Share →
 Konstrukcja i materiały wytwór amerykańskiej myśli technicznej to prawie klasyczna jednopowłokowa „kopuła”. Prawie, bo wyróżnia go spośród innych umiejscowienie stelaża – w środku. Kiedy rozkładałem go pierwszy raz, dłuższą chwilę nie mogłem uwierzyć w to rozwiązanie. Wydawało mi się dość groźne dla wytrzymałości tropiku, trochę bałem się uszkodzić go przypadkiem.

Golite Valhalla 2+, czyli do czego ten namiot?

Konstrukcja i materiały wytwór amerykańskiej myśli technicznej to prawie klasyczna jednopowłokowa „kopuła”. Prawie, bo wyróżnia go spośród innych umiejscowienie stelaża – w środku. Kiedy rozkładałem go pierwszy raz, dłuższą chwilę nie mogłem uwierzyć w to rozwiązanie. Wydawało mi się dość groźne dla wytrzymałości tropiku, trochę bałem się uszkodzić go przypadkiem. A tropik sprawia naprawdę delikatne wrażenie – to nylon ripstop, okryty z dwóch stron silikonem co daje mu, według producenta, wodoodporność na poziomie 1 000 mm. Od razu rzuca się w oczy żarówiasty kolor, jest szczególnie uwielbiany przez wszelkiej maści robactwo. Niewiele grubsza jest podłoga, tu również znajdziemy nylon, tym razem pokryty PU i osiągający „zawrotne” 3 000 mm. Czy są to liczby wystarczające dla namiotu 3-sezonowego? O tym później ;).

Stelaż to klasyczne pałąki aluminiowe, podczas użytkowania nie miałem do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń – bardzo elastyczne, odporne na gięcie i lekkie. Jak tylko rozpakowałem namiot pierwszy raz stałem się fanem śledzi – 8 szt. w kształcie litery Y. Przyznam się szczerze, że dalej jestem ich wielbicielem. Ich praktyczność i wytrzymałość spowodowała, że tym bardziej znienawidziłem klasyczne szpile. A czy wspomniałem o wadze? 15 gram sztuka! Miodzio :).
 
 

 
Wykonanie
No cóż…, chciałbym się przyczepić do czegoś konkretnego, ale nie mogę. Niestety. Wykonanie spokojnie mogę uznać za jedno z wzorowych jakie widziałem w życiu – zero wystających nici, krzywo dociętych materiałów, niedoróbek. Taką jakość można spokojnie promować. Przez kolejne miesiące nic w tym fakcie się nie zmieniało i tak pozostało do samego końca testu. Nawet pokrowce na elementy namiotu wykonano z dużą starannością. Tak, jak producent zamierzał.
 
 
 

 
 
 
Użytkowanie
Ale co dokładnie miał w planach? Zapewne stworzyć lekki namiocik. I można powiedzieć, że się udało – poniżej 2,5 kilograma robi wrażenie. A koszt? Przecież „filozofia lekkości” musi nieść ze sobą kompromisy…

I tu zaczynają się schody. Wykorzystane w namiocie materiały uniemożliwiają podklejanie szwów, w zamian zastosowano „specjalne” samouszczelniające się nici. Ktoś powie – problem rozwiązany. Mi też wydawało się podobnie, ale przestało. Po pierwszym porządniejszym deszczu :]. Obudziłem się rano i co widzę – kałuże w rogach namiotu… Z początku miałem nadzieję, że to efekt wysokiej kondensacji (która w tej pałatce i tak jest olbrzymia), ale problem pojawiał się jedynie przy opadach…

Producent w ulotce dołączonej do namiotu wskazuje, że specjalne uszczelnianie NIE jest wymagane, ale można coś takiego zrobić. Poszukałem w necie odpowiedniego środka opartego na silikonie (wcześniej zakupiłem uszczelniacz do szwów na bazie… acetonu. Chyba nie muszę mówić gdzie wylądował ;)). Niestety trafił mi się tylko w sprayu ale miałem dużą nadzieję, że jest w stanie pomóc. Wysprayowałem namiot jak trzeba, poleciałem do lasu i od razu trafiłem na deszczowy weekend! Normalnie bym się zmartwiła, ale byłem ciekaw efektu. A martwiłem się, gdy już po godzinie deszczu pojawiły się pierwsze ślady wody na podłodze…
A wyobraźcie sobie, że padało całą noc :].
 

 
 
Wkurzony, z samego rana, wypłynąłem z mojego małego „baseniku” i stwierdziłem, że ja już wolę spać na dworze w deszczu – nie będzie żadnej różnicy. Suchy ostał się jedynie plecak, który leżał w przedsionku!
Naprawdę wtedy mnie korciło, żeby wyrzucić Valhallę w cholerę.
 
 
 

 
 
 
Podsumujmy
Chcesz kupić ten namiot? Do jego wyjściowej ceny (”jedyne”m 2 100 polskich nowych złotych) wlicz koszt folii budowlanej, którą będziesz chronić go przed deszczem. Oczywiście chronić jedynie namiot, bo i tak wyjdziesz z niego mokry. Kondensacja w środku jest tak wysoka, że przy każdym podmuchu wiatru i tak czujesz się jak pod prysznicem. Przyznam się – myślałem kiedyś o zakupie jednopowłokowego namiotu i teraz cieszę się, że nie popełniłem tego błędu. Zysk na wadze nie wyrównuje straty w komforcie.

Niestety recenzja tego produktu nie może być pozytywna. Poza kilkoma rzeczami in plus (śledzie, jakość materiałów i szycia) najważniejsze cechy namiotu są bezspornie negatywne. Dlatego uczciwie i z pełnym przekonaniem polecam dobrze się zastanowić przed zakupem.

Plus
– genialne śledzie,
– jakość materiałów,
– waga (2,3 kg).

Minus
– brak wodoodporności,
– kondensacja,
– montowanie stelaża,
– cena! (2 100zł na obecną chwilę),
– kolor.

 

** Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Namioty kopułkowe] Golite Valhalla 2+

Dodaj komentarz