Share →

P1000726Dalej idziemy drogą, którą kiedyś wiodły tory kolejki wąskotorowej, zatrzymując się na chwilę przy pozostałościach podobozu Märzbachtal. Stąd idąc dalej śladem kolejki (leśną drogą) na przełaj doszliśmy do wejścia numer jeden sztolni kompleksu Soboń, które wygląda jak zwykła, niewielka nora, jednak gdy się wejdzie do środka, od razu widać, że to coś innego.

Opisana wycieczka miała na celu, oprócz poznania nowych miejsc w Górach Sowich, również upamiętnienie wydarzeń związanych z tym regionem, które miały miejsce pod koniec II Wojny Światowej. (Część zdjęć ze sztolni Soboń, pochodzi z wcześniejszej wycieczki w to miejsce).

Sobota, 20 sierpnia 2011

Dojazd do Głuszycy z Wrocławia tradycyjnie, najpierw pociągiem REGIO do Wałbrzycha Głównego, a następnie KD do Głuszycy, skąd idę w stronę stawów, gdzie czekam na resztę ekipy, która jedzie z Wrocławia busem.

Dalej idziemy drogą, którą kiedyś wiodły tory kolejki wąskotorowej, zatrzymując się na chwilę przy pozostałościach podobozu Märzbachtal. Stąd idąc dalej śladem kolejki (leśną drogą) na przełaj doszliśmy do wejścia numer jeden sztolni kompleksu Soboń, które wygląda jak zwykła, niewielka nora, jednak gdy się wejdzie do środka, od razu widać, że to coś innego.

Sztolnia jest na tyle duża, że spokojnie można w niej chodzić wyprostowanym, miejscami jest zalana wodą, widać również podkłady kolejowe czy belki podtrzymujące strop. Według mnie jest to bardzo ciekawe miejsce.

Wewnątrz znajduje się też jedno ceglane pomieszczenie, najpewniej było miejscem przechowywania materiałów wybuchowych używanych podczas prac w tym obiekcie.

W jednym z korytarzy bocznych zatrzymaliśmy się na chwilę, zapaliliśmy znicz dla upamiętnienia więźniów, którzy zginęli w trakcie prac w tym obiekcie i zostawiliśmy zeszyt, jako kronikę tego miejsca (z tego co wiem, półtora miesiąca później zeszytu już tam nie było, komuś bardzo się przydał).

Po opuszczeniu sztolni podeszliśmy w stronę szczytu Sobonia, gdzie oglądaliśmy zbiorniki wody.

Dalej szliśmy lasem do podobozu Lärche, gdzie widać fundamenty i pozostałości po obozowych budynkach. Przy jednym z fundamentów zapaliliśmy znicz.

Następnie szliśmy m.in. po trasie kolejki wąskotorowej i innych drogach leśnych w stronę stacji PKP w Głuszycy Górnej. Podczas wojny, było to miejsce przeładunku materiałów budowlanych potrzebnych do prac w Kompleksie Riese. Stąd poszliśmy czarnym Szlakiem Martyrologii na cmentarz ofiar faszyzmu w Kolcach, są tam pochowani więźniowie z obozów znajdujących się w tym rejonie. Również w tym miejscu zapaliliśmy znicz, a później pomodliliśmy się za nich.

Następnie poszliśmy do kompleksu Osówka, po drodze oglądając budynek podobozu w Kolcach. Sztolnie tego kompleksu są dużo większe niż w Soboniu i są udostępnione do zwiedzania z przewodnikie.

Po zwiedzaniu oraz zjedzeniu kolacji poszliśmy w stronę kompleksu Włodarz, który też chcieliśmy zwiedzić według pierwotnego planu. Jednak z powodu braku czasu, zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Po drodze było widać obiekty naziemne w okolicach Osówki oraz pionowy szyb do sztolni. W tym również obiekty nazywane jako Kasyno i Siłownię.

Po drodze mija się też skamieniałe worki cementu, które w niektórych miejscach wyglądają niczym betonowy mur (długi na wiele metrów).

Ponieważ było już późno, nie zwiedzaliśmy sztolni Włodarza, tylko udaliśmy się do pomnika upamiętniającego ofiary kompleksu Riese, gdzie zakończyliśmy pierwszą część naszej wędrówki.

Druga część wypadu, to było przejście trasy, jaką więźniowie przechodzili podczas ewakuacji obozu w roku 1945. Im ta trasa, około 60 km, zajęła 3 dni. Trzeba jednak pamiętać, że byli to ludzie wykończeni ciężką pracą w obozach, chorobami i głodem. My ruszyliśmy równo o godzinie 21. Przechodząc przez Mieroszów zapaliliśmy znicz przy pomniku ofiar faszyzmu. W trakcie marszu spaliśmy godzinę w wiacie koło Czartowskich Skał, a idąc drogą, w okolicach Przełęczy Strażnicze Naroże, zastał nas piękny wschód słońca.

Podeszliśmy również na cmentarz więźniów w Chełmsku Śląskim, na którym również są pochowani zmarli więźniowie.

Do punktu kończącego Marsz Śmierci, czyli dworca kolejowego w Trutnovie doszliśmy o godz. 14 w niedzielę, czyli siedemnaście godzin od wyruszenia na trasę spod Włodarza. Podczas tego przejścia, wiedzą na tematy związane z historią dzielił się z nami Paweł Kukurowski. On również odszukał informacje związane z trasą ewakuacji więźniów, którą staraliśmy się dość wiernie odtworzyć (nie ma szczegółowych informacji o jej przebiegu, a jedynie ogólne informacje o niej). Więcej zdjęć z Marszu Śmierci:
https://picasaweb.google.com/100322683368167953190/MarszSmierci2021082011

Ze sztolni Sobonia:
https://picasaweb.google.com/100322683368167953190/GorySucheISowie18062011

Honorowy patronat:

 


**Zapraszamy do dyskusji an forum w temacie: Marsz Śmierci 20-21.08.2011

 

Dodaj komentarz