Share →

Nie sądziłem, że poniższy tekst może być odkrywczy, ale po ostatnich spostrzeżeniach doszedłem do wniosku, że tak, jednak to jest odkrywcze…

Sytuacja:

Pieknie jedziemy sobie ładną drogą, krajobraz ucieka w tył, słonko grzeje, niebo niebieskie , ptaszki śpiewają*, aż tu nagle dalszą trasę zagradza zwalone drzewo, pod którym jednak jest trochę miejsca, że postanawiamy POD nim przejechać

Opis patentu:

Nie chodzi mi o efektowny przejaz na pełnej szybkości, kiedy to przed przeszkodą kulimy się i przez ten ułamek sekundy na samą myśl o tym, że źle ustaliliśmy wysokość prześwitu i zaraz otrzymamy uderzenie w kręgosłup, puszcza nam zwieracz, ale o bardziej statyczne podejście do problemu.
Tak więc zbliżamy się powolutku do przeszkody chrząkamy, drapiemy się za uchem i dochodzimy do wniosku, że najlepiej będzie jednak zgiąć trochę schorowane plecy zamiast pałować się po krzakach próbując obejść kłodę bokiem.
Następny obrazek wygląda tak: delikwent pochyla się do przodu, jak to nie wystarcza aby przejśc pod przeszkodą, dodatkowo zgina nogi w kolanach przechodząc do kucania i w tej pozycji małymi kroczkami wpełza pod kłodę. W chwili, kiedy jest już dokładnie pod nią łapie go jakiś skurcz, albo nachodzi nieodparta chęć wyprostowania się (bo ile można tak zgiętym zapodawać). Oczywiście idąc za głosem instynktu prostuje się i boleśnie uderza się w plecy albo głowę. Głośno mówi "O …, co za … kłoda!" i zaczyna się wycofywać. W tym momencie protestują jego zniecierpliwieni koledzy, którzy już chcieliby dojechać do schroniska i zapodać po browarku, wymierzając mu uderzenia kijkami w pięknie wypięte dupsko (tradycyjny kop jest utrudniony – cały czas mamy wpięte narty). Wreszcie po paru próbach przeszkoda zostaje pokonana.
Co zrobić, żeby taki obrazek nie miał miejsca?
Ano dobrze jest pod kłodę wejśc w sporym rozkroku (chodzi mi o rozkrok przód-tył, a nie na boki 😀 )- nawet niech kolano tylnej nogi dotyka narty. W ten sposób można znacznie obniżyć sylwetkę. Czasami nawet nie trzeba zginać pleców. Jeżeli pod kłodą jest bardzo mało miejsca, to oczywiście do tego wykroku dokładamy zwinięcie w kulkę. Awaryjnie (okazuje się, że kłoda jest niżej, niż przewidywaliśmy, albo w napływie dobrego humoru powiedzieliśmy publicznie "JA nie przejadę???") można nawet położyć się na bok i nie zdejmując nart wyczołgać się spod kłody.

Zobaczmy:

{jgmedia file:=[images/stories/artykuly/narty_technika/przeszkoda/MVI_2639.AVI] width:=[640] height:=[480] autostart:=[false]}

Dodaj komentarz