Share →

Do Karkonoszy zabierałem się już trzeci raz tej zimy, ale jakoś wcześniej z różnych względów nie wychodziło, ostatecznie udało się wyjechać i to z piękną pogodą. A oto jak wyglądał mój pierwszy raz w zimowych Karkonoszach :).

 

To moja pierwsza relacja na tym forum, ale mam nadzieję, że się komuś spodoba :)


Sobota, 11 lutego 2012

Świątynia Wang, , Spalona Strażnica, , Luční bouda, , Památník obětem hor, , Luční bouda, , Dom Śląski, , Śnieżka, , Dom Śląski

Do Karkonoszy zabierałem się już trzeci raz tej zimy, ale jakoś wcześniej z różnych względów nie wychodziło, ostatecznie udało się wyjechać i to z piękną pogodą. A oto jak wyglądał mój pierwszy raz w zimowych Karkonoszach :).

O godz 10 wysiadam z autobusu z Wrocławia i idę pod Świątynię Wang, gdzie spotykam się z Kasią i ruszamy w stronę grzbietu. Na szlaku prawdziwa zima, nie to co we Wrocławiu w tamtym czasie, gdzie z trudem można było zobaczyć pojedyncze miejsca ze śniegiem. Idzie się łatwo i przyjemnie, gdyż droga jest ubita na całej szerokości, co pozwala na spokojne oglądanie widoków.


Zachodzimy do Samotni, a następnie do Strzechy Akademickiej, w której jemy śniadanie i ruszamy dalej w górę. W cieniu jest -13 stopni, jednak dzięki świecącemu słońcu chwilami jest na prawdę gorąco.


Po wyjściu na grzbiet wita nas dość silny wiatr, który powoduje, ze szlak do Luční bouda miejscami jest dość uciążliwy, przez nawiany śnieg. Widoki są jednak świetne, wszędzie biała, niemal płaska pustynia – i to mają być góry?! :). Jednak Śnieżka wyróżnia się na tle okolicy dając piękne widoki


Po dojściu do Luční boudy (termometr koło wejścia wskazywał -22C) znajdujemy śnieżny bar, który ciekawie wygląda, ale jest jeszcze budowany i idziemy dalej na Lučním sedlo, gdzie znajduje się Památníku obětem hor. po krótkim postoju na zdjęcia jeszcze kawałek idziemy dalej a następnie wracamy i ruszamy w stronę Śnieżki.


W Domu Śląskim dłuższy postój na obiad oraz odpoczynek i ruszamy na zachód słońca na Śnieżkę.


Widoki ze Śnieżki były rewelacyjne, przeszkadza tylko temperatura, która była odczuwalna jako -28C (zmierzona -15,5).

Pięknie wyglądał śnieg/szadź na budynku kaplicy








Gdy słońce zaszło schodzimy do Domu Śląskiego, w którym planujemy nocleg. Nie ma jednak wolnych pokoi, więc dostajemy glebę i śpimy na korytarzu na drugim piętrze.
Schronisko oferuje ciekawe roczniki prasy do czytania (chyba z 1956r.) :).

Niedziela, 11 lutego 2012

Dom Śląski,, Śnieżka, , Sowia Przełęcz, , skalny Stół, , Sowia Przełącz, , Sowia Dolina, Karpacz

Rano pobudka o 6 i ruszamy na wschód słońca. Dzisiaj na szczycie jest bardzo przyjemnie, wiatr jest minimalny, więc temperatura odczuwalna wynosi -19C (zmierzona -11,8C). Można spokojnie stać  i robić zdjęcia nie marznąć tak jak dzień wcześniej. Widoki jeszcze lepsze niż podczas zachodu.














Gdy słońce już wzeszło schowaliśmy się przed wejściem do restauracji i zjedliśmy śniadanie przed dalsza drogą. Szliśmy Czarnym Grzbietem, co w taką pogodę gwarantowało piękne widoki. Szlak był przedeptany, więc szło się generalnie dobrze.






Karkonoskie drzewa przyjmuja ciekawe kształty po obciążeniu śniegiem




Trochę gorzej szło się na podejściu na Skalny Stół z Sowiej Przełęczy, gdyż było mniej przetarte oraz Sowią Doliną ze względu na większe ilości śniegu poza przetartym wąskim szlakiem, który czasami był wyślizgany, więc bezpieczniej było iść po nieprzetartym śniegu.
Po dojściu do Karpacza udajemy się na przystanek PKS, skąd jedziemy do Jeleniej Góry, skąd mamy  pociąg REGIO do Wrocławia.

Podsumowując dla mnie to była bardzo udana wycieczka, z pięknymi widokami i ładną pogodą.

Więcej zdjęć TUTAJ.


Do dyskusji, zapraszamy na FORUM.

Dodaj komentarz