Share →

img3078sqWiosny nie widać, śnieg cały czas sypie. Przez całą zimę nie mogłem trafić na nieprzetarty szlak więc może teraz? Decyzja o wyjeździe zapadła w piątek wieczorem. Plan- przewietrzyć płuca.Na Kudłoń czarnym szlakiem, później żółtym i jakoś będzie ;) Jest sobota rano 16 marca. Od dwóch dni trzyma mróz. Temperatura za oknem -4 stopnie. Śniadanko i jedziemy. Piękna pogoda, bez wiatru. Trudno znaleźć szlak jak nie widać drogi, trzeba było pytać miejscowych. Szlak chyba prowadził gdzieś przez pola.

Wiosny nie widać, śnieg cały czas sypie. Przez całą zimę nie mogłem trafić na nieprzetarty szlak więc może teraz? Decyzja o wyjeździe zapadła w piątek wieczorem. Plan- przewietrzyć płuca.Na Kudłoń czarnym szlakiem, później żółtym i jakoś będzie ;) Jest sobota rano 16 marca. Od dwóch dni trzyma mróz. Temperatura za oknem -4 stopnie. Śniadanko i jedziemy. Piękna pogoda, bez wiatru. Trudno znaleźć szlak jak nie widać drogi, trzeba było pytać miejscowych. Szlak chyba prowadził gdzieś przez pola.

Szlak się później pokazał, cały czas śnieg po kolana. Nikt tędy nie szedł od kilku dni, żadnych śladów. Śnieg wyraźnie spowalnia marsz, już widzę, że za późno wstałem ;) nie da rady przejść całej trasy. Co najmniej godzina poszła na szukanie szlaku.

Polana Jastrzębie, trochę więcej widoczków.

Potem las, słońce przebija się przez drzewa. Na kolejnych polanach znacznie więcej śniegu.
Odpoczynek przed „atakiem szczytowym” ;) na  Kudłoń. Jestem z tych, co nie patrzą na szlak więc co chwile gubie drogę. Raz na jakiś czas pomiędzy drzewami przebije się tabliczka potwierdzająca dobry kierunek.
Śnieg już do pasa, lekki puch. Rakiety mało pomagały.

W końcu, szczyt śnieg jednak trochę zmęczył. Było już późne popołudnie, trzeba było więc wracać po swoich śladach. Nie chciało się iść, niezakłucony spokój gór zachęcał do dłuższej przerwy.

Zachodzące słońce żegnało nas powoli smagając miękkim światłem okoliczne szczyty, na koniec przydała się czołówka.


**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: Marcowe Gorce

Dodaj komentarz