Share →

1Zawsze powtarzam, że jeżeli decydujemy się jeździć długie dystanse na rowerze, ważne są trzy rzeczy. Dobre gripy czyli rączki, za które trzymamy kierownicę roweru; dobre siodełko, na którym spoczywa większość ciężaru naszego ciała na rowerze oraz odpowiednio dobrana wysokość jednego i drugiego. Dziś chciałbym przedstawić najwygodniejsze siodełko rowerowe, na jakim dane mi było jeździć. Seria SLR włoskiego producenta Selle Italia to wręcz legenda. Obejmuje ona kilka, różniących się konstrukcją, materiałami oraz wagą modeli. Siodła te uchodzą za „wypasione” i nie są tanie. Czy są w takim razie warte swojej ceny? Na to pytanie postaram się w niniejszym artykule odpowiedzieć.

Ponieważ na forum wątek odnośnie siodełek rowerowych, dokładniej… wyboru owych, jest dość mocno rozbudowany, postanowiłem przedstawić Wam siodełko, którego używam już około dwóch lat.

Zawsze powtarzam, że jeżeli decydujemy się jeździć długie dystanse na rowerze, ważne są trzy rzeczy. Dobre gripy czyli rączki, za które trzymamy kierownicę roweru; dobre siodełko, na którym spoczywa większość ciężaru naszego ciała na rowerze oraz odpowiednio dobrana wysokość jednego i drugiego. Dziś chciałbym przedstawić najwygodniejsze siodełko rowerowe, na jakim dane mi było jeździć. Seria SLR włoskiego producenta Selle Italia to wręcz legenda. Obejmuje ona kilka, różniących się konstrukcją, materiałami oraz wagą modeli. Siodła te uchodzą za „wypasione” i nie są tanie. Czy są w takim razie warte swojej ceny? Na to pytanie postaram się w niniejszym artykule odpowiedzieć.

Przed wyborem nowego siodełka rowerowego, stanąłem po wypadku samochodowym jakiego doznałem jakiś czas temu. Stare siodełko było po nim mocno obdarte, dodatkowo miało pogięte pręty. Mając w pamięci ból „czterech liter” jakiego doznawałem po dłuższym niż 200 km dystansie na starym, budżetowym siedzeniu, tym razem postanowiłem nie oszczędzać. Uznałem, że skoro będę musiał wyłożyć więcej pieniędzy, by odczuć komfort na rowerze, to tak zrobię. Czytając różne opinie na forach internetowych, posiłkując się rozmowami ze znajomymi rowerzystami i przeglądając oferty sklepów wybrałem ostatecznie model SLR, w którego nazwie widnieje dopisek Gel Flow.

„Gel” oznacza dodatkową warstwę żelową zastosowaną w siodełku, dzięki czemu jest ono minimalnie bardziej miękkie niż inne modele. „Flow” natomiast to specjalnie wyprofilowany podłużny otwór. Jego znaczenie dla płci męskiej jest przeogromne. Zapobiega bowiem uciskowi wywieranemu przez zwykłe siodełka na naczynia krwionośne. Dzięki otworowi cała nasza męskość „działa” bez problemów zawsze, kiedy tego potrzebujemy i nie ma znaczenia ile kilometrów dziennie jeździmy oraz, w jakich warunkach.

Pokrycie siodła stanowi naturalna skóra. Posiada ona kilka rzędów otworów, wspomagają one wentylację. Jest to bardzo ważne ponieważ to właśnie pot stanowi największe niebezpieczeństwo podczas długiej jazdy. Przez pot i wilgoć ogólnie powstają bowiem bolesne odparzenia. Nie mogę dokładnie powiedzieć w jakiej mierze otworki te działają, natomiast większą zasługę wentylacji chciałbym przypisać podłużnemu otworowi w skorupie siodła. Otwory w skórze są też drobną wadą tego siodełka ponieważ lubi się tam gromadzić bród i piasek. Warto co jakiś czas przeczyścić siodełko szczoteczką. Pod zewnętrzną skórą znajduje się kilka warstw pianki EVA. Bardzo elastycznej sprężystej i odpornej na odkształcenia. Za komfort jazdy odpowiadają oczywiście również wspomniane wkładki żelowe. Skorupa siodła wykonana jest natomiast z włókien węglowych o czym świadczy dumny napis „Carbon Fiber”. Całość jest świetnie zmontowana: skóra dokładnie przeszyta i przyklejona. Napisy i logotypy naniesione są bardzo trwale, nie ma mowy, że będą się ścierać jak to bywa w tańszych siodłach. Przyjemny widok całości dopełnia pięknie wyeksponowany w tylnej części siodła, kawałek carbonu przeszyty nicią w stylowym, czerwonym kolorze.

Skorupa i jej poszycie to pierwsza z głównych części siodełka. Drugą są pręty mocujące całość do jarzma sztycy. W przypadku mojego SLR-a pręty po pierwsze wykonane są z Vanoxu, stopu tytanu lżejszego ponoć od samego tytanu. Po drugie natomiast drążone, co również odchudza stelaż bez utraty jego sztywności. W miejscu mocowania jarzemka, na prętach naniesiona jest podziałka, dzięki której precyzyjnie zamocujemy siodło i po jego demontażu będziemy mogli zamontować je w dokładnie takiej samej pozycji jak wcześniej.

SLR Gel Flow to typowo wyścigowe, sportowe siodło. Jak wszystkie tego typu jest bardzo lekkie, wąskie oraz twarde. Nieścisłość? Ano tak, przecież najpierw piszę o superwygodzie tego siodła, a teraz, że jest twarde. To właśnie paradoks siodełek rowerowych. Na długie dystanse najlepsze są właśnie twarde, anorektyczne siodełka, a nie wielkie, żelowe kanapy. Ciężkie siodełka mające mnóstwo żelu powodują okropne zapacanie się pachwiny i jej obtarcia. Żel bowiem pod naszym naciskiem „rozlewa się” i zwiększa powierzchnię kontaktu naszego siedzenia z siodełkiem. Na sportowych siodełkach natomiast siedzi się tak naprawdę tylko na dwóch kościach kulszowych. Kontakt skóry z siodełkiem jest więc zminimalizowany, i o to właśnie chodzi! Oczywiście jazda na SLR wymaga przyzwyczajenia, rozjeżdżenia i spodenek z dobrą wkładką, ale jak już się przyzwyczaimy to odczujemy wielki komfort. Mi przyzwyczajenie zajęło ok. 200 km. Jak tylko wsiadłem na to siodło, od razu odczułem jego „zwartą budowę” i sztywność. Nic się nie rusza, nie ugina, nie skrzypi. Dokładność spasowania wszystkich elementów zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Nic się nie pruje, poszycie się nie odkleja mimo, że nieraz rower leżał poza namiotem całą deszczową noc. Rozstaw moich kości miednicy nie jest duży, dlatego szerokość tego siodła jest dla mnie idealna. Z jednej strony wygodnie się na nim jeździ, z drugiej wypad nad tylne koło, nie stanowi wielkiego problemu. Za mną ok. 2 500 km na tym siodełku w terenie i na szosie i jedyną wadą jakiej się dopatrzyłem to brak wzmocnień na bokach. Jako minimalista nie używam podnóżka w rowerze. Dlatego rower najczęściej kładę na ziemi czy opieram o ścianę. Z prawej strony bok siodełka zdążyłem już lekko obetrzeć, ale taka jest chyba cena niskiej wagi. Zastosowanie nowoczesnych materiałów: carbonu, Vanoxu i naturalnej skóry oraz zaawansowanych technik (podłużny otwór, drążenie prętów) pozwoliło zachować masę siodełka na bardzo niskim poziomie. Mój egzemplarz waży dokładnie 217 g co moim zadaniem jest świetnym wynikiem biorąc pod uwagę stosunek waga-wygoda. Czas więc sobie odpowiedzieć na pytanie: czy warto wydać na to siodełko lekko mówiąc 320 zł? Biorąc pod uwagę materiały, zastosowane techniki, wagę oraz wygodę moim zdaniem warto. Kupimy raz, a będziemy mieli siodło na długie lata, które w czasie użytkowania odwdzięczy się nam bezproblemową eksploatacją oraz wygodą. Dodajmy do tego jeszcze ręczne wykonanie przez włoskich mistrzów no i ten dodający smaczku kawałek carbonu. Siodło prezentuje się wspaniale i, powtarzając się, krzyczę, że warte jest każdej wydanej złotówki!


**Zapraszamy do dyskusji na forum, w temacie: [Siodełka rowerowe] Selle Italia SLR Gel Flow

Dodaj komentarz