Share →

MeindlDalej śnieg i mocowanie raków do butów. Wszystko idealnie współgra,w butach i kolcach chodzi się bardzo dobrze. Kolejne wyjazdy przynoszą coraz więcej och-ów i ach-ów, jednym słowem zachwytów. Moje nogi zaakceptowały ciężkość butów, albo raczej przyzwyczaiły się do niej, czy to lato czy zima tak samo komfortowo mi się w nich chodzi. Zdarzają się wyprawy, na których jest to moje jedyne obuwie, ale zabieram je bez jakichkolwiek obaw. Z wodą radzą sobie bardzo dobrze do pewnego momentu,ale tu nie ma mocnych…jedynie kalosze nie przemakają po całodziennym brodzeniu po mokrym terenie. Deszczyku nie boją się, przeprawy przez mokradła, błocko, rzeki, strumienie nie są im obce.

Dane techniczne producenta:
Materiał zewnętrzny: skóra nubukowa olejowana
Materiał wewnętrzny: skóra
Podeszwa: Meindl Multigriff Vibram
Wkładka: Air – Active
Waga buta (rozmiar 6): 670g

Wiek, czyli kiedy i gdzie sięgają ich początki:

Zakupione w sklepie turystycznym w Londynie w 2009 r. na wyprzedaży za ok. £100.
Oryginalna cena  £149.99.
Użytkowane intensywnie już 5 rok, w różnych warunkach atmosferycznych (podczas upału, deszczu, śniegu, mrozu), na zróżnicowanym  terenie (od pustyni aż po szczyty gór).
Przeznaczone głównie na dłuższe wyjazdy trekingowe w góry, ale zabierane również na weekendowe wyjazdy po płaskim terenie.

Krótkie podsumowanie, co przeszły, gdzie weszły:

2009r – Maroko(od Sahary po wierzchołek Jebal Toubkal 4167 m npm)
Wielka Brytania (Devon)
Czarnogóra (Durmitor, z najwyższym wierzchołkiem  Bobotov Kuk 2522 m npm.)
2010r – Norwegia (południowa część kraju)
Słowenia (Alpy Julijskie z najwyższym wierzchołkiem Triglav 2864m npm) 
2011r – Irlandia ( dookoła wyspy z najwyższym szczytem Carrantuohill 1039 m npm)
Wielka Brytania (Kornwalia)
Włochy (Dolomity – ferraty)
Szwajcaria ( szlak Houte Route)
Kaukaz czyli zdobywanie najwyższych wulkanów w Armenii (Aragats 4090 m npm),
Gruzji (Kazbek  5047 m npm) i Turcji (Arrarat 5100 m npm.)
2012r – Wielka Brytania (Szkocja, Ben Nevis 1344m npm)
Francja ( Normandia)
Norwegia (Lofoty)
Szwajcaria (ferraty)

Oprócz powyższych, dłuższych wypraw zakładam je na każdą weekendową włóczęgę po Anglii czy Walii, zwłaszcza kiedy zapowiadana jest zmienna pogoda z przewagą deszczu….a taka odnotowywana jest przez wiekszą część roku.

Maroko – Atlas Wielki

Słowenia – Alpy Julijskie

Norwegia – Preikestolen

Szwajcaria – Haute Route

Gruzja- Kazbek

Dlaczego Meindl?

Przygodę z porządnymi butami do trekingu zaczynałam z firmą Reichle. W ich butach świetnie mi się chodziło, dopóki nie zalało ich całkowicie w Szkocji, a nastepnie poddane zostały błyskawicznemu suszeniu na grzejniku. Efekt – zmniejszył się ich rozmiar i zaczęły uciskać.
Po nich na krótko sięgnęłam po buty Karimora, dokładnie na jeden wyjazd w góry  Hiszpanii, gdzie jakaś wada fabryczna podeszwy powodowała, że ciągle miałam mokro w butach.
Najgorsza rzecz, to mieć na wyjeździe non stop mokre stopy, wtedy nawet tuzin skarpetek nie pomoże.

Buty Meindl kupiłam za namową chłopaka, który uważa się skromnie za naj….mądrzejszego na świecie. A tak na poważnie jest szczęśliwym  posiadaczem podobnego modelu butów.

Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu: kawał buciora i zaraz myśl: będzie mi w nich za gorąco.
Ach…i brązowy kolor nie podobał mi się, wolałam granatowe lub czarne, ale to taki szczegół estetyczny, zauważany chyba tylko przez baby.
Byłam do nich nastawiona sceptycznie przed wyjazdem do gorącego Maroka…no ale w sandałach przecież nie da się chodzić po górach.
I tak zaczęła się moja przygoda z Meindlami….

Ocena w różnych warunkach atmosferycznych.

Na początku było wzajemne dopasowywanie się buta do stopy czy też stopy do buta.
Wyściółka buta była mięciutka, ładnie otulala stopę, wkładka nie sprawiała problemów i nie musiałam jej wymieniać na inną. Przetestowałam trochę skarpetek i różnych sposobów wiązania butów….a wszystko to prowadziło do stworzenia sobie jak najwygodniejszych warunków chodzenia. Pierwsze spacery przebiegły bezboleśnie, bez obtarć i innych obrażeń stóp co sprawiło, że buty otrzymały pierwsze plusiki.
I jak już trochę pobróbowałam w terenie rzuciłam się w nich na głęboką wodę, chociaż najpierw były wysokie góry, a potem woda.
Skwar i spiekota, górski szlak, pył, kamyczki, kamienie, piargi ,skały, głazy ,ale moje stopy mają się zaskakująco dobrze. Lekko spocona skarpeta, ale to normalne przy takim upale. Gruba podeszwa sprawia, że nie czuję niedoskonałości terenu, dobrze przylega do podłoża, uniemożliwia poślizgnięcie na skałach.Buty usztywniają ładnie kostkę w niebezpiecznym terenie.
Dalej śnieg i mocowanie raków do butów. Wszystko idealnie współgra,w butach i kolcach chodzi się bardzo dobrze.
Kolejne wyjazdy przynoszą coraz więcej och-ów i ach-ów, jednym słowem zachwytów.
Moje nogi zaakceptowały ciężkość butów, albo raczej przyzwyczaiły się do niej, czy to lato czy zima tak samo komfortowo mi się w nich chodzi.
Zdarzają się wyprawy, na których jest to moje jedyne obuwie, ale zabieram je bez jakichkolwiek obaw.
Z wodą radzą sobie bardzo dobrze do pewnego momentu,ale tu nie ma mocnych…jedynie kalosze nie przemakają po całodziennym brodzeniu po mokrym terenie.
Deszczyku nie boją się, przeprawy przez mokradła, błocko, rzeki, strumienie nie są im obce.
Zrobiłam w nich swoje pierwsze kroki na ferratach, gdzie też mnie nie zawiodły i nie pozwoliły odpaść od ściany.
Nie oparły się niestety zimnu i zmarzły mi w nich stopy podczas zdobywania Kazbeka, choć może to nie do końca ich wina, tylko zbyt ciasno zawiązanych raków, które uniemożliwiały mi swobodne poruszanie stopami w butach.

Konserwacja, czyli słów parę o zabiegach pielęgnacyjnych:

Buty są czyszczone w wodzie, za pomocą szczotki.
Nie urządzam im kąpieli, po prostu usuwam zanieczyszczenia z zewnątrz buta, wkładki piorę, a wnętrze czyszczę w miarę potrzeby.
Po wysuszeniu są zabezpieczane tłuszczem lub woskiem.
Stosuje tłuszcz do butów Dubbin, woski Grangers i Nikwax.

Tak wyglądają dziś :

Podsumowanie:

Po pięciu latach użytkowania buty mają się całkiem dobrze. W środku brak jakichkolwiek rozdarć czy przetarć. Na zewnątrz widać liczne wgniecenia, otarcia, głownie od skał, zużyła się gumowa otoka butów, zwłaszcza z przodu.
Starły się podeszwy i nie zapewniają już dawnej przyczepności na mokrej skale.
Może nie zaszaleją już podczas poważniejszej wspinaczki, ale nadal je użytkuję przy każdej nadarzającej się okazji.
Zapewniają mi wygodę chodzenia w każdych warunkach, czuję się w nich wyśmienicie i bez wahania zabieram je na każdy wyjazd, niezależnie czy jest gorąco czy zimno.
Na pytanie czy kupiłabym ponownie takie buty, odpowiadam zdecydowanie TAK.

Kinga Żelaśkiewicz



**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Buty wysokie] Meindl Borneo Pro Lady

Tagged with →  

Dodaj komentarz