Share →

IMG_7836Jak co roku znajomy organizuje wyjazd Mikołajkowy z okazji swoich imienin (dla główkujących – tak, na imię ma Mikołaj;). i jak co roku bierze w nim udział sporo osób, więc jedziemy autami co daje nam możliwość zwiedzenia dodatkowych atrakcji poza górskimi szlakami. Zaczynamy o 6 rano z Poznania. Po kilku godzinach drogi docieramy do pierwszej „atrakcji” – Lubomierza, a w nim Muzeum Kargula i Pawlaka;)

Witam!
To moja pierwsza relacja na forum, więc proszę o rozgrzeszenie z wszystkich wpadków;)

06.12.2012 -> Lubomierz -> Zamek Chocha -> Czerniawa

Jak co roku znajomy organizuje wyjazd Mikołajkowy z okazji swoich imienin (dla główkujących – tak, na imię ma Mikołaj;). i jak co roku bierze w nim udział sporo osób, więc jedziemy autami co daje nam możliwość zwiedzenia dodatkowych atrakcji poza górskimi szlakami. Zaczynamy o 6 rano z Poznania. Po kilku godzinach drogi docieramy do pierwszej „atrakcji” – Lubomierza, a w nim Muzeum Kargula i Pawlaka;)

A w nim m.in. słynny granat;)

Kto nie był – polecam, ale tylko przy okazji. Nie warto specjalnie się tam wybierać.

Następny przystanek to słynny Zamek Czocha. Pogoda była średnia, więc nie zrobił na mnie WOW z zewnątrz.

Za to w środku już tak. Naprawdę ciekawe i warte zobaczenia miejsce. Zamek bardzo zadbany (przez inwestora z DE oczywiście;), z mnóstwem tajemnych przejść i ciekawymi komnatami, jak np. ta wynajmowana dla nowożeńców.

Łoże niegdyś miało zapadnię co by sprawnie pozbyć się niechcianej kochanki i uniknąć efektu „poranku kojota”;) Nad łożem tajemniczy napis w łacinie – Zegniesz, nie złamiesz…;] 

Po tej porcji zwiedzania udaliśmy się na strawę, a potem na nocleg do Pensjonatu Wysoka w Czerniawie. Miejsce mocno odbiegające od standardu schroniska, ale w gruncie rzeczy niedrogie (bodajże 35 zł/os). Duży wybór pokoi i dobre jedzonko (dodatkowo płatne). Jedyny zgrzyt to właścicielka, która chciała trochę przyciąć, ale na szczęście doszliśmy do porozumienia. Jako, że grupa była spora (21 osób) cały ośrodek był nasz;] Wieczorem, więc kolędowanie przy gitarce i napojach rozgrzewających;]


07.12.2012 zielonym szlakiem Czerniawa – Smrek – Stóg Izerski – Czerniawa

Taki był plan, bo na Smrek nie udało nam się dotrzeć. Podejście na Stóg Izerski spokojne, no i te widoki z rana;]

Schronisko na Stogu przywitało nas zaśnieżone. W środku oczywiście pyszny grzaniec i sporo „górali wyciągowych” w adidaskach i kozaczkach;]

Na szlaku było sporo śniegu i część ekipy nie miała ochoty się z nim tarzać, więc doszliśmy do przełęczy między Smrekiem i Stogiem, po czym odbiliśmy na Czerniawę. Ja chętnie poszedłbym dalej, bo klimat był niesamowity – pogoda rewelacyjna i dookoła biało! Ale zamykałem grupę, więc rozumiałem, że śniegołamacze na początku byli innego zdania;]

Kilka ujęć śnieżnej krainy.

Mimo, że droga prosta to znaki trudno dostrzegalne i chyba lekko zeszliśmy ze szlaku;)


08.12.2012 – Czerniawa – Świeradów Zdrój – Sępia Góra – Świeradów – Czerniawa

Poranny spacer po uzdrowisku każdemu robi dobrze, a ja miałem okazję sprawdzić na tym wyjeździe mojego nowego Talona 33;)

Droga na Sępią niezbyt ciekawa, głównie szosą, wśród drzew. Dopiero w końcowym odcinku przedzieranie się przez dziewiczy puch i nasłonecznione polanki;)

Na szczycie świetny widok na Świeradów i okolicę.

Schodziliśmy inną trasą, przez las. Było trochę bardziej stromo, ciasno i ślisko, przez co ubaw pierwsza klasa;]


09.12.2012 – powrót i zwiedzanie zamku Grodziec

Na mnie ten zameczek wywarł nawet lepsze wrażenie niż Czocha, ale to moje odczucie (pogoda też pewnie miała na to wpływ;).

A może to kwestia Muzeum Tortur, krzesełka a’la karny jeżyk;]

I na pewno tego widoku na Karkonosze…

Na koniec zdjęcie grupowe z jakimś idiotą na pierwszym planie;]

Dziękuję za uwagę – więcej nie pamiętam i niczego nie żałuję;]


**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: Zaśnieżone Izery

Dodaj komentarz