Share →

P1131425Rękawice użytkowane są już od 3 a może nawet 4 lat. Jeżdżę w nich na rowerze zawsze, kiedy temperatura spada poniżej 5°C lub jest wiatr, czyli nieomal codziennie w zimniejszej połowie każdego roku, bo zimne poranki zdarzają się już nawet pod koniec lata. Rękawice mają śliską część chwytną, ale mi to w ogóle nie przeszkadza, a nawet jest zaletą przy bardzo „lepkich”, żelowych gripach jakie mam na kierownicy. Rękawice użytkowałem również podczas jesiennych i wiosennych marszów z plecakiem i kijkami oraz na zwyczajnych, okołomiejskich spacerach przy temperaturze lekko powyżej 0°C. Nosiłem je również w lecie na tatrzańskich łańcuchach oraz sporadycznie do prac ziemnych i śnieżnych. Rękawice były prane niezliczoną ilość razy, normalnie w proszku w pralce. Mimo tak długiego i intensywnego użytkowania rękawice trzymają się bardzo dzielnie. Jedynie odblaskowy pasek już się nieco starł. Dopiero ostatnio materiał na dwóch palcach (tych, którymi hamuję tylne koło) zaczął puszczać. Rękawice też się ogólnie nieco rozciągnęły, a z wyszytego logo zaczęły wystawać nitki.

Nazwa z gatunku ,,opisowych”, moim zdaniem nie brzmi dobrze, ale właśnie taka widnieje na stronie internetowej Decathlonu.

Geneza zakupu

Poszukiwałem rękawiczek na rower, które chroniłyby dłonie od wiatru i zimna w chodniejsze pory roku, a jednoczenie nie powodowałyby zbytniego ich zapocenia. Idealne rozwiązanie znalazłem wśród produktów biegowych Kalenji w Decathlonie: rękawice wyposażone w membranę, ale tylko od grzbietowej strony dłoni.

Opis i zdjęcie zaczerpnięte z http://www.decathlon.pl/

Przeznaczony do ochrony dłoni biegacza w zimne dni (do 0°C ). Lekkie i ciepłe do biegania zimą (do 0°C ). Nie przeszkadzają w używaniu ekranu dotykowego smartphona!


http://www.decathlon.pl/rkawice-przeciwwiatrowe-id_8216083.html

Materiały i budowa, wykonanie

Rękawiczki od strony grzbietowej wykonane są z gładkiej dzianiny wyposażonej w membranę (nie wiadomo co to za membrana). Na lewej rękawicy wyszyte jest logo.

Od strony chwytnej dłoni materiał jest śliski i pozbawiony membrany. Mankiet jest grubszy i bardzo rozciągliwy.

Oba te materiały od wewnątrz mają prawie identyczną, bardzo cienką warstwę fleecu i są lekko rozciągliwe. Poniższe zdjęcie przedstawia rękawicę odwróconą na lewą stronę, poziomy szew oddziela materiał górny (membranowy) od bezmembranowego wnętrza dłoni.

Materiał użyty na boki palców oraz kciuk i palec wskazujący jest innego koloru, pozbawiony fleecu i podobno pozwala na użycie smartphona bez ściągania rękawiczek. Zarówno prawa jak i lewa rękawiczka mają odsuwany makiet, umożliwiający spojrzenie na zegarek.

Wzdłuż małego palca, aż do mankietu rękawice posiadają dyskretny odblaskowy pasek.

Para rękawiczek waży 55 g, więc niewiele. Rękawice wykonane są ze średnią dbałością o szczegóły, np. lewa różni się trochę od prawej. Palce są średnio dopasowane, da się w nich wpinać linę i zakręcać karabinki, ale nic bardziej precyzyjnego. Nie nadają się do asekuracji – są zbyt śliskie. Po prostu nie są do tego przeznaczone. Nie wystają natomiast żadne nitki i jak pokazało późniejsze użytkowanie, wszystko wykonane jest naprawdę porządnie.

Użytkowanie

Rękawice użytkowane są już od 3 a może nawet 4 lat. Jeżdżę w nich na rowerze zawsze, kiedy temperatura spada poniżej 5°C lub jest wiatr, czyli nieomal codziennie w zimniejszej połowie każdego roku, bo zimne poranki zdarzają się już nawet pod koniec lata. Rękawice mają śliską część chwytną, ale mi to w ogóle nie przeszkadza, a nawet jest zaletą przy bardzo „lepkich”, żelowych gripach jakie mam na kierownicy. Rękawice użytkowałem również podczas jesiennych i wiosennych marszów z plecakiem i kijkami oraz na zwyczajnych, okołomiejskich spacerach przy temperaturze lekko powyżej 0°C. Nosiłem je również w lecie na tatrzańskich łańcuchach oraz sporadycznie do prac ziemnych i śnieżnych ;) Rękawice były prane niezliczoną ilość razy, normalnie w proszku w pralce. Mimo tak długiego i intensywnego użytkowania rękawice trzymają się bardzo dzielnie. Jedynie odblaskowy pasek już się nieco starł. Dopiero ostatnio materiał na dwóch palcach (tych, którymi hamuję tylne koło) zaczął puszczać. Rękawice też się ogólnie nieco rozciągnęły, a z wyszytego logo zaczęły wystawać nitki.

Próba użycia komórki z ekranem dotykowym nastąpiła dopiero niedawno i muszę powiedzieć, że dość kiepsko to działa. Ekran reaguje tylko czasami. Nie wiem jednak czy tak było od początku, czy to może długotrwałe użytkowanie lub wielokrotne pranie w jakiś sposób zniszczyło właściwości materiału na końcach palców.

Zawsze denerwowały mnie te odsuwane mankiety, przez które można spojrzeć na zegarek, bo utrudniały wkładanie rękawiczek i podczas jazdy na rowerze dostawał się tamtędy wiatr. Więc je po prostu zaszyłem i mam spokój (zegarka i tak nie noszę).

Termika, oddychalność, czas schnięcia, łapanie zapachów

Chyba nie minę się dużo z prawdą, jeżeli stwierdzę, że te rękawiczki nie grzeją w ogóle. Już przy temperaturze ok. 5°C i małym wysiłku jest w nich po prostu zimno. Kiedyś idąc z kijkami i lekkim plecakiem w Bieszczadach, już przy temp. -2°C i wietrze o mało nie odmroziłem czubków palców. Rękawice pokazują swoje zalety dopiero przy intensywnym wysiłku. Z wewnętrznej części dłoni, która u mnie podczas jazdy rowerem poci się o wiele bardziej niż wierzch, wilgoć poprzez bezmembranowy materiał ucieka bardzo szybko. Membranowy grzbiet dłoni nie oddycha chyba w ogóle, ale i dłoń tam nie poci się za bardzo, jest za to chroniona od wiatru, co chwalę szczególnie na rowerze. Nawet kiedy było -15°C w rękawicach jeździło mi się bardzo komfortowo: na początku trochę chłodno, ale po rozgrzaniu się w sam raz. Z drugiej strony, czasem jeżdżąc rowerem przy zaledwie -1°C, ale wiatrem zawiewającym jakoś pod palce jest mi permanentnie zimno, dlatego ostatnio kupiłem wewnętrzne rękawiczki z jedwabiu (jak na razie kombinacja daje radę). Podczas dłubania w śniegu rękawice moczą się bardzo szybko i membranowa część nie ma szans wyschnąć na dłoni. Pomaga wtedy założenie ich na lewą stronę. Podczas jazdy rowerem wilgoci z dłoni pozbywam się puszczając na dłuższą chwilę kierownicę i pozwalając wiatrowi zabrać pot od wewnętrznej części dłoni. Po jeździe widać zawsze, że rękawice są wilgotne, schną w ciepłym pomieszczeniu ok. 2 godziny. Rękawice łapią zapachy na średnim poziomie, nie przeszkadza mi to bardzo.

Podsumowanie

Bardzo mocne, chyba niezniszczalne. Na rower – jestem nimi zachwycony. Doskonale chronią od wiatru, jednocześnie dłonie nie zapacają się zanadto. Bardzo uniwersalne temperaturowo. Do mało intensywnego trekkingu natomiast tylko do użycia w temp. ok. 5°C.

Proszę pamiętać, że potliwość i odczuwanie temperatury to sprawy bardzo indywidualne i podane przeze mnie w teście warunki mogą w prezentowanych rękawicach być odczuwalne zupełnie inaczej przez różne osoby.


**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Rękawice] Kalenji Gloves WS

Dodaj komentarz