Share →

Czarnogora kraj wielkosci Malopolski, zajmowany przez tyle ludzi co ma razem ludnosc powiatu tatrzanskiego, nowotarskiego i nowosadeckiego,
Ale pomimo tego, udalo im sie stworzyc swoj kraj. Ciekawe jest to, ze 44% deklaruje sie jako Czarnogorcy.

Reszta to mieszanka, z ktorej przewazaja Serbowie i Muzulmanie (bez podzialu na Bosniakow, Albanczykow, Kosowian). Religia dominujaca jest prawoslawie, wiec latwo mozna zgadnac, jaka grupa turystow dominuje w regionie. Dobrze jest sprawdzić kto gdzie zyje, bo potem latwiej jest rozmawiać o trudnych sprawach. A tych historii po kieliszku jest bardzo dużo.

W wakacje udalo nam sie uszczknac tylko kawalek Czarnogory, a to z racji korkow. O tym trzeba pamietac wybierajac sie zwiedzac wybrzeze. Jest tylko jedna droga i to co pokazuje googlemaps w zaciszu domu, ma sie ni jak z rzeczywistoscia. Poza tym duzo patroli policyjnych na drogach wymusza przepisowa jazde samochodem.
Jesli ktos nie czytal nic o Balkanach, to porownalbym to troche je do terenow dawnej wschodniej Polski, tzn. kresow, patrzac na roznorodnosc narodowosciowa i religijna. Chociaz przekraczajac granice kazdego z krajow wjezdza sie za kazdym razem do innego swiata. Chorwacja, czysta i schludna, na domach wisza flagi chorwackie, Bosnia zamiast flag ma minarety, wymieszane z kosciolami i zniszczonymi budynkami z czasow wojny oraz walesajace się pol dizkie psy.

My zjechalismy z autostrady i pojechalismy boczna droga przez gory do Mostaru. Na przeleczach jest wiele zjazdow, na ktorych spokojnie mozna sie przespac.

Dzieki temu rowniez mozna ominac poranna modlitwe, o ktorej nikt nie zapomni dzieki glosnikom z minaretow. Hercegowina to niekonczace sie zakrety poprzez swiat, gdzie na zakretach mozna wpasc na pasace sie na poboczu krowy.

Czarnogora, szczegolnie okolice Kotoru to zakrety i zakrety. I prawie rozjecalibysmy osla. Wiec to chyba tez jakas informacja turystyczna, uwaaga na osly.

Jeszcze wracając do Hercegowiny, a dokładniej Mostaru. Jest to miasto na kilka godzin. Milo wspominam kelnera, ktory probowal wyjasnic mi swoje postrzeganie na religie i swiat duchowy oraz objawieniach w Medzugorje. Jak na Muzulmanina mial nawet spora wiedze o objawieniach. A wszystko to pomiedzy opowiadaniem o jedzeniu i zachwalaniem Hercegowiny. Dlatego zmobiizowal mnie do poczytania Koranu, ale to jest lektura dluzsza niż Tora, czy historia Tolkiena.

W Mostarze jest tradycja skokow do wody, obok mostu mozna zejsc na brzeg i sporbowac skoczyc z trampoliny do rzeki Neretva (majaca w tym miejscu glebokosc 3-4 metrow). Nam niestety nie udalo sie, poniewaz w tym dniu odbywal sie Red Bull cliff diving i wszystko bylo pozamykane z racji zawodow.

Ale za to weszlismy do najstarszego meczetu w miescie (koszt to 5 euro) i mialem przyjemnosc spotkac pielgrzyma, ktoremu musialem na jego telefonie robic zdjecia jak sie modli. Ponoc sam meczet jest miejscem pielgrzymkowym.

Zatoka Kotor jest to jedyny fjord na poludniu Europy. Co za tym idzie, wszystko jest wklejone, wepchnięte, wcisniete w zbocza fjordow, plaze maja szerekosc kilkunastu metrow i to raczej sa kamieniste zejscia do wody. Od co, do wczasow z dziecmi nie polecam.

Co do noclegu, polecam jakies zaciszne miejsca. Male wioseczki, w ktorych nic sie nie dzieje, np. Bigova. Sa tam apartamenty polaczone z prywatnym zejsciem do wody. O tyle jest to rozsądny pomysl, gdyż przez brak plaz i nadmiar turystow wszystko jest zatłoczone i nerwowe.

A z nich mozna latwo podjechac samochodem. My spalismy w Perast. Zabytkowe miasteczko zamkniete dla ruchu samochodowego, z jednym sklepem. Zatoka Kotor ma kształt liczby osiem, a miasto Kotor znajduje się na polnocno-wschodnim jego końcu (patrząc od morza). Najgorsze jest, ze do tego miasta przypywaja ogromne wycieczkowce, które gdy plyna przez zwężenie w zatoce, informują na cala zatoke o tym, żeby uciekać bo plyna. Pierwsze dwie noce, pewnie ok. drugiej, czy trzeciej nad ranem syrena z takiego wycieczkowca była dla mnie budzikiem wzywającym na sad ostateczny.

Ale za to Perest miał przepiekny widok na zatoke.

Nieopodal sa dwie wysepki, na ktore mozna poplynac kajakiem, lodka, a gdy ktos nie boi sie glebokosci to i wplaw.

W okolicy sa dwa wieksze i ciekawsze miasta, pierwsze to Kotor, na samym koncu zatoki, a drugie to Budva.

Budva jest uznawana za miasto imprezowe i patrzac po liczbie petow na plazy moge sie z tym zgodzic.

Jest tez plaza, ale prawie w calosci wydzielona pod parasolki i lezaki. Na samym skraju znajduje sie stare miasto otoczone murami, jednak z racji duzej liczby turystow na tak malej przestrzeni, mnie bardziej zmeczyl niz zachwycil. Poza tym, byliśmy już po wieczorze w starym miescie w Kotorze, wiec zatłoczone stare miasto w Budvie nie robilo większego znaczenia.

Okolice zatoki kotorskiej sa genialne dla motocyklistów, aby dojechać do miast w glebi ladu trzeba wyjechać na przelecze, serpentyny ciagna się bez końca, a potem trzeba kolejnymi zjechać. Chyba najwieksza trudnoscia sa autobusy na zakrętach i samochody lokersow, którzy nie uznaja ograniczen. Z Kotoru serpentynami można dojechać do granicy z Hercegowina, albo do Cetynii.

Prawie na samej przeleczy otworzono ostatnio restauracje, która z tarasu daje niesamowity widok na zatoke. Dlatego nie polecam zatrzymywać się na każdej serpentynie, aby zrobić kolejne majestatyczne zdjecie, bo można zrobić to popijając kawe.

Po drodze polecam wies Njegusi, która oferuje oryginalnego Prsuta, tzn. suszone udźce swinskie. Do tego wino i rakije. Jadac przez wies można poczuc uśmiech staruszkow, którzy siedza przed domami i naganiają klientów.

Poza tym, nie ma tam chyba zadnej swini. No i ceny zachodnioeuropejskie. Za sikacza (wino) w plastikowej butelce 0,5 l zaplacilem chyba 5 euro. Co do wędlin i rakiji to ceny tez sa nadpodziw zawyżone. Dlatego proponuje zakupić sobie produkty lokalnych rolnikow na targu w Kotorze. I pamiętajcie proszę, żeby przed zakupem zastanowić się dwa razy czy to tyle powinno kosztowac. My pomimo ostroznosci nacielismy się na patne parkingi, gdzie kilkadziesiąt metrow dalej było już za free, przeplacilismy na noclegu, owocach przy drodze (arbuz kosztowal nas trzy razy więcej niż w markecie), na restauracjach. Dwa razy kelner bez naszej zgody otworzyl nam wode i podal rachunek. Dodatkowo trzeba przyznać, ze ceny sa zachodnioeuropejskie. Wydaje mi się, ze zatoka kotorska jest drozsza niż Hiszpania, czy Portugalia, a już nie powiem o Chorwacji.

Waznym elementem Kotoru sa koty, male, drobne, przychudzone.