Share →
Przyszedł czas, by podsumować moją trzymiesięczną przygodę z Fenixem. Jak to z przyjaciółmi bywa – raz jest lepiej raz jest gorzej, ale ważne żeby trzymać się razem. My się trzymamy i ja go już nie puszczę, a on… nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii ;)


To co dziś napiszę będzie podsumowaniem wszystkich wyżej zebranych myśli w jakiejś w miarę przystępnej i nieco skróconej formie.

Dzięki uprzejmości firmy Navio http://www.multipoint.rix.pl z Tarnowa otrzymałam do testów zegarek Garmin Fenix 3 (Silver Performer)

WYGLĄD
Choć zegarek jest naprawdę duży trzeba przyznać, że bardzo ładny. Na początku wydawało mi się, że będzie ciężko przyzwyczaić się do znacznie większej wagi zegarka na ręce – porównując do Forerunnera 15 którego posiadam Fenix jest 3 razy cięższy i znacznie większy.

Mimo obaw szybko przyzwyczaiłam się do nowej „zabawki” i jej rozmiarów. Jedyne czego do dziś nie udało mi się wyregulować to pasek – mój nadgarstek jest chyba niewymiarowy ;) na jednej dziurce mocno luźny, na kolejnej zbyt ciasny. Biegam z wersją luźną zostawiając miejsce na puchnięcie ręki podczas wysiłku.

To, co od początku zwróciło moją uwagę to pulsometr. Bardzo mały, bardzo wygodny, podczas biegu nie czuję go. Nie przesuwa się, nie uwiera. Biegałam z nim zarówno krótkie szybkie treningi jak i wielogodzinne zawody w spokojniejszym tempie i za każdym razem byłam pod wrażeniem tego że mogę o nim bez problemu zapomnieć ;) bardzo szybko zyskał moje zaufanie i po 3 miesiącach muszę stwierdzić, że go nie zawiódł.

Zegarek obsługuje się bardzo intuicyjnie. Choć kilkudziesięcio stronnicowa instrukcja obsługi na samym wstępie odstrasza, to nie musimy przed użyciem zegarka godzinami siedzieć i zastanawiać się jak to ugryźć żeby jakoś zacząć z nim biegać.

POCZĄTKI
To w jaki sposób spersonalizować zegarek starałam się ująć w poniższym filmie. Możecie się z niego dowiedzieć w jaki sposób zegarkiem możemy perować kamerą Gamin Virb oraz jak zsynchronizować Fenixa z telefonem (u mnie tabletem) tak, by nawet podczas treningu móc czytać sms, maile czy powiadomienia z facebooka ;) W razie potrzeby sprawdzenia/użycia większej ilości dodatków czy gadżetów związanych z indywidualnym wyglądem odsyłam to instrukcji dostępnej na stronie Garmina  http://support.garmin.com/support/manuals/manuals.htm?partNo=010-01338-01&language=pl&country=PL

ROZPOCZYNAMY TRENING
Jeśli nie mamy specjalnie wygórowanych wymagań co do postaci prezentowanych danych i chcemy po prostu przetestować naszego Fenixa, to po zakupie nie musimy w zasadzie robić nic (poza naładowaniem oczywiście) – wystarczy wyjść, nacisnąć start i biec/jechać rowerem ciesząc się zapisywanym na bieżąco treningiem.
Jeśli jednak zależy nam na formie prezentowanych danych musimy poświęcić kilka minut na ich ustawienie co w dość przejrzysty sposób prezentuję w filmie powyżej.

FENIX 3 JAKO POMOCNIK BIEGACZA
Nie ukrywam, że pod kątem biegania udało mi się przeprowadzić najwięcej prób, testów i kombinacji.
To co na początku zwróciło moją uwagę a czego nie miał używany przeze mnie poprzednik (Forerunner 15) to wyświetlane zaraz po zakończeniu treningu dane dotyczące czasu potrzebnego do regeneracji. Choć na początku liczby były mocno niedokładne, to po pewnym czasie zauważyłam, że Fenix poznał trochę mój organizm i wartości przez niego pokazywane były znacznie bardziej realne.

Jeśli chodzi o samą analizę treningów, to serwis Garmin Connect oferuje nam ogrom danych do analizy.

Poza podstawowymi danymi jak dystans czy czas treningu platforma dostarcza nam masę danych do bardziej szczegółowej analizy treningu wyjaśniając przy tym co każda cyfra/litera/sformułowanie oznacza, tak by nikt nie miał wątpliwości czym jest np. średnie odchylenie pionowe czy mój ulubiony wskaźnik TE

Z funkcji bardziej „towarzyskich” konto GC wyszukuje segmenty z naszego treningu po którym biegają również inni posiadacze Garminów. Dzięki temu możemy podejrzeć ile osób i kiedy biegało po „naszej” trasie itp. Z punktu widzenia treningowego może niezbyt istotna funkcja ale dla osób lubiących statystyki wszelkiego rodzaju jest to kolejny ciekawy gadżet od Garmina.

PLANOWANIE TRENINGU
To kolejna w moim odczuciu bardzo przydatna, wygodna i prosta w obsłudze funkcja jaką oferuje nam Fenix 3. Choć sama do planowania treningów dojrzałam dopiero jesienią zeszłego roku, to takie podejście śmiało mogę polecić każdemu amatorowi biegania. A planowanie treningów z Fenixem to już istna przyjemność.
Sam plan treningowy możemy sobie albo wybrać z oferowanych na koncie GC albo wprowadzić do kalendarza nasz osobiście ułożony plan.
Mając już w głowie plan na to co „dziś” chcemy biec możemy wprowadzić konkretny trening na naszym koncie. Funkcja ta jest najbardziej przydatna w przypadku planowania treningów interwałowych. O tworzeniu takich treningów można poczytać w moich wpisach ale równie prosto robi się to uważnie czytając instrukcje wyświetlane na koncie GC.
W każdym razie mając Fenixa na ręce interwały praktycznie biegają się same ;)

Samo przesyłanie zaprojektowanego treningu jest bardzo proste, szczególnie jeśli jesteśmy zsynchronizowani z WiFi – wówczas nie musimy nawet podłączać kabla.

PLUSY:
–  ogromne ułatwienie jeśli chodzi o pilnowanie tempa
–  łatwy i czytelny plan bez konieczności zapamiętywania lub zapisywania na kartce co po kolei mamy zrobić
MINUSY:
– jeśli ustawimy zbyt mały zakres tempa (np 5:10 – 5:15) narażamy się na częste pikanie, problem znika jeśli biegniemy po równym i utrzymanie stałego tempa +/- 5 sek nie stanowi problemu (w mieście bywa to trudne)
– na koncie GC nigdzie nie widać że biegliśmy dany trening (z planu) – jest on widoczny jako kolejny track

O tym w jaki sposób rozpocząć zapisany wcześniej trening opowiadam (lekko się trzęsąc!) w poniższym filmie. Choć jakość obrazu pozostawia wiele do życzenia, to starałam się mówić co się dzieje dzięki czemu całość informacji powinna być dla Was czytelna.

BIEGANIE W GÓRACH
O tym jak sprawuje się Fenix podczas biegów górskich rozpisywałam się dużo. Spróbuję krótko to podsumować.
Tak naprawdę ciężko jest porównać wyniki pomiarowe Fenixa do rzeczywistości, bo ciężko jest sprawdzić dokładnie ile km w poziomie a ile w pionie przebyliśmy. Możemy odnieść się do mapy (mniej lub bardziej dokładnej) lub do tego co podaje organizator biegu (w przypadku zawodów).
W sumie startowałam w kilku biegach górskich na różnych dystansach i różnicach wzniesień (od 10 do 50km, od 500m przewyższenia do prawie 3000m). Zawsze starałam się porównać do czegoś otrzymany wynik. Jeśli przeczytacie moje testy dotyczące np. Weekendu Biegowego z Sokołem zobaczycie że miałam wątpliwości co do wskazań dystansu i przewyższeń. Ale kto miał rację (czy Fenix czy organizator) rozstrzygnąć mi się nie uda.

https://connect.garmin.com/modern/activity/797079891

Jak widać różnica miedzy wynikiem ostatecznym (zarówno kilometry jak i wzniesienie) w stosunku do deklarowanych są spore. Największą niewiadomą (powtarzającą się przy większości górskich treningów) jest różnica pomiędzy danymi w podsumowaniu ogólnym (tu 1914m przewyższenia) a statystykami u dołu (tu już zaledwie 1873m). Gdzieś zaginęło 41m pionu i do dziś nie udało mi się ich odnaleźć. Tak samo mam wątpliwości co do precyzji wskazań najwyższego i najniższego punktu na trasie. Również pomiary nie do końca zgadzają się z moją wiedzą na temat tych wielkości.
Ten bieg miał profil góra-dół-góra-dół przez co wiele można by tłumaczyć jeśli chodzi o precyzję pomiaru przewyższeń. Jednak w przypadku biegu pod górę nie widzę uzasadnienia dla sprzecznych informacji które podaje nam konto GC.

Bieg Zamoyskiego

o ile zmierzony przez Fenixa dystans 9,78km można uznać za błąd pomiaru (zarówno ze strony organizatora jak i Fenixa, w końcu to jakieś 2% różnicy jedynie) o tyle uwadze nie powinny nam umknąć inne dość ciekawe szczegóły https://connect.garmin.com/modern/activity/797080073
Zapominając nawet na chwilę o tym, że w głowie mamy 430m przewyższenia (a tu pokazuje nam 385) patrzymy na informacje dotyczące maksymalnej i minimalnej wysokości.
Minimalna – 987m
Maksymalna – 1393m
nawet tu z prostej matematyki wynika że zrobiliśmy co najmniej (nie licząc spadków wysokości w międzyczasie!) 406m przewyższenia. Tym razem ktoś nam zjadł 21m i to w jakiś jeszcze bardziej cudowny sposób.

Temat dokładności pomiarów w górach zostawiam Wam do indywidualnego przemyślenia. Z mojego punktu widzenia dla biegacza amatora są to mało istotne szczegóły. Być może „profesjonalista” który biega znacznie szybciej ma mniejsze błędy pomiarowe. Muszę w tym miejscu przyznać że pomiary Fenixa w mieście, gdzie biegnę ze znacznie większą prędkością są bardzo precyzyjne i na tej samej trasie mimo różnej pogody wskazania są identycznie niemalże co do metra. W górach przy znacznie niższym tempie (w moim przypadku często nawet trzykrotnie niższym) Fenix od czasu do czasu „pływa” i stąd zapewne wynikają różnice.
Może Fenix po prostu nie lubi  ludzi zbyt powolnych? ;)

W temacie biegów górskich nie można nie  wspomnieć o biegach ultra. Bieganie ma coraz większą rzeszę zwolenników a sam „maraton” wielu już nie wystarcza. Im więcej kilometrów tym więcej czasu w ruchu a co za tym idzie potrzeba nam dłuższej wytrzymałości baterii by móc zapisać nas trening czy zawody.
W ustawieniach możemy  oczywiście zmienić częstotliwość zapisu z sekundy na minutę, ale co jeśli chcemy mieć bardziej precyzyjne dane a nasz bieg nie ma trwać doby tylko znacznie mniej?
Mój pierwszy ( i póki co jedyny) bieg ultra trwał 7h.
https://connect.garmin.com/modern/activity/811381536
To co było dla mnie najważniejsze to wytrzymałość baterii.  Wiadomo, że jak już decydujemy się na długie biegi, to fajnie by było żeby nasz zegarek przetrwał to, nagrał całą trasę i się nie wyłączył.

Jak widać powyżej nagrałam 50km biegu, w lesie, w górach a cała aktywność trwała prawie 7h. Oczywiście biegłam z pulsometrem (co znacznie podnosi zużycie baterii). Fenix zużył jedynie 45% baterii! To oznacza średnie zużycie na poziomie 6,5% / h pracy urządzenia! Co by oznaczało możliwość pracy 15h non stop (przy zapisie co sekundę)
Myślę, że na taki wynik mogło się złożyć wiele czynników, nie zmienia to faktu że śmiało można stwierdzić, że 12h pracy na GPSie, z pulsometrem przy zapisie co sekundę Fenix wytrzyma na pewno. Przełączając się na tryb rzadszego zapisu możemy liczyć zapewne na dużo więcej godzin. Kto wie, może nawet dałby radę 24 godzinnej próbie?
Może kiedyś będzie mi dane to sprawdzić .
To co przy okazji tak długiej aktywności zwróciło również moją uwagę to tempo zapisu treningu po jego zakończeniu. Niestety przy 7h aktywności zapis ten trwał ponad minutę, następnie wejście w jego szczegóły drugie tyle. Mógłby pracować szybciej jednak nie jest to rzecz która przeszkadza w jakiś znaczący sposób. Po prostu trzeba chwilę dłużej poczekać żeby podejrzeć co się właśnie zrobiło ;)

PŁYWANIE
Test Fenixa zmobilizował mnie do pływania – zawsze to jakaś wartość dodana!

Kiedy wreszcie udało mi się dotrzeć nad morze nie wiedziałam czego mogę oczekiwać od Fenixa. Jako biegowy partner nie zawiódł. Jako że na co dzień nie pływam to nie miałam żadnych preferencji jeśli chodzi o ekrany wyświetlania danych itp.
Pierwsza próba okazało się średnio udana. O ile sygnał złapał błyskawicznie i rzucając okiem na ekran widziałam że metry co jakiś czas przeskakują, to po chwili zgubił sygnał i już nie odnalazł. Pierwsze pływanie nagrało się w takiej formie https://connect.garmin.com/modern/activity/777293532

Przepłynęłam tu ok 150m on wyraźnie wskazuje mniej. Druga próba wypadła jeszcze gorzej. Mimo że dane pokazują jakieś tam metry to na mapie nie wyświetla nam się nic  podczas gdy i ta próba miała ok 150m https://connect.garmin.com/modern/activity/777293640
Podejście trzecie. Żabkę zamieniam na kraula z nadzieją na powodzenie akcji. Jest lepiej, metry lecą i coś się dzieje. Ale czy jest to pomiar wiarygodny? Ciężko mi to obiektywnie ocenić, ale fakt że antenę łapie na brzegu a ja startowałam kilkanaście metrów od brzegu (oczywiście w głąb morza) budzi wątpliwości.

Innego dnia udało się przetestować otwarty akwen po raz kolejny. Tym razem założyłam, że płynę tak by możliwie jak najdłużej mieć wystawioną rękę ponad taflą wody jednocześnie kontrolując czy na zegarku coś się dzieje. Widząc że tym razem metry bez problemu idą do przodu pokręciłam się w wodzie chwilę dłużej.

Pomiar w tej próbie wskazał nieco ponad 500m, choć patrząc na zapis tracka idealny na pewno nie jest. Ile faktycznie przepłynęłam nie wiem, ale zakładam że te 500m jest dość realną odleglością (dodam jedynie że i w tym przypadku nie startowałam i nie kończyłam na brzegu a już na pewno w międzyczasie do niego nie podpływałam).

Prawdopodobnie i tu „zawodowy pływak” miałby całkiem inne pomiary od moich. Nie dość że płynąłby szybciej to jeszcze jego styl byłby zapewne znacznie lepszy od mojego ;)

FENIX 3 NA BASENIE
I tu już forma pływania w której znacznie łatwiej porównać dane pomairowe i dane faktyczne. Przygodę na basenie rozpoczynamy od ustawienia jego długości w opcjach aplikacji (domyślnie ustawione jest 25m, minimalnie można wprowadzić 17m).
Jako że basen z założenia jest aktywnością „indoor” Garmin wyłącza funkcję szukania GPS i od razu jest gotowy do startu. Z ważnych rzeczy o których należy pamiętać podczas pływania to to, że NIE MOŻEMY używać pulsometru!
Producent zapewnia nas, że Fenix rozpozna nasz styl pływania. Tego byłam ciekawa najbardziej dlatego „treningi” starałam się nagrywać w miarę krótkie, żeby móc łatwo sprawdzić ich poprawność.
Pierwszy trening niestety zawiódł. Przepłynęłam 10 basenów stylem klasycznym (żabką). Fenix zanotował jedynie 200m (z 250m) https://connect.garmin.com/modern/activity/784890945
Pomyślałam, że może tak jak i w przypadku otwartego akwenu Fenix ma problem ze stylem innym niż kraul (to się chyba dowolny nazywa…), więc kolejna próba była właśnie takim stylem. Efekt był zadowalający. 10 basenów , 250m – chyba mamy sukces.
Jeśli chodzi o prezentację danych na koncie GC znowu jest ona bardzo bogata

Zachęcona udaną próbą podjęłam trzecią – tym razem grzbiet. Tym razem na 250m Garmin zanotował jedynie 225m. Mimo błędnych pomiarów nie poddawałam się. Postanowiłam kolejnych 10 długości zrobić w stylu mieszanym. Tym razem po każdych dwóch robiąc sobie kilku sekundowy odpoczynek (testowo). Poniżej zapis treningu oraz screeny z tego co wypluł GC https://connect.garmin.com/modern/activity/784890979

Tutaj Fenix spisał się rewelacyjnie! Style rozpoznał poprawnie, długości pomierzył poprawnie. Całkiem nieźle.
Kolejne 250m żabą również zakończone powodzeniem. Widać wyrobił się i długości mierzy już poprawnie.
Zachęcona sukcesem postanowiłam tym razem przepłynąć 20 długości (500m) stylem klasycznym. Ku mojemu zdziwieniu z tego pływania Fenix nie zapisał ani jednego metra… https://connect.garmin.com/modern/activity/784891025 nie mam pomysłu co mogło być powodem. Może jakieś chwilowe zawieszenie na starcie albo coś innego? Z drugiej strony czas zmierzył, więc dlaczego uznał że nie było żadnego ruchu?

Po tej zdecydowanie niezadowalającej próbie były jeszcze trzy inne (po 250m).
Klasycznym – zmierzyło 225m
Dowolnym – zmierzyło 250m
Grzbietem – zmierzyło 300m (!!!)
Także jak się okazuje na koniec tego męczącego dnia postanowił dodać mi 2 długości żebym poczuła się nieco lepiej.

Jakie są moje wnioski po przepłynięciu 100 basenów ?
Fenix nie do końca radzi sobie z rozpoznawaniem stylu. Patrząc na poszczególne interwały (poza testowym treningiem nazwanym mieszanym przeze mnie pozostałe były wykonywane jednym stylem) większość rozpoznawał poprawnie, jednak w każde 10 długości średnio 2 wkradały się rozpoznane błędnie.  Trochę martwi brak dokładności w pomiarze długości. Ja mogłam sobie pozwolić (a raczej musiałam w celach testowych) na liczenie przepłyniętych długości. Nie wyobrażam sobie jednak pływaka – profesjonalisty idącego na godzinny trening na którym planuje dużo i szybko pływać liczącego w głowie długości które pokonuje by móc później porównać je z pomiarem zegarka.

Być może jest tak, że pływając bardziej poprawnie technicznie (nie jestem jakimś wirtuozem pływania, a ostatni raz na basenie byłam pewnie 2 lata temu, więc doceńcie fakt, że przepłynęłam 2,5km co mnie kosztowało kontuzję ramienia od następnego dnia…) Fenix radzi sobie z tym lepiej. Być może to kwestia wykonywania poprawnych (?) nawrotów, a może jeszcze czegoś innego.
Może tak jak w przypadku biegania Fenix musi się najpierw nas „nauczyć” by dane podawać w coraz lepszej formie.

WSPINACZKA
Pierwsze doświadczenie z tą aplikacją nastąpiły w całkiem innych okolicznościach niż się spodziewałam. Mieliśmy się wspinać a wyszło krótkie turystyczne wyjście na szczyt niewielkiej górki.

Jeśli chodzi o sposób prezentacji danych to jest on bardzo podobny do tych, które widzimy podczas biegania. Z tą różnicą że tu dużo bardziej istotne od tempa będzie dla nas to na jakiej wysokości się aktualnie znajdujemy. Podczas tego wyjścia nie zaobserwowałam żadnych problemów a i wynik wydawał się być w miarę wiarygodny.
Kolejnym razem udało mi się przetestować „wspinaczkę” w pierwotnie założonej przeze mnie formie.
Podczas wyjazdu w Tatry zrobiłam 3 podejścia do nagrania tego co się dzieje w ścianie.  Cudów się nie spodziewałam i cudów nie było. Choć właściwie to co zobaczyłam było na swój sposób cudowne ;)
Korzystając z okazji oznaczeń na szlakowej tabliczce udało mi się skalibrować wysokość.

Pierwsza próba „wspinania” to Batyżowiecki Szczyt. GPS lokalizuje się dość długo. Uruchamiam go dopiero ruszając w ścianę a wyłączam już po zjechaniu z drogi do podstawy ściany (mniej więcej do miejsca startu). Efekt można podejrzeć na tracku https://connect.garmin.com/modern/activity/824768632

Widać że GPS przez to że ruch w ścianie jest bardzo powolny i dużo się stoi (nie wyłączałam zapisu na stanowiskach) to sygnał szaleje. Najdziwniejsze jednak jest to, że dane na GC pokazują jakby nasza wyprawa skończyła się na szczycie a my jeszcze 1,5h zjeżdżaliśmy w dół.

Tego dnia przez 7h Garmin zużył 30% baterii (nie używałam pulsometru).
Kolejna próba dała jeszcze bardziej nierealne wyniki. My wycofaliśmy się ze ściany już po godzinie (robiąc jakieś 50m w pionie). Nie przeszkodziło to jednak Fenixowi zarejestrować aż 6,5km!

Trzeciego dnia historia była bardzo podobna, ale jest coś co zasługuje na ogromną pochwałę. Mimo, że o wytrzymałości baterii już trochę pisałam, to nie wspomniałam jak to jest rozładować go całkiem a tym razem mi się to udało. Zegarek naładowany na 100% w czwartek. Przetrwał 7h nagrywania tracka w piątek, 1,5h w sobotę i 9,5h w niedzielę co razem daje 18h pracy na GPS (bez pulsometru). Wydaje mi się że to bardzo satysfakcjonujący wynik.
Pulsometr wg moich obliczeń zużywa jakieś 25-30% baterii, co potwierdza ok 12h pracy podczas zapisu razem z pulsometrem. Co do testowanej aplikacji wniosek mam taki – wspinaczka, to chyba po prostu w oczach Garmina „turystyka górska”. Być może na szlaku turystycznym by się sprawdził. W ścianie jest w zasadzie bezużyteczny.

FENIX NA DWÓCH KOŁACH
Klasyczne treningi rowerowe nie różnią się w moim odczuciu niczym od biegowych. Dlatego testując Fenixa na rowerze postanowiłam sprawdzać jakie może mieć funkcje poza klasycznym treningiem. W pierwszej kolejności sprawdziłam jak działa opcja KURS, czyli nawigacja po wcześniej ustalonej trasie. Choć funkcja mogłaby być również wykorzystywana podczas biegania, to podczas wycieczek rowerowych znacznie łatwiej znaleźć jej zastosowanie. Samo rysowanie kursu na koncie GC jak większość wykonywanych tam czynności jest dość prosta. Po rozrysowaniu naszej trasy i zsynchronizowaniu zegarka możemy ruszać na trening w nieznane.

Wybierając z menu zegarka nawigację i kurs możemy rozpocząć dowolną aktywność na danej trasie. Po uruchomieniu zapisu wyświetla nam się schematyczna mapa dzięki której widzimy w którą stronę należy podążać. Jeśli zboczymy z kursu Fenix nas o tym poinformuje, jak już wrócimy to poinformuje nas że jesteśmy „na kursie”. Myślę, że można fajnie wykorzystywać tę funkcję planując wycieczki w nieznanym terenie.  Ja na pewno jeszcze nie raz ją wykorzystam.
Oprócz kursów postanowiłam sprawdzić połączenie Roweru, Fenixa i Virba. W montowaniu filmów nie mam doświadczenia. W montowaniu niemontowanej kamery do kierownicy (nie mam akcesoriów do tego przeznaczonych) tym bardziej, więc musicie wybaczyć jakość nagrania. To co udało mi się pokazać byłoby sporo ciekawsze przy jakimś zjeździe w terenie górskim, ale takie ekstrema niestety nie są dla mnie.
Dzięki prostej aplikacji Garmina Virb Edit http://www.garmin.com/pl-PL/shop/downloads/virb-edit możemy skleić ze sobą nagrany podczas wycieczki film i track i obserwować jak rosła nam prędkość czy tętno podczas zjazdu/podjazdu itp. Aplikację obsługuje się bardzo intuicyjnie. Jeśli chodzi o dane które są wyświetlane na filmie również mamy pełną dowolność ich wyboru i prezentacji. Mamy możliwość podglądu całości tracka, profilu (u mnie widziany na górze filmu) czy innych wartości zebranych przez zegarek.
Poniżej przedstawiam co z tego wyszło i o co właściwie w tym chodzi.

PODSUMOWANIE
Przez 3 miesiące używałam Fenixa kilka razy w tygodniu (najczęściej biegając). Po tych kilkudziesięciu mniejszych i większych wycieczkach mogę śmiało stwierdzić, że jest to atrakcyjny, multifunkcjonalny zegarek dla osób lubiących aktywnie spędzać czas.  Będzie dobrym wyborem zarówno dla amatora który chce się rozwijać, na bieżąco śledzić i analizować swoje postępy jak i dla profesjonalisty który potrzebuje precyzyjnych pomiarów. Nieocenioną wartością Fenixa jest bateria której wytrzymałość jest na najwyższym poziomie i prawdopodobnie w chwili obecnej nie ma konkurencji w kwestii jej wytrzymałości w stosunku do ilości funkcji jakie przy tym oferuje. Mimo wielu niedociągnięć myślę, że zaprzyjaźnię się z Fenixem na dłużej:)

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję firmie NAVIO za udostępnienie mi Fenixa 3 do testów.

Jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś pytania to chętnie na nie odpowiem.


Cały test do przeczytania tutaj: Garmin Fenix 3 Silver Performer [Testujemy dzięki navio.rix.pl]

Tagged with →