Share →
x-lite 300Na wstępie chciałem zaznaczyć, że jest to mój pierwszy śpiwór puchowy, a zarazem pierwszy śpiwór z tak wysokiej półki, stąd mogę się podzielić jedynie wrażeniami z użytkowania, nie mam natomiast większego porównania (mogę jedynie skonfrontować produkt ze śpiworami pamiętającymi PRL i śpiworami marketowymi, wynik chyba komentarza nie wymaga…).

Podstawowe parametry (za metką producenta):
Długość: 225 /do 185 cm wzrostu/
szerokość: 76/51 cm
wypełnienie: 300 g, puch 850 cuin
masa całkowita: 630 g

 

 

 

 WSTĘP
   Na wstępie chciałem zaznaczyć, że jest to mój pierwszy śpiwór puchowy, a zarazem pierwszy śpiwór z tak wysokiej półki, stąd mogę się podzielić jedynie wrażeniami z użytkowania, nie mam natomiast większego porównania (mogę jedynie skonfrontować produkt ze śpiworami pamiętającymi PRL i śpiworami marketowymi, wynik chyba komentarza nie wymaga…).
   „Recenzja” jest wynikiem niemal rocznego użytkowania. Śpiwór testowany był w warunkach schroniska, namiotu 3-os., wojskowego namiotu NS i górskiego szałasu. Obiekty poza-schroniskowe głównie w lecie, jednak w różnych warunkach pogodowych (wliczając deszcze, mgły, mżawki i małe letnie pizgawki).

WAGA, PAKOWNOŚĆ, POKROWIEC
   Śpiwór jest bardzo mały i leciutki. Na zdjęciu porównanie spakowanego śpiwora koło 0,5-litrowej butelki wody. Upakowanie go do dołączonego pokrowca z początkiem sprawiało mi nieco problemów, z czasem dochodzi się do wprawy, niemniej jednak pakowanie śpiwora jest nieco upierdliwe. Początkowo zachodziłem w głowę jak mam w ogóle śpiwór upchać w taki mały woreczek. Chyba lepszym rozwiązaniem byłyby paski kompresyjne, choć z drugiej strony zwiększyłoby to wagę. Zresztą pokrowiec sprawdza się mimo wszystko. Jest zaskakująco wytrzymały. Upychanie w niego śpiwora, któremu towarzyszy szarpanie i rozciąganie na wszystkie strony nie wyrządza pokrowcowi żadnej szkody. Ostatnio jedynie odkleiło się od niego logo i kilka literek, co jednak na funkcjonalność nie wpływa. Śpiwór w pokrowcu tworzy coś na kształt małej cegiełki i nie sprawia problemów przy pakowaniu. Oczywiście zawsze warto owinąć zestaw w folie, bo pokrowiec nie chroni przed przemoczeniem.

 

 

 

 

 

 WYMIARY
   Jak zaznaczono na metce śpiwór przeznaczony jest dla osób o wzroście do 185 cm, ja jednak mierząc 187 cm mieszczę się w nim wyśmienicie, a mam wrażenie, że jeszcze jest nieco luzu, więc nieznacznie wyższe osoby także powinny się mieścić. Zwykle jednak kaptura używam jedynie pod głowę, nie naciągając go. Jako osoba szczupła mam pełen komfort ruchów w śpiworze.

WYGODA, KOMFORT UŻYTKOWANIA
   Poza pakowaniem, które jak wspomniałem bywa upierdliwe, jest bardzo dobrze. Tkanina zewnętrzna jak i wewnętrzna to Pertex Quantum. Dość przyjemna w dotyku, nieco śliska, gładka. Mam wrażenie, że dość szeleszcząca, przynajmniej w porównaniu do moich wcześniejszych śpiworów. Czasem zdarza się, że przez materiał ucieknie parę piórek. Może być to częściowo spowodowane moją kiepską wprawnością w pakowaniu, niemniej jednak za każdym wyjazdem kilka piór ucieka w świat.
   Zaskoczyła mnie wątłość systemu ściągaczy kaptura. Znaczy wyglądają, jakby miało to wszystko powypadać za pierwszym pociągnięciem. Na szczęście całość miło mnie zaskoczyła, trzyma się dobrze i działa.
   Śpiwór zaopatrzony jest w zamki YKK, rozpinany jest z zarówno z góry jak i z dołu, suwaki można obsługiwać również z wnętrza śpiwora. Wszystko jest tak jak powinno. Nawet jeśli zamkowi zdarzy się „przygryźć” materiał (co nie jest rzadkością) nie wyrządza mu żadnej szkody.
   W środku jest jeszcze taka mikro-kieszonka. Nie ma zamka, ani rzepa i jest bardzo płytka. Wydaje się mało praktyczna, nie korzystam z niej, znaczy nie znalazłem jeszcze dla niej zastosowania.

CIEPŁO
   Kwestia kluczowa – czy śpiwór jest ciepły. Muszę przyznać, że nie zdarzyło mi się w nim jeszcze zmarznąć. Jest to oczywiście 3-sezowówka, więc na zimy pod namiotem mógłby nie starczyć, ale wiosna-lato-jesień jest jak znalazł. Śpiąc pod namiotem nawet w dżdżystą pogodę nie marznę. I właściwie zawsze jedyny strój jaki jest potrzebny by się w tym śpiworze przekimać to taki jaki nakazuje przyzwoitość Mrugnięcie Nie zdarzyło mi się jeszcze spać przy solidniejszych wiosennych i jesiennych chłodach, ale na podstawie nocy, które przespałem w cumulusie sądzę, że spokojnie da radę.
   W schroniskach jest wręcz za gorąco, ale i tak biorę cumulusa, bo lekki i mały. A jak poodpinać zamki i wywalić nogi ze śpiwora to jest dobrze.
   Wilgoci z powietrza jakoś masakrycznie nie chłonie. Przynajmniej nie zauważyłem. Jedynie pod namiotem zdarzało się że od podłoża wilgotniała dolna część (ciemniejsza barwa, lekkie wyczuwalne, zawilgocenie), jednak w takim stanie stopy też mi dobrze grzało, nawet bez skarpet się obeszło.
   Pewnego razu spałem w szałasie przy ścianie z której wiało (był maj) i jedynie co marzł mi nos, dało się temu jednak zaradzić obracając śpiwór dołem do góry i naciągając kaptur na twarz. I grzało całkiem nieźle.

 

 

 

 

PODSUMOWANIE
   Generalnie śpiwór sprawdza się świetnie. Mało waży, zajmuje mało miejsca w plecaku i jest ciepły, posiada więc wszystkie najistotniejsze plusy śpiwora. Minimalizm spowodowany oszczędnością na wadze jest momentami widoczny, jednak wszystko trzyma się kupy i działa poprawnie.

 


** Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Śpiwory puchowe] Cumulus Lite Line 300

Dodaj komentarz