilku producentom (TNF, Salewa, Ortovox, Head itd). Mammut wykupił szwajcarską firmę Snowpulse i na podstawie ich doświadczeń opracował dwa systemy balonów: RAS i Protection. W tabeli postarałem się przedstawić moje spostrzeżenia na temat wszystkich systemów (chciałbym podkreślić, że „dane” z tabelki to tylko moje spostrzeżenia).

System ABS (Vario) Mammut (RAS) Mammut (Protection) BCA
Krótki opis Baza plecaka (system nośny z 2 balonami). Do tego dokupuje się nakładki dołączane suwakiem. 1 balon dyndający za głową. System może być przekładany między plecakami 1 balon okalający głowę. System może być przekładany między plecakami 1 balon dyndający za głową. System może być przekładany między plecakami
Cena, (nie podaję kwot tylko odczucia, bo ceny się zmieniają ;) Dość droga baza, kartusze w standardowych cenach. Relatywnie tanie nakładki. Cena systemu przyzwoita. Kartusze nie „samonapełnialne” w akceptowalnych cenach. Kartusze „samonapełnialne” 240 CHF = ~1000 zł :/.  Cena systemu dość wysoka. Kartusze nie „samonapełnialne” akceptowalnych cenach. Kartusze „samonapełnialne” 240 CHF = ~1000 zł :/ Najtańszy z obecnych, kartusze samonapełnialne.
Self-refillable Nie Tak (przy odp. kartuszu, trzeba kupić refill kit) Tak (przy odp. kartuszu, trzeba kupić refill kit) tak
Cena napełnienia 120 zł 5 zł + koszt blaszek z refill kit 5 zł + koszt blaszek z refill kit 5 zł[ /td]
Plusy – łatwa adaptacja plecaka do potrzeb chwili (dzięki nakładkom)
– relatywnie tanie nakładki (jak na możliwość posiadania „wielu plecaków lawinowych”)
– lekki system,
– dość spory wybór fajnych plecaków
– ochrona głowy 
– dość spory wybór fajnych plecaków 
– w wersji z lekkim plecakiem dość lekki 
– tani,
– tanie napełnianie
– napełnianie pod ręką w Krakowie
– w miarę przemyślane konstrukcje
– pojawiły się nowe plecaki (42 i 27) i podobno da się przekładać system
Minusy – bardzo wysoka cena eksploatacji (plecak trzeba raz na rok odpalić testowo),
– utrudniony proces napełniania
– wysokie ceny samych plecaków (bez systemu) – wysokie ceny samych plecaków (bez systemu) Na razie nie znam cen samych plecaków

Przyznam szczerze, że dla mnie najważniejszym czynnikiem przy wyborze plecaka była cena. Jeżeli nie ograniczałyby mnie fundusze wybrałbym zapewne system Mammuta Protection z plecakiem Light 30, z opcją dokupienia większego plecaka Pro w razie potrzeby. Albo system ABS bo jego skalowalność jest naprawdę świetna. Można do schroniska targać wszystko w 40l nakładce, niosąc mniejszą w plecaku, aby na jednodniowe wycieczki skakać z małym plecaczkiem.
Update: pojawiły się nowe plecaki BCA, 42 i 27, podobno da się przekładać system między plecakami. Bardzo mnie ta informacja ucieszyła! Po pojawieniu się tych plecaków, brałbym BCA bez zastanowienia ze względu na spełnianie wszystkich wymogów. 

Mój wybór 
Po przejrzeniu wszystkich dostępnych mi ofert mój wybór padł jednak na plecak BCA Float 32. ABS odpadł z powodu wysokiej ceny samego systemu oraz napełniania butli – na każdy rok użytkowania przypada dodatkowe 120 zł. Systemy Mammuta całkiem mi się podobały, ale cena „samonapełnialnego” kartusza zabiła wszelkie spekulacje. Po przeczytaniu pozytywnych opinii o BCA wybrałem 32jkę gdyż spełniał on moje założenia:
– głównie jedno/dwu- dniowe wypady,
– możliwość jazdy przywyciągowej (niezbyt duży),
– w razie czego możliwość zapakowania go na kilku dniową turę (bez śpiwora, ze spaniem w schronisku),
Dzięki współpracy outdoora oraz dystrybutora BCA na Polskę nabyłem ten plecak na preferencyjnych warunkach i wyszedł on taniej niż jakikolwiek nowy plecak lawinowy sprowadzany z zachodu czy kupiony u nas na miejscu.

Pierwsze wrażenia
Plecak jest ciężki… niestety jest to cecha plecaków lawinowym. Poza tym, wykonany porządnie, całkiem spory i taki… pudełkowaty ;). Fajnym patentem jest możliwość puszczenia rurki camelbaga ramieniem plecaka, w którym aktualnie nie znajduje się rączka uruchomieniowa systemu. Daje nam to pewną ochronę camelbaga przed działaniem zimna. O samym systemie balonów ciężko coś dużo powiedzieć. Działa… robi dużo huku i pompuje żółty balon. Nie ma zaskoczenia ;). Obsługa zaworu i chowanie balonu do ponownego użycia są dość proste.

Konstrukcja
Do głównej komory plecaka mamy dostęp zamkiem wokół całego plecaka, niestety dostęp jest od przodu, nie od pleców, więc jak chcemy się do niego dostać to musimy go położyć plecami na śniegu – co oczywiście powoduje, że plecy mogą się zrobić mokre (przypuszczam, że wymuszone to jest tym, że jest to plecak lawinowy i zamek musi być z przodu, żeby balon mógł być z tyłu;).  Komora jest dość pojemna. Ma takie „amerykańskie” 32 l, czyli wystarczająco nawet na kilkudniową turę między schroniskami – bez noszenia śpiwora i dużej ilości jedzenia ;) W komorze głównej znajduje się kieszonka na dokumenty i klucze. W komorze głównej nie znajduje się mocowanie camelbaga. To jest pewna zagadka bo na filmiku na youtube’ie rzep do camelbaga jest pokazywany. W nowym katalogu nie jest on jednak wspominany i tak samo w moim plecaku go nie ma. Teraz pytanie czy celowo został usunięty z nowej serii (z jakiegoś powodu), czy po prostu małe chińskie rączki zapomniały go wszyć. Sprawa została przesłana do BCA, ale na razie czekamy na odpowiedź. Nie przeszkadza to jakoś strasznie, ale camele lepiej działają wisząc niż leżąc w komorze.
Poza tym, mamy komorę na sprzęt ABC (do której też wrzucam mokre foki). Ponadto, jest jeszcze kieszonka na gogle (fajny patent). Na przodzie plecaka są montowania na 2 czekany, diagonalny (szybki) system przypięcia nart, oraz system mocowania kasku chowany w kieszonce na rzep. Mocowanie czekana całkiem szybkie i wygodne. Jedyna obawa pojawia się w kwestii wytrzymałości tych dolnych zaczepów – jest to gumka i trzeba ją totalnie rozciągnąć, żeby objąć łopatkę czekana (ew. ja mogę źle z niej korzystać ;). Mocowanie nart jest spoko. Jedyne co mi się nasunęło, to to, że narty tworzą dość duży kąt, przez co mocno wystają na boki, co może przeszkadzać w trudnym technicznie terenie. Mocowanie kasku jak na razie bez większych zarzutów. Problem pojawia się tylko jak mamy już przypięte narty. Wtedy od biedy kask wspinaczkowy da się przytroczyć, ale z narciarskim już może być problem (choć ta siateczka jest mocno rozciągliwa, więc pewnie by się dało, pytanie ile razy taki stres ona wytrzyma:)
System nośny nie jest jakoś zbytnio rozbudowany. Pas biodrowy jest dość miękki i obawiam się, że nie będzie w stanie przenosić zbyt dużych obciążeń.
Możliwości troczenia po mojemu zbyt wielkich nie ma. Można by próbować adaptować zaczepy do systemu noszenia snowboardu (sam zaczep jest do dokupienia), ale nie bardzo widzę wielkie szanse.


Fajna kieszeń na gogle (wypełniona miękkim materiałem)


Komora główna z zainstalowanym camelbagiem – brak wieszaczka na camel


Komora na ABC lawinowe 


Fajny i wygodny system mocowania czekanów – da się też przypiąć kijki


Mocowanie kasku 


System nośny z zainstalowanym camelbagiem ;) 


Pas biodrowy nie jest zbyt gruby 

Użytkowanie
Na razie zaliczył 4 jednodniowe wypady, więc niewiele. Na razie wyszło:
– zaczęły się już mechacić lekko plecy, mam nadzieję, że nie rozwinie się to dalej,

– pojawiło się „wyświecenie” (przetarcie?) materiału od troczonych nart,

– plecak jest w miarę wygodny, przy ~13-14 kg obciążeniu,
– dość mocno pocą się przy nim plecy (jak jest zimno to nie ma sprawy, ale tej zimy nie jest zimno;).
– narty przypina się szybko i sprawnie,
– przy lekko ujemnych temperaturach woda w rurce od camelbaga nie zamarza gdy jest umieszczona w szelce plecaka,
– pętla na nogę jest irytująca,
– kieszeń na pasie biodrowym jest całkiem pojemna – mieści windstopperowe rękawiczki,
– regulacji klamry pasa biodrowego trzeba się nauczyć, bo zwykłe ściąganie nie działa.

Na razie jestem zadowolony, choć mam pewne obawy względem wytrzymałości plecaka.

Więcej zdjęć oraz zdjęcia w większym rozmiarze

Tagged with →