Share →
mont blancMont Blanc , mierzący 4811 m n.p.m. (lub 4807 m n.p.m.) jest celem wielu górołazów. W sezonie , codziennie wierzchołek atakuje kilkudziesięciu – kilkuset śmiałków. Większości z nich się to udaje, część z powodu zmęczenia i wpływu wysokości zawraca po drodze. Niestety góra zabiera co roku wiele istnień ludzkich, ratownicy z „Peloton de Gendarmerie de Haute-Montagne” (PGHM) rocznie biorą udział w około 1000 akcji ratowniczych.

Mont Blanc – jak zdobyć „Białą Górę” i wrócić szczęśliwie.
{jgxtimg src:=[images/stories/artykuly/mont_blanc_gargamel/Zmierzch na M.Blanc fot Micha_ Gabzdyl.JPG] width:=[600]}
Zmierzch na Mont Blanc fot. Michał Gabzdyl
Mont Blanc , mierzący 4811 m n.p.m. (lub 4807 m n.p.m.) jest celem wielu górołazów. W sezonie, codziennie wierzchołek atakuje kilkudziesięciu – kilkuset śmiałków. Większości z nich się to udaje, część z powodu zmęczenia i wpływu wysokości zawraca po drodze. Niestety góra zabiera co roku wiele istnień ludzkich, ratownicy z „Peloton de Gendarmerie de Haute-Montagne” (PGHM) rocznie biorą udział w około 1000 akcji ratowniczych (lecz w tej liczbie znajdują się także pomoc udzielana narciarzom na stokach).

Pierwsi zdobywcy :
Jako pierwsi ludzie, o których nam wiadomo, szczyt osiągneli Jacques Balmat i Michel-Gabriel Paccard 8 sierpnia 1786 roku. Motywacja było 20 złotych talarów nagrody, wyznaczonej dla pierwszych zdobywców. W 1808 roku, na szczycie stanęła pierwsza kobieta : Marie Paradis z Chamonix. Droga przez Aguille du Goutier, zwana dzisiaj drogą normalną, została pokonana po raz pierwszy w roku 1861.

Ogólne uwagi :
Trudno określić stopień trudności tej góry. Na pewno zależy on od drogi , jaką wybierzemy.
Mt.Blanc jest szczytem i trudnym do zdobycia i łatwym zarazem. O trudnościach i zagrożeniach później. Wybierając się na ten szczyt (podobnie jak na inne szczyty alpejskie), na pewno trzeba posiadać doświadczenie wyniesione z naszych Tatr zimą. Podkreślam zimą, nie latem. Musimy posiadać raki i czekan, a co najważniejsze, potrafić skutecznie nimi operować.
Przy stabilnej, dobrej pogodzie, wszystko powinno pójść dobrze, natomiast trzeba mieć świadomość iż w razie załamania pogody, sytuacja może wymknąć się spod kontroli i stać się dramatyczna.

{jgxtimg src:=[images/stories/artykuly/mont_blanc_gargamel/Gra_ wyprowadzaj_ca na szczyt fot Micha_ Gabzdyl.JPG] width:=[600]}
Grań wyprowadzająca na szczyt fot. Michał Gabzdyl
Sprzęt i wyposażenie:
O ubraniach może nie będę pisał, bo tu już każdy wie co lubi, ma i potrzebuje. Od siebie dodam że trzeba mieć coś co uchroni nas przed wiatrem, bo tutaj zawsze wieje, czasem tylko mocno a czasem urywa, za przeproszeniem, dupy. Ponadto coś na dogrzanie na biwaku/noclegu, czy gdy będzie nam zimno, tutaj polecam swetry puchowe np. produkcji Małachowskiego (testowany przeze mnie na Mt. Blanc) lub Pajaka. W razie pytań zapraszam na forum  http://www.forum.outdoor.org.pl/index.php .
Szpej :
–     uprząż wspinaczkowa (niezbędna)
–     karabinki zakrecane 2-4 sztuki (warto mieć tez „ferratowe” z automatycznym zamkiem, na poręczówki)
–     pętle z repów (5 – 6mm ) na prusiki i taśmy (polecam zabrać na lonże taśmę minimum 80 cm dlugości)  
–     lina dynamiczna ( długość zależna od liczby ludzi związanych,bezpiecznie jest założyć 15-20 m dystansu pomiędzy ludźmi, dostępne są liny o małej średnicy, specjalnie przeznaczone do turystyki wysokogórskiej)
–     ewentualnie przyrząd zaciskowy Petzl Tibloc (zastępuje prusika), bloczek do budowy układów wyciągowych (gdy ktoś wpadnie w szczelinę) np. Petzl Oscillante.
–     śruby lodowe 2 sztuki na osobę (choć osobiście nie jestem przekonany do ich przydatności na drodze normalnej)  np. radzieckie Irbis
–     raki są niezbędne .Polecam zaopatrzyć się w raki automatyczne (i oczywiście buty do nich). Raki paskowe nie są tak stabilne, przy poruszaniu się na przednich zębach, a takie coś może nas spotkać na podejściu do schroniska Goutier. Ewentualnie półautomaty.
–     czekan turystyczny
–     śpiwór, polecam puchowy, warto mieć odrobinę komfortu.
–     kask wspinaczkowy, jest absolutnie i koniecznie niezbędny.
–     okulary blokujące promienie UV
–     krem z silnym filtrem UV
{jgxtimg src:=[images/stories/artykuly/mont_blanc_gargamel/DSCF5095.JPG] width:=[600]}
fot. Michał Gabzdyl

Ubezpieczenie:
Naprawdę warto się ubezpieczyć. W Alpach ratownictwo (podobnie jak na Słowacji) jest płatne i jeśli nie będziemy ubezpieczeni od kosztów akcji poszukiwawczej i ratowniczej (z użyciem śmigłowca) – to w razie wypadku, po powrocie do kraju będziemy spłacać ogromny rachunek.
Najbardziej godnym polecenia jest wykupienie ubezpieczenia Austriackiego Towarzystwa Alpejskiego (Oesterreichischer Alpenverein – OeAV) lub Niemieckiego Klubu Górskiego (Deutscher Alpenverein – DAV). Dają one wysokie poczucie bezpieczeństwa (zwrot kosztów ratownictwa 22 000 – 25 000 euro) a w dodatku uprawniają do dużych (naprawdę znaczących!) zniżek w schroniskach we Francji, Szwajcarii, Austrii, Niemiec. Pamiętajmy jednak, że te ubezpieczenia wykupujemy na dany rok kalendarzowy- czyli najbardziej opłaca się wykupić je w styczniu. Więcej informacji znajdziemy na stronie : http://www.oeav-events.at/austria/Polen/ i www.alpenverein.de/ .
Z krajowych ubezpieczycieli na uwagę zasługuje oferta Hestii , z której osobiście korzystałem. Za ubezpieczenie przy opcji sportów wysokiego ryzyka , na 6 dni płaciłem 54 zł
Ponadto zaleca się posiadanie Europejskiej Karty Ubezpienia Zdrowotnego (EKUZ), jest to poświadczenie, że jest się ubezpieczonym w NFZ i jest bezpłatnie wydawana w macierzystych oddziałach NFZ (po wypełnieniu wniosku).

Problemy związane z wysokością :
Są różne u różnych ludzi. Jeśli będzie to nasze pierwsze wyjście na wysokość ponad 3500 m n.p.m , to na 90 % można założyć, że w ten czy inny sposób odczujemy wpływ wysokości. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że pierwsze (na szczęście słabe) zawroty głowy miałem już na wysokości 3700 m n.p.m. Przez cały okres pobytu na Mt.Blanc miałem problemy ze snem, zupełny brak apetytu, w nocy dreszcze i ból głowy. Wymiotów na szczęście uniknąłem. Na pewno trzeba pamiętać, aby pić sporo płynów. Praktykowanym sposobem na aklimatyzacje organizmu jest wycieczka kilkaset metrów powyżej „bazy” i zejście do niej na noc.

Pogoda:
Obsługa w schroniskach zazwyczaj posiada świeże i pewne informacje nt pogody, często jest ona wywieszana na tabliczkach. Ponadto można pytać w informacji turystycznej w Chamonix i Les Houches. A będąc jeszcze w domu możemy odwiedzić :

http://www.snow-forecast.com/resorts/Chamonix/6day/top
http://www.chamonix.com/page.php?page=11&r=meteo_chamonix&ling=en

Drogi na szczyt :
Na szczyt M.Blanc wiedzie kilka dróg, o różnej długości i stopniu trudności. Wymienię najpopularniejsze, a o drodze przez Goutier’a opowiem szerzej.

1) Droga przez Grand Mulets : wiedzie z Chamonix. Jest mocno zagrożona szczelinami, zwłaszcza w środku lata. Rozpoczynamy wyjeżdżając kolejką do środkowej stacji Plan de l’Aguille. Wiedzie przez lodowce Pelerins i Bossons, po drodze schronisko Gands Mulets. Na przełęczy Col Du Dome łączy się z droga normalna z Gouitera i dalej wiedzie granią na szczyt. Przewodniki podają około 7 godzin na szczyt ze schroniska.

2) Droga z Aguille du Midi : najkrótsza, na Aguille du Midi (3842 m n.p.m) wjeżdżamy kolejką linową. Następnie schodzimy na Col du Midi i wspinamy się na M.Blanc du Tacul a następnie M.Maudit. Jest to trudna droga, wymagająca wspinaczki w lodzie o nachyleniu 60 stopni. Ponadto jest silnie narażona na obrywy seraków i lawiny. Pod Aguille du Midi znajduje się schronisko Cosmiques.
Polecana tylko zespołom posiadającym doświadczenie alpejskie. Kilka dni po moim pobycie w Chamonix, na drodze tej lawina zabrała 8 alpinistów.

3) Droga „papieska” : prowadzi od włoskiej strony. Wytyczył ją w 1890 Achille Roti z towarzyszami  późniejszy papież Pius XI. Jest najdłuższa z dróg „normalnych”. Wiedzie z doliny Veny, lodowcem Miage i Dome. Na drodze tej znajduje się schronisko Gonella. Trasa jest bardzo długa i również trudna, zwłaszcza orientacyjnie. W końcowym etapie wyprowadza na Col du Dome (trawersując stoki Dome du Gouter), gdzie łączy się z drogą z Gouitera.

4) Droga przez Aguille du Gouiter : jest to najpopularniejsza i „najbezpieczniejsza” z dróg wiodących na wierzchołek. Z tego powodu jest oblegana przez setki ludzi. Na drodze znajdują się 2 schroniska : Tete Rousse i Gouiter. Drogę rozpoczynamy w miejscowości Les Houches, gdzie ładujemy się do kolejki kabinowej. Bilet w jedna stronę osoby dorosłej to 11 Euro. Kolejka ta kursuje w pewnych okresach i należy przed wyjazdem sprawdzić , czy kolejka kursuje w danym momencie. Pomocny może być adres : http://www.leshouches.com/fr/ete-montagne.html#bellevue . Wyjeżdżamy na wysokość 1790 m do Bellvuele gdzie przesiadamy się do wagonika Tramwaj du Mont Blanc (cena 14 euro w dwie strony) , którym wyjedziemy na wysokość 2362 m n.p.m. Liczmy się z tłumami niedzielnych wycieczkowiczów idących obejrzeć lodowiec Bionnassay. Więcej o tramwaju: http://www.compagniedumontblanc.fr/pages/horaires_ete_gb.html .
Z górnej stacji tramwaju po kilkudziesięciu metrach kierujemy się w lewo, w górę (ścieżka do lodowca wiedzie wprost). Wychodzimy na rozległe wypłaszczenie pokryte rumowiskiem głazów, po lewej mamy otwarty barak (może służyć za nocleg). My kierujemy się na południowy wschód, w stronę skalistego zbocza, którym wyraźnie wydeptany szlak wyprowadza na lodowczyk Tete Rousse (tam też schronisko i obozowisko namiotowe). My przecinamy lodowczyk w skos w prawo, na jego południowo-wschodni skraj. Wdrapujemy się na skalny próg i już widzimy słynny Grand Couloir, zwany The Rolling Stones. Żlebem tym latają kamienie wielkości od pięści do telewizora. Nie przesadzam – szczególnie niebezpiecznie jest w godzinach popołudniowych (np. w czasie zejścia z Gouitera). Zalecam przechodzenie w biegu (mi przebiegnięcie w rakach zajęło około 30 sekund).
Dalej zaczyna się technicznie najtrudniejszy odcinek naszej drogi, podejście do schroniska Gouiter. Wiedzie początkowo skalistym ramieniem, które przechodzi w spionowaną ścianę. Pojawiają się poręczówki (choć nie najlepiej umieszczone). Trudność polega na wymijaniu się z zespołami schodzącymi. Teren jest trochę eksponowany, z wielkimi worami, nie będzie to łatwa przechadzka. Raki zalecane (o ile umiemy precyzyjnie się nimi posługiwać) uprząż i  kask obowiązkowe! Ludzie nad nami będą zrzucać kamienie.
Docieramy do schroniska Gouiter. Nocleg kosztuje około 24 euro (dla posiadaczy OEAV lub DAV 12 euro), butelka (1.5 litra)  wody 5 euro. Sale zbiorowe i spanie w jadalni. Kible nad przepaścią, brak natrysków itp. wygód. Przy wejściu „szatnia” gdzie zmieniamy buty na kapcie (można tam też gotować), o 2 w nocy obsługa organizuje pobudkę i śniadanie dla tych, którzy wychodzą na szczyt (śniadanie 8 euro, polecam smaczne). Własny (ciepły) śpiwór zalecany (właściwie konieczny).
Jeśli decydujemy się na spanie w namiocie to miejsce biwakowe (choć nielegalne) znajduje się ponad schroniskiem w prawo, wzdłuż grani. Miejsca nie jest dużo, bardzo zalecana jest łopata do wykopania solidnej i głębokiej platformy pod namiot. Wieją tutaj porywiste wiatry, które nam uszkodziły namioty. Podczas poruszania się po grani ponad schroniskiem  zalecana jest maksymalna ostrożność, upadek, pośliźnięcie się kończy się w szczelinie lodowca, albo w lasach ponad Chamonix. Droga na szczyt wiedzie przez obozowisko, śnieżną granią do stóp zboczy Dom du Gouter. Jeśli idziemy „ze wszystkimi” o 2-3 w nocy, to pójdziemy w tzw „świetlistym wężu” tworzonym przez czołówki. Należy się związać – idziemy po lodowcu. Po wdrapaniu się na Dom du Gouter, schodzimy kawałek na przełęcz col du Dom. Stąd już widzimy kopułę Mont Blanc i schron Vallot (na wysokości 4362 m n.p.m.), choć samego szczytu nie jeszcze nie zobaczymy. Wchodzimy stromym zboczem do schronu Vallot. Tutaj znajdziemy kibel, telefon alarmowy i masę śmieci. W środku straszliwie śmierdzi, brodzi się po kostki w śmieciach i nie rozumiem jak ludzie mogą celowo decydować się na nocleg w takich warunkach. Jest to schron awaryjny, gdzie chronimy się w razie kłopotów.
Dalsza droga na szczyt prowadzi początkowo stromym stokiem, a następnie bardzo wąską śnieżną granią, którą wznosimy się na szczyt. W tym miejscu będziemy już bardzo zmęczeni, wygląda to tak że idzie się i idzie i idzie i idzie a na końcu okazuje się że wyżej już się nie da. Jesteśmy na szczycie.
Na całej drodze praktycznie cały czas wieje , polecam zabranie kominiarki lub maski na twarz.

Czas jaki jest potrzebny, przy dobrych warunkach na zdobycie szczytu i powrót na tej drodze to 4 dni. Pierwszego wychodzimy na Aguille du Gouiter (schronisko lub namiot), drugiego aklimatyzujemy się, nad ranem trzeciego dnia ruszamy na szczyt, popołudniu jesteśmy z powrotem i zdychamy, czwartego dnia schodzimy (zejście ze schroniska Gouiter do Tete Rousse, w dobrych warunkach trwa około 2 -3 godzin)  i zjeżdżamy do Les Houches . Zaznaczam to jest plan, zakładający, że pogoda będzie idealna.

5) Droga od południowego zachodu (od strony francuskiej) startujemy z miejscowości La Gruvaz lub Iles Contamines Montjoie przez Chalets de Miage , dalej wzdłuz potoku na prawą morene lodowca de Miage idziemy nią ok. kilometra na wschód, gdzie schodzi sie na Plan de Glacier Nastepnie środkiem lodowca na przełęcz Col de Miage do schroniska Durier (3358) Od schronu na płn.wsch. po lewej stronie grani (nawisy) na Aig.de Bionnassay(4052) z wierzcholka w prawo w dół na Col. de Bionnassay(3888)Po opadach duże zagrozenie -nawisy lawiny. Potem na Col du Dome , gdzie łaczy sie z drogą od ,,Goutiera” -Vallot – M.B.

6) Droga przez lodowiec Mont Blanc Italien i skały la Tournette
Droga zaczyna się z wloskiej strony od Lago di Miage ( 2020) Idziemy prawa moreną lodowca Miage a potem srodkiem do połącznia z lodowcem M.B. Italien, potem w prawo odnogą na piargi lodowca rozdzielajace M.B. Italien i du Dome(ok. 2700)następnie kierujemy się do schronu Quintino Selli (3396) i tu własciwie zaczyna się prawdziwa droga-zejscie na odnoge lodowca ,lodowcem na wschód -przy połączeniu się z głównym ciągiem lodowca w lewo na płn.do wielkiego kotła tzw. górnego lodowca M.B.I. i nim w skały w płn.wsch. ,,kącie” (ok. 3800) tera ok 600m. deniwelacji w miare dowolnie aż do grani w skałach La Tournette nią jeszcze ok. 250 m . deniwelacji na zachodnia grań Mont Blanc wychodzącąc na ok. 4650m. Potem drogą z Vallota na szczyt.

{jgxtimg src:=[images/stories/artykuly/mont_blanc_gargamel/Agille du Gouiter fot Micha_ gabzdyl.JPG] width:=[600]}
Agille du Gouiter fot. Michał Gabzdyl

Mapy,przewodniki :

Mapa :
wydawnictwo Kompass mapa 85 Monte Bianco/Mont Blanc (1:50 000) w zupełności zaspokaja nasze potrzeby.

Mont Blanc. Trzy klasyczne drogi (w:) Magazyn Górski nr 12
Babicz J., Tkaczyk D., 1994 – Alpy – wybór tras turystycznych. Sklep podróżnika. Warszawa.
Przewodniki :
Richard Goedke Alpejskie Czterotysięczniki ( o MB jest tylko rozdział)
F.Damilano 5 Routs to the Summit wydawnictwo JMEditions 2004
Przewodniki i mapy są dostępne w Sklepie Podróżnika.
Na zakończenie kilka uwag :
Zdecydowanie najkorzystniejszym okresem do działalności będzie sierpień – pierwsza połowa września. Kolejki zaczynają kursować w połowie czerwca i kończą końcem września. Podchodzenie z Chamonix jest objawem masochizmu (wiem bo sprawdzałem).
Autko zostawialiśmy na parkingu przy kolejce w Les Houches. Nie było problemów, nic też nie płaciliśmy (choć nie wiem czy jest to regułą).
Dojechać oczywiście najwygodniej i najlepiej samochodem. Przez Niemcy i Szwajcarię dojazd (do Chamonix) zajmuje około 15 godzin ( winieta Szwajcarska na rok to 30 euro lub 40 franków szwajcarskich)
Przekraczanie granicy ze Szwajcarią na dowód osobisty jest możliwe.

Kondycja fizyczna :
na pewno jest potrzebna. Nie musimy być super wybiegani i w szczycie formy , natomiast przewyższenia pokonywane dziennie , w połączeniu z ciężkim worem i wpływem wysokości – stanowią warunki wysoce wymagające dla naszego organizmu. Osobiście uważam , że istotniejsza od samej formy fizycznej , jest determinacja i wola zdobycia szczytu. Będziemy zmęczeni , będziemy głodni, będzie zimno i wiało , będzie nam niedobrze. W takich warunkach bez silnej woli parcia do góry , możemy się załamać i zawrócić. Oczywiście , cały czas trzeba mieć łeb na karku i jeśli warunki zaczną się pogarszać , to należy natychmiast podjąć decyzje o zawróceniu! . Znalezienie się na grani pod szczytowej , czy też w rejonie Dom do Guter , w czasie załamania pogody to w zasadzie pewna podróż do krainy wiecznych łowów. Góra jest na tyle rozległa ,że jest gdzie zrobić sobie krzywdę .

Powodzenia!

Tekst i zdjęcia: Michał Gabzdyl

Komentarz: NocnyMarek
Dodatkowe informacje : Machoney i Kardi
{jgxgal folder:=[images/stories/artykuly/mont_blanc_gargamel] cols:=[4]}
Tagged with →  

Dodaj komentarz