Share →
DSCN6607

CUMULUS MAGIC 125 ZIP

Dzięki uprzejmości firmy Cumulus oraz forum.outdoor.org.pl zostałam testerką śpiwora Cumulus Magic 125 Zip.

Dane producenta

Tkanina: Pertex Quantum GL, 23 g/m²
Wypełnienie: Polski puch gęsi, 850 cuin
Konstrukcja: komory przeszywane
Niezależnie wypełniany spód i wierzch śpiwora
Rozdzielczy zamek YKK o długości 175 cm z dwoma samoblokującymi się suwakami
Możliwość rozpięcia i wentylacji dolnej części śpiwora
Możliwość łączenia z modelami Magic 125 ZIP i X-Lite 200 ZIP
Dodatkowy, duży worek z siatki do przechowywania śpiwora w domu

Masa całkowita: 310 g
Masa puchu: 125 g
Masa niewypełnionego śpiwora: 185 g
Temperatura komfortowa: 10°C
Maksymalny wzrost użytkownika: 180 cm
Szerokość (góra/dół): 77/51 cm
Wymiary pokrowca (wysokość/średnica): 18/11 cm
Objętość pokrowca: 1,6 l

Otrzymałam śpiwór zapakowany w worek do przechowywania.

Śpiwór jest oczywiście niesamowicie lekki. Dotąd latem używałam śpiwora Cumulus Lite Line 200 i od razu odczułam różnicę – 200 g. Mój skrócony LL 200 ma 520 g, natomiast Magic 312 g (między wagą deklarowaną przez producenta a rzeczywistą wagą mojego śpiwora jest różnica zaledwie 2 g).

Po wyjęciu z worka zauważyłam niedopatrzenie – dolna połowa gumki służacej do ściagania śpiwora wokół szyi wisiała luzem – musiałam sama ją tam wciągnąć.

Pertex Quantum GL, z którego uszyto Magic 125 Zip jest ultracienkim materiałem syntetycznym, waży 23g/m2. Materiał ma schnąć bardzo szybko, umożliwiając też szybkie wysychanie wilgotnego wypełnienia. Szybkość schnięcia wynika z plecenia w taki sposób, że cieńsze włókna znajdują się na zewnątrz, natomiast grubsze wewnątrz. Taka konstrukcja ma wymuszać podsiąk kapilarny, a co za tym idzie lepsze odprowadzanie wilgoci na zewnątrz. Wykończony jest też DWR – przypadkiem wylałam na niego trochę wody i zauważyłam, że DWR działa znakomicie.

To pierwsza rzecz z Pertexu Quantum GL z jaką mam do czynienia, dlatego od razu dokładnie się mu przyjrzałam. Materiał jest bardziej błyszczący niż Pertex Quantum, w błysku flesza aparatu wręcz się świeci, w naturalnym świetle dziennym zdecydowanie mniej. Charakterystyczna „krateczka” jest drobniejsza. Oczywiście jest cieńszy, co pociąga za sobą prześwitywanie, nie jest to jednak tak intensywne zjawisko jak się spodziewałam – puch nie prześwituje, a jedynie ciemny materiał podszewki (również Pertex Quantum GL). Materiał jest przyjemny w dotyku.

Tutaj bez flesza

Porównanie trzech Pertexów – niebieski Pertex Endurance, zielony Pertex Quantum, czerwony Pertex Quantum GL

Przewróciwszy śpiwór na lewą stronę zauważyłam, że na samym dole w miejscu zszycia materiał się strzępi – wystają nitki.

Wypełnienie puchem gęsim 850 cui w proporcji góra 60% i dół 40%. W stopach jest nieco więcej puchu. Puch jest w bardzo dobrym gatunku – wyczuwam pióra, nie jest ich jednak dużo. Na razie żadne piórko nie przebiło się ani przez materiał, ani przez szwy. Śpiwór pięknie nabiera loftu.

Od razu widać, że priorytetem przy tworzeniu tego modelu śpiwora była jak najniższa waga. 312 g nie jest łatwa do osiągnięcia, a decydując się na ten śpiwór trzeba mieć na uwadze kompromisy. Idea light & fast nie jest mi obca, natomiast komfort jest dla mnie najważniejszy.

Jest to mój pierwszy śpiwór bez kaptura, ale wydaje mi się to doskonałym rozwiązaniem – często latem nie używam kaptura. Można przekręcić się wewnatrz śpiwora, zamiast razem z nim walcząc jednocześnie z pozycją kaptura.

Śpiwór posiada ultra lekki zamek z dwoma maszynkami (pełna długość), który można łączyć tylko z drugim takim samym. Magic 125 występuje też w wersji bez zamka, ale ja jestem bardzo zadowolona, że do testów została przeznaczona wersja z zamkiem, ponieważ będę go mogła używać jako kołdry oraz jako quilta, co bardzo lubię. Zamek nie posiada izolującej listwy.

Nie ma wewnętrznej kieszeni ani pętelek do wieszania.

Jeśli chodzi o kształt i konstrukcję śpiwora – tutaj mam kilka zastrzeżeń. Śpiwór ma przeszywane komory – takie rozwiązanie zostało podyktowane maksymalnym obniżeniem wagi, jednak podchodzę do niego bardzo sceptycznie. Z uwagi na letnie zastosowanie śpiwora można takie rozwiązanie zaakceptować, jednak komory dystansowe znacząco zwiększyłyby komfort termiczny.

Spodziewałam się mniejszych komór, jednak wykonano je w standardowym rozmiarze (16cm). Takie duże komory sprawiają, że puch łatwo się zbija i  pozostają „łyse” miejsca bez wypełnienia. Okolice przeszyć szwów są w ogóle pozbawione puchu i trzeba bardzo starannie przetrzepywać puch żeby w miarę równomiernie go rozdystrybuować.

Śpiwór nie ma specjalnie ukształtowanej przestrzeni na stopy – jest zszyty na płasko.

Ma kształt mumii, wykonany jest według projektu jaki obserwuję ostatnio we wszystkich produktach Cumulusa – śpiwór jest bardzo wąski w nogach, zwęża się znacząco od linii bioder i najwęższy jest w kolanach, a następnie znów odrobinę poszerza się w kolanach. Należy zwrócić na to uwagę – tęższe osoby mogą mieć problem ze zmieszczeniem się, inne (tak jak ja) mogą narzekać na niewygodę i ciasnotę. Oczywiście znajdzie się też sporo osób (śpiących na plecach i nie zmieniających pozycji), dla których nie będzie to stanowiło problemu.

Dokonałam własnych pomiarów wnętrza i porównałam je z wymiarami deklarowanymi przez producenta. Niestety różnica okazała się bardzo znacząca. Śpiwór ma mieć 77 cm w najszerszym i 51 cm w najwęższym miejscu, tymczasem w rzeczywistości ma 73 cm w najszerszym i 47 cm w najwęższym (czyli w kolanach – w stopach jest to 49 cm). Obwód śpiwora jest zatem aż o 8 cm mniejszy niż deklarowany.

Wszystkie śpiwory puchowe jakie dotąd miałam są skrócone o jedną komorę, Magic 125 Zip jest w rozmiarze regular i jego długość jest zaskakująca – według danych z metki śpiwór będzie odpowiedni dla osoby o wzroście maksymalnie 185 cm. Ja mając 160 cm nie odczuwam dyskomfortu, ale zostaje mi zaledwie około 10 cm luzu – co oznacza, że zmieści się w nim osoba o wzroście 170 cm. Jestem w stanie naciągnąć go na głowę jak kaptur, ale sięga mi tylko do czoła.

Porównałam wykrój Magic 125 Zip i Lite Line 200 – Lite Line 200 ma klasyczną konstrukcję przypominającą trapez, Magic 125 Zip jest wyraźnie węższy w nogach.

Zrobiłam przymiarkę i się zmieściłam, natomiast nie mogę powiedzieć żeby było mi wygodnie. Podczas testów w terenie sprawdzę jak będzie wyglądała kwestia komfortu.

Śpiwór jest typowo letni, nadaje się też do schroniska i jako wkładka do cieplejszego śpiwora. Sugerowana temperatura komfortowa dla przecietnego mężczyzny w tym śpiworze wynosi 10 C, dla kobiety 13 C.

Dokonałam wstępnego testu na tarasie. Zazwyczaj niezależnie od pory roku w terenie śpię w bieliźnie merino 250 i skarpetach, tak też zrobiłam tym razem, tyle że skarpety miałam cienkie. Temperatura wynosiła około 7 C, więc 6 stopni poniżej komfortu. Odczuwałam wyraźny chłód. Dały mi się we znaki przeszywane szwy – wzdłuż nich wyraźnie czułam zimno. Ponadto o ile górna część śpiwora izolowała dość dobrze to czułam zimno od strony zamka (brak listwy) oraz na całej przestrzeni poniżej bocznej linii zszycia – między szwem a matą (ze względu na mnijeszą ilość puchu w plecach śpiwora oraz przemieszczanie się puchu). O przewróceniu się na bok nie było mowy. Bardzo zimno było w stopy – palce znajdowały się akurat na szwie, do tego wypychałam stopami materiał. Konieczne będą grube skarpety.

Śpiwór powinien zdecydowanie lepiej spisać się w wyższych temperaturach.

Rozmiar po spakowaniu jest naprawdę imponujący. Dołączony worek kompresyjny wykonany jest z delikatnego materiału nylonowego i waży 8 g. Całość pakunku to razem 320 g (8 g + 312 g). Spakowanie śpiwora do firmowego worka nie jest łatwe, ale wykonalne.

Z lewej Magic 125 Zip, z prawej Lite Line 200

 

Aktualizacja 

Magic 125 Zip przeszedł właśnie pierwszy test w terenie podczas tygodniowego spływu kajakowego Biebrzą. Nie miałam ze sobą termometru, jednak od mieszkańca nadbiebrzańskiej wsi wiem, że temperatura schodziła nocą conajmniej do -8 stopni. Woda w namiocie regularnie zamarzała, jednak wewnątrz nie było chyba zimniej niż około -5 stopni. Warunki dla puchu trudne, teren wymagający, bo podmokły, temperatura odczuwalna niezbyt wysoka.

Używałam Magica codziennie jako wkładki do cieplejszego śpiwora – Yeti GT 600 na puchu 860cui (około 470g puchu). Zestaw ważył około 1200g. Ubiór do spania stanowiły bluza i getry z polartec powerstrech oraz grube skarpety z wełny merino. Od podłoża izolował mnie materac Thermarest NeoAir XLite Women’s o RV 3,9 oraz mata Exped Multimat o RV 1,2 – ten zestaw był wystarczający.

W roli wkładki Magic sprawdził się dobrze, aczkolwiek nie obyło się bez problemów. Pierwszej nocy zrobiłam klasyczne combo zapinając oba śpiwory. Niestety już po chwili próbując ułożyć się na boku napotkałam problemy z niedostateczną ilością miejsca w nogach Magica. Śpiwór był naciągnięty, co nie wróżyło dobrej izolacji, poza tym było mi tak niewygodnie, że koniec końców rozpięłam go i ułożyłam wewnątrz drugiego śpiwora na kształt quilta – kołderki, pozostawiając zapięty sam dół śpiwora, gdzie wylądowały rzeczy, które chroniłam przed mrozem (kartusz, filtr do wody, elektronika), a resztą układając wokół tułowia. W ten sposób śpiwór sięgał mi tylko do ramion, ale nie było z tym żadnych problemów. Tak też robiłam w ciągu następnych sześciu nocy. Śpiwór pozostawał na miejscu i nie przekręcał się, więc z taką konstrukcją nie miałam problemów. Było bardzo wygodnie.

W cieplejsze noce nad ranem, a w zimniejsze przez cały czas odczuwałam dyskomfort spwodowany zmniejszoną ilością puchu w plecach śpiwora. Jako że przykrywałam się nim jak kołdrą część plecową miałam na lewym boku. Kiedy leżałam na lewym boku wszystko było w porządku – pełen komfort termiczny. Niestety kiedy leżałam na prawym boku termika nie była dostateczna i czułam zimno w okolicy bioder i na plecach.

W najzimniejsze noce zmarzłam nieco w stopy, mimo że poza tym było mi bardzo ciepło. Byłam tym zdziwiona, bo zwykle mi się to nie zdarza. Przyczynę widzę w przeszywanych szwach, tworzących zagłębienia i być może zmniejszonej ilości puchu w spodniej (a dla mnie lewej) części. Nie bez znaczenia było także trzymanie w nogach rzeczy.

Miałam okazję użyć śpiwora oprócz swetra puchowego jako docieplenia w trakcie wieczornych posiedzeń przy ognisku, owijając go wokół siebie.

Byłam mile zaskoczona materiałem Pertex Quantum GL – w przeciwieństwie do Mitsubishi nie chłonął wcale zapachu dumu z ogniska. Wytrzymałość materiału jest na razie bez zarzutu. Puchoszczelność zachwycająca – ani przez szwy ani przez materiał nie przebiło się żadne piórko. Śpiwór chłonął lekko wilgoć, ale łatwo można było go wysuszyć zawiesiwszy na gałęzi. Nie odnotowałam żadnych zaciągnięć materiału.

Ostatniego ranka nie było ani czasu ani warunków na suszenie, dlatego śpiwory powędrowały od razu do worków wodoszczelnych. Po powrocie do domu rozwiesiłam je w słońcu. Puch był lekko zbity w środku komór i uwydatniły się łyse miejsca w pobliżu szwów (te łyse miejsca stanowiły aż 50% powierzchni śpiwora). Na wietrze jednak szybko wysechł i puch się rozprężył. Loft nie jest już taki jaki był tuż po wyjęciu z kartonu, jednak stracił go niewiele.

Podsumowując: odczuwałam dyskomfort z powodu wąskiego kroju śpiwora w dolnej części oraz zmiejszonej ilości puchu w plecach. Na plus waga śpiwora, znakomite właściwości materiału. Ogólnie byłam zadowolona z takiego zestawu. Myślę, że jeszcze użyję go jako combo w postaci kołderki, jednak po zakończeniu testu chętnie dopuszyłabym plecy dodając 25g puchu dla wyrównania proporcji.


Do dyskusji zapraszamy na forum: [Śpiwory puchowe] Cumulus Magic 125 Zip

Tagged with →