Share →

DSC04494Z racji zbliżających się swoich osobistych urodzin moja, niekoniecznie, lepsza połówka postanowiła zrobić mi prezent i zaprosić na wyjazd w góry. Generalnie miałem być w sobotę na uczelni, ale kiedy wstaliśmy z wyra, a za oknem świeciło słoneczko bez zastanawiania olałem system, ogarnęliśmy się, odstawiliśmy psa i pojechaliśmy na dobry smażony ser w Worek Raczański. Po 15 jesteśmy w bajecznie zaśnieżonej dolinie Rycerki – nie mylić z doliną gdzie znajduję się Rycerka Górna. Mieliśmy wejść zielonym szlakiem na przeł. Przegibek ale jakoś nie dane nam było się w niego wstrzelić. Podążając za śladami ruszamy w górę potoczku o sympatycznej nazwie Majów.

Z racji zbliżających się swoich osobistych urodzin moja, niekoniecznie, lepsza połówka postanowiła zrobić mi prezent i zaprosić na wyjazd w góry. Generalnie miałem być w sobotę na uczelni, ale kiedy wstaliśmy z wyra, a za oknem świeciło słoneczko bez zastanawiania olałem system, ogarnęliśmy się, odstawiliśmy psa i pojechaliśmy na dobry smażony ser w Worek Raczański. Po 15 jesteśmy w bajecznie zaśnieżonej dolinie Rycerki – nie mylić z doliną gdzie znajduję się Rycerka Górna. Mieliśmy wejść zielonym szlakiem na przeł. Przegibek ale jakoś nie dane nam było się w niego wstrzelić. Podążając za śladami ruszamy w górę potoczku o sympatycznej nazwie Majów.


Przed 17, w ostatnich promieniach słońca wchodzimy na przeł. Przegibek i ruszamy w stronę schroniska PTTK. Pomimo, wydawałoby się, sympatycznej temperatury przy robieniu zdjęć tak zmarzły mi ręce, że długo dochodziły do siebie w schronisku. Tam od razu zamawiamy grzańce z miodem i omastą oraz smażony syr z fryteczkami. Wszystko pięknie ale brakuje tatarskiej omacki :P

Przy schronisku szwęda się kocur nazwany przez nas kotopsem, ponieważ, aż wstyd się przyznać był lepiej wytresowany niż nasz pies :P Chodził przy nodze, przychodził na zawołanie, itd. Całkiem sympatycznie w schronisku zrobiło się kiedy pękło kilka szklaneczek wina i malinówka w zacnym outdoorowym gronie ;D Przy posiadówie towarzyszyły nam świecące krasnale. Niby jeszcze bożonarodzeniowo ale już zasiały klimat świąt Wielkanocnych – szczególnie, że miały łopaty i pewnie chciały odśnieżyć całe góry. Przy wyjściu na fajkę było -17 stopniów i wiało fessssss. „Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…”

Rano totalny orgazm, aż rwało człowieka, żeby wyjść ze schronu. Ruszamy w kierunku Wielkiej Rycerzowej czerwonym szlakiem.


Rzut oka na pasmo z Wielką Raczą

Mała Fatra


Mała i Wielka Rycerzowa


Wielka Rycerzowa, w tłumaczeniu „Rycierova Hora” :D

A tu już widoczek spod szczytu Wielkiej Rycerzowej, zjeżdżamy do bacówki na racuchy ;D

Po wejściu do jadalni coś mi nie grało. Okazało się, że na jesień zakończono remont sali. Zabudowano taras, dzięki czemu powstało więcej miejsc do siedzenia –  z bardzo ładnymi widoczkami. Duży plus za takie przedsięwzięcie.

Widok z okna jadalni.


Wiosna?


Urzekła mnie ta koszulka ;D

Po zjedzeniu racuchów z borówkami i kolejnego smażonego sera człapiemy na Małą Rycerzową, aby stamtąd czerwonym szlakiem dojechać do Mładej Hory i niebieskim z powrotem do doliny Rycerki. Piękna tura, pogoda bajka – idealny prezent na nadchodzące urodziny – kolejne 18-ste :P

Reszta foteczek: https://picasaweb.google.com/101042996304436378158/BeskidZywieckiPrzegibekIWielkaRycerzowa


**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: [Beskid Żywiecki] Prezent przedurodzinowy – przeł. Przegibek i Wielka Rycerzowa

Dodaj komentarz