Share →

OREGON 450 – recenzja podsumowująca 6 miesięcy użytkowania

Po sześciu miesiącach użytkowania nadszedł czas na recenzję końcową, podsumowującą zauważone funkcje, zalety i wady urządzenia, które dzięki uprzejmości  http://www.navio.rix.pl/ mogłem testować, za co bardzo dziękuję.

W wyposażeniu podstawowym otrzymałem:
-urządzenie Garmin Oregon 450 z naklejką osłaniającą wyświetlacz
-kabel USB
-skrócone przewodniki użytkowania w kilku językach
-zaczep z karabinkiem ułatwiającym noszenie

-czas wykonywanych testów
Wszystkie testy w okresie 6 miesięcy miałem okazję wykonywać podczas wycieczek jedno oraz wielodniowych. Czasami korzystając jednego dnia jedynie przez 2-3 godziny, a czasami przez kilkanaście godzin ciągiem. Uważam, że nawigacja służyła mi wystarczająco długo, aby ocenić jej wady i zalety oraz aby dostrzec jej funkcjonalność. Towarzyszyła mi podczas wielu górskich wycieczek, krótkich i tych dalszych.  Zabierałem ją zawsze, nawet podczas nie długich przechadzek po mojej okolicy. Korzystałem z niej również kilkukrotnie na tych samych, powtarzających się trasach, chcąc sprawdzić jej dokładność i powtarzalność.

-przeznaczenie produktu
Moim zdaniem nawigacja Oregon 450 nadaje się do turystyki górskiej w różnych jej odmianach. W naszym kraju sprawdzi się niemal wszędzie. Posłuży nam podczas spacerów po górach zastępując nam mapę, jak również schowana do plecaka podczas jazdy na rowerze zapamięta nasza trasę, którą można potem przenieść na komputer i przeanalizować trening. Niezastąpiona jest podczas wypraw skiturowych, kiedy poruszamy się na azymut z dala od szlaków turystycznych i ruchu pieszego. Tutaj nie wyobrażam sobie lepszego doradcy przy wyborze trasy oraz lokalizatora naszego położenie, kiedy fantazja zawiedzie nas na nartach w odległe i  nieznane dotąd miejsce.

– warunki testowania
Dzięki temu, że otrzymałem Oregona 450 w grudniu i korzystałem z niego do czerwca miałem okazję użytkować go w bardzo zróżnicowanych warunkach pogodowych. Od mrozów w okolicach -15 stopni, przez śnieżyce oraz wiosenne ulewy, aż po letnie upały, które zdarzają się nawet w Polsce. Mieszkam w Jeleniej Górze i w tych okolicach używany był najczęściej. Jest to region górzysty o bardzo urozmaiconym charakterze. Góry, doliny, przełęcze, niecki, kotliny i wąwozy to dość zróżnicowany krajobraz, gdzie GPS miał możliwość wykazania się.


Tarty


Karkonosze

– własne, pierwsze wrażenie
Pierwszym wrażeniem po wyjęciu Oregona 450 z pudełka było – „przyjemnie leży w ręku” Następnie zwróciłem uwagę na duży wyświetlacz. Całość sprawiała wrażenie bardzo solidnej konstrukcji, której nie grożą delikatne otarcia. Dzięki temu, jako użytkownik i tester poczułem się pewniej uważając, bardzo słuszne zresztą, że ciężko go popsuć.

– opis zewnętrzny – waga, wymiary
Podaję wymiary z własnych pomiarów:
Wysokość – 112mm.
Szerokość – 59mm.
Grubość w największym punkcie – 33mm.
Waga urządzenia – producent podaje wagę 192,7 g z bateriami
Dokonałem własnych pomiarów na wadze z dokładnością do 1 grama :
Nawigacja bez baterii – 141g
Nawigacja z bateriami – 187g
Nawigacja z bateriami i zaczepem mocującym – 218g

– wygląd obudowy
W budowie zewnętrznej urządzenia nie ma żadnych ostrych krawędzi. Ma ono obły kształt, dzięki czemu przyjemnie leży w dłoni. W trakcie użytkowania nie wpływa negatywnie na komfort pracy tj. nie uwiera, nie ociera. Wykonane jest z przyjemnego w dotyku tworzywa sztucznego bardzo odpornego na warunki zewnętrzne jak zarysowania, czy nie mocne uderzenia i wstrząsy. Większość powierzchni frontalnej zajmuje wyświetlacz o szerokości 39 mm (3,9 cm) i wysokości 69 mm (6,9 cm), co delikatnie odbiega od danych producenta na korzyść nawigacji (3,8 i 6,3cm.)
Od spodu znajduje się miejsce na tzw. smycz do podwieszenia oraz ukryty pod szczelną, gumową zaślepką port mini USB. U góry z prawej strony znajduje się przycisk wł/wył.
Z tyłu umieszczona została dedykowana przez producenta ‘szyna’ do zaczepu, a u jej spodu niewielki zatrzask służący do otwierania klapy obudowy.

– umiejscowienie elementów i wpływ na użytkowanie
zaczep – przez cały okres użytkowania korzystałem jedynie z oryginalnego zaczepu dołączonego do nawigacji. Choć na początku obawiałem się, że jest on zbyt wątły i niepewny, jednak wątpliwości moje zostały rozwiane. Ani razu, podczas wielu wypadów w góry, podczas setek przebytych kilometrów, nawigacja nie wypięła się oraz nie poluzowała.

Przycisk wł/wył. – Rewelacyjnie umiejscowiony i zaprojektowany. Niby nic, jednak przemyślana konstrukcja ułatwia użytkowanie. Umieszczony z boku przycisk jest zawsze pod kciukiem, przy tym nie odstaje i nie zahacza o nic. Służy nie tylko do włączania i wyłączania, ale umożliwia bezpieczne zablokowanie lub odblokowanie wyświetlacza. Pisze bezpieczne, ponieważ jest on zbudowany tak, że nie ma możliwości przypadkowego wciśnięcia go w trakcie użytkowania.

Zatrzask obudowy – chociaż sprawiał wrażenie delikatnego, nie zdarzyło mi się ani razu aby odpiął się i otworzył klapę tylnią. Dość silny zatrzask zabezpiecza przed taką ewentualnością nawet, gdy zaczep, który go chroni nie jest zamontowany.

Wyświetlacz – zachowuje się bardzo dobrze na mrozie. Nosiłem go wielokrotnie przytroczonego do ramienia plecaka w ujemnych temperaturach i nigdy nie zauważyłem mankamentu wyświetlacza spowodowanego mrozem. Jest duży i czytelny nawet przy dużym nasłonecznieniu.

Zaślepka portu USB – oznaczona jest na niej strona, w którą powinno się ją otwierać, dzięki czemu ciężko ją uszkodzić. Nawet wielokrotnie otwierana i zamykana nie straciła na swojej wodoszczelności. Nie jest nigdzie naddarta ani wyszczerbiona. W trakcie użytkowania w mokrych warunkach, tj. na śniegu czy w deszczu, nigdy nie zauważyłem pod nią wilgoci.

– uwagi z używania – wodoodporność, trwałość, funkcjonalność, komfort itp.

Blokada wyświetlacza – bardzo przydatna funkcja. Czytałem o nawigacjach, które tego rozwiązania nie mają, co ponoć denerwuje użytkowników. Bardzo szybko i łatwo się ją aktywuje oraz dezaktywuje, dzięki czemu nawet często zaglądając na wyświetlacz, robię to prawie bezwiednie. Obsługa blokady jest poprzedzona krótkim kliknięciem przycisku wł/wył., dzięki czemu nie musimy się obawiać, że uruchomi się przypadkowo.

Komfort użytkowania –  chociaż z Oregona 450 korzysta się bardzo łatwo, pomyślałbym o rozwiązaniu umożliwiającym obsługę jedną ręką. Jest to możliwe w tej nawigacji, lecz nie komfortowe. Ekran dotykowy, aż prosi się o obsługę oburącz, co może czasami przeszkadzać przy chodzeniu np. z kijkami trekingowymi lub czekanem.

Wodoodporność –  wspomniałem o tym opisując budowę Oregona 450, jednak rozwinę swoje obserwacje w tym temacie. Jeśli chodzi o te cechę, obawiałem się wystawiać GPSa na deszcz czy śnieg i nosić przypiętego do ramienia plecaka. Jednak moja nieuwaga spowodowała, że wylądował on kiedyś zanurzony w śniegu na kilkanaście minut. Po wykopaniu go byłem już pewien, że nie straszny mu śnieg. Podczas wiosennych opadów deszczu nie chowałem go specjalnie do plecaka ufając, że wilgoć nie dostanie się do środka urządzenia – nie zawiodłem się.

Baterie – Zastosowane są tu baterie ‘paluszki’ AA. Dzięki temu w przypadku wyładowania nie musimy się zastanawiać nad ładowaniem akumulatora, a co za tym idzie dostępem do elektryczności, tylko wyciągamy zapasowe baterie. Minusem jest jednak czas działania na jednym komplecie. Producent podaje czas 16 godzin. W okresie letnim czas ten nawet był dłuższy, bo wyniósł 17 h jednak w zimie bywało różnie. Najkrótszy czas, po jakim urządzenie wyłączyło się z powodu wyładowania baterii to 9 h. Co dziwne – na tym samym komplecie baterii, teoretycznie wyładowanym, spróbowałem uruchomić nawigację po dwóch godzinach i okazało się, że mogła na nim funkcjonować kolejne dwie godziny. Dodam, że korzystałem z najbardziej energooszczędnego trybu. Pewne jest, że podczas mrozów należy się liczyć ze skróconym czasem funkcjonowania na jednym komplecie baterii. Według mnie oscyluje to w okolicach 11-12 h pracy urządzenia.

Sygnał, łączność GPS – podczas trwania całego testu sporadycznie zdarzały się problemy z nawiązaniem lub utrzymaniem łączności. Nawigacja zgubiła sygnał dwukrotnie w dużych wąwozach, których zbocza sięgały kilkudziesięciu metrów. Utrata sygnału nie trwała długo, maksymalnie kilkaset sekund. Były to jednak, jak napisałem, sytuacje bardzo sporadyczne. Opóźnienia w nawiązywania łączności po uruchomieniu GPS-a, również należały do rzadkości, z czego jestem ogólnie zadowolony.

Trwałość –  to jedna z największych zalet Oregona 450. Po sześciu miesiącach intensywnego użytkowania, jego stan oceniam na bardzo dobry. Nie stosowałem żadnej folii ochronnej na wyświetlaczu a mimo to znajdują się na nim jedynie dwa malutkie zarysowania w postaci kropek nie większych od ziarenka piasku. Na obudowie zarysowań także jak na lekarstwo, należy się dobrze przypatrzeć, aby odnaleźć dwa miejsca, które wskazują na to, iż jest to sprzęt używany. Jestem tym faktem bardzo zdziwiony i zadowolony. Po setkach godzin użytkowania Oregona 450 można powiedzieć, że to dość pancerna konstrukcja.


te dwie maleńkie kropki na wyświetlaczu z lewej strony u dołu to jedyne zarysowania ekranu.


maleńka rysa z tyłu


delikatne zadrapania na rogu

– porównanie z innymi gps – korzyści i wady
Porównując nawigację Oregon 450 do nawigacji znajdujących się w telefonach komórkowych, a konkretnie smart fonach, na plus wychodzi urządzenie Garmina przez fakt, iż do obsługi wyświetlacza w zimie nie potrzebujemy specjalnych rękawiczek jak ma to miejsce w ‘komórkach’. Przy bardzo mroźnej pogodzie nie chciałbym ściągać rękawiczki do obsługi wyświetlacza.
Porównując dalej Oregona 450 do telefonów trzeba powiedzieć o bateriach – w przypadku kilkudniowej wyprawy górskiej wystarczy zabrać dodatkowe baterie paluszki, które i tak często nosimy np. do latarki czołowej. W przypadku telefonu nie mamy często możliwości naładowania go w górach a i bateria szybko się wyczerpuje podczas korzystania z funkcji GPS.
Idąc dalej tą skalą porównawczą, należy wziąć pod lupę antenę i odbiór sygnału z satelit. Korzystałem z kilku urządzeń z wbudowanym GPSem. jednak żadne z nich nie było tak dokładne i precyzyjne jak Oregon 450. Jemu również zdarzały się drobne błędy – tj. utrata sygnały w wąwozie lub długie oczekiwanie na połączenie, jednak były to sytuacje sporadyczne. Żadna dotychczas używana przeze mnie nawigacja w telefonie, nie dorównywała mu pod względem dokładności i kontaktu z satelitami.

-mapy i funkcje

Dostęp do map jest bardzo łatwy, jeśli posługiwać się chcemy jedynie mapami komercyjnymi dedykowanymi do nawigacji Garmina. Można je zakupić przez Internet z przesyłką do domu. Dołączony do nich jest program do obsługi map i urządzenia poprzez komputer Mapsource, który jest dość prosty w obsłudze, jeśli poświęci mu się chwilę czasu.
Kłopot zaczyna się pojawiać, kiedy chcemy załadować do urządzenia inne mapy. W tym przypadku musiałem spędzić dziesiątki godzin czytając fora internetowe i ucząc się tworzenia map oraz wrzucania ich na Oregona 450. Jest to naprawdę trudne i może z początku zniechęcić. Potrzeba do tego kilku programów komputerowych. Są one darmowe i dostępne w sieci, jednak początkujący użytkownik z pewnością będzie się wśród tego gubił.

Wysokościomierz baryczny – nie można na nim polegać w 100%, gdyż potrafi wskazywać mało precyzyjne odczyty. Jest jednak ciekawym
dodatkiem.

Funkcja celuj i idź – ciekawa i przydatna opcja. Szkoda, że została umieszczona przez producenta na samym końcu w panelu głównym funkcji. Kiedy brnęliśmy ze znajomymi nocą przez bardzo gęsty las po pas w śniegu, po wyznaczeniu właściwego kierunku nawigacja pomagała nam go utrzymać.

Kompas – chociaż korzystając z nawigacji, oddzielna funkcja kompasu może wydawać się zbędna, korzystałem z niej chcąc nauczyć początkujących turystów orientowania mapy. Kompas jest duży i czytelny z możliwością ustawienia na wyświetlaczu dodatkowych opcji jak wykres wysokości, czy wskaźnik prędkości.

Komputer podróży – bardzo przydatna funkcja. Zapamiętuje i oblicza dane naszej aktywności fizycznej tj. łączny czas, czas ruchu, postoju, prędkość średnią i maksymalną. Trzeba jednak pamiętać o każdorazowym resetowaniu danych z pozycji konfiguracji urządzenia. Jest to trochę uciążliwe i mogłoby się znajdować bezpośrednio w zakładce komputera.

Geocache –  To dzięki Garminowi odkryłem zabawę w poszukiwanie skarbów. Dzięki tej funkcji i portalowi http://www.geocaching.pl/ można się poczuć odkrywcą nawet w najbardziej zatłoczonym miejscu miasta. Serdecznie polecam, jako zabawę w wolnej chwili. Urządzenie Garmina jest do tego celu bardzo dobrze przystosowane i skonfigurowane z portalem, dzięki czemu wszystkie skarby przenoszą się na naszą nawigację ułatwiając nam i umilając zabawę.

Planowanie trasy – o wiele łatwiej zrobić to przy pomocy komputera i dedykowanego oprogramowania, niż samej tylko nawigacji jednak dobrze, że producent pomyślał o takim rozwiązaniu.

Na Oregonie znajdują się jeszcze menadżer waypointów oraz śladów, dzięki czemu w prosty sposób korzystamy z zaznaczonych punktów lokalizacji oraz śladów, które nakreśliliśmy. To również jedne z najczęściej używanych opcji, która zwiększa atrakcyjność urządzenia i czyni go bardziej funkcjonalnym.
Na Oregonie 450 znajdziemy również przeglądarkę zdjęć, funkcję pomiaru powierzchni, wskaźnik wschodu i zachodu słońca i księżyca, kalkulator, stoper, a także kalendarz dla wędkarzy i myśliwych. Jeszcze jedną opcją jest alarm, który pomoże nam obudzić się o wyznaczonej godzinie, gdy planujemy np. wczesnoporanne wyjście z namiotu na szlak.

– podsumowanie
Jeżeli ktoś decyduje się na zakup nawigacji terenowej, Oregon 450 jest na pewno warty zainteresowania. Uważam, że wybór modelu GPSa powinien być już uwarunkowany osobistymi preferencjami. Prawie wszystkie urządzenia tego typu mają spełniać jedną najważniejszą funkcję – pomoc w orientacji w terenie. Reszta czynników wpływających na decyzję jest kwestią indywidualnych upodobań i kompromisów. Mam nadzieję, że w mojej recenzji dość klarownie i obszernie zaprezentowałem model Oregon 450, co w znacznym stopniu ułatwi podjęcie decyzji przy wyborze nawigacji dla siebie.

– ocena produktu łącznie z oceną ceny w skali 1-10 
Nie chciałem zamieszczać oceny w postaci cyfry, gdyż zawsze pozostanie to bardzo nie wymierną oceną oraz podkreśli jej subiektywność. Starałem się to zawrzeć w opisie i charakterystyce urządzenia, jednak przez wzgląd na sugestię od użyczającego nawigacji do testów i stosując skalę 1-10 kpt.: przyznaję Oregonowi 450 – 8 pkt., natomiast jego cenie – 5 pkt.

– sugestie do producenta – pełna instrukcja do urządzenia, procentowy wskaźnik poziomu baterii.


Raz jeszcze dziękuję za udostępnienie sprzętu do testu.


Więcej znajdziecie na forum: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]

 

Tagged with →