Share →

Wyjeżdżamy z Górnego Śląska o 6.00. Autostradą dość szybko idzie, później niestety drogi lokalne w kierunku Dzierżoniowa. Po drodze przyjebałem jak dzik w sosnę nazywając Ślężę Karkonoszami. No coż, z daleka te pasma wyglądają podobnie :P O 10.00 startujemy z przeł. Walimskiej. Wieje pierońsko i chmury otaczają nas z każdej strony. Ruszamy jednak niebieskim szlakiem w stronę Wielkiej Sowy. Taka kiepska pogoda ma swoje plusy – idzie się zdecydowanie szybciej ;) Już po godzinie jesteśmy na szczycie. Niektórzy płacą 2 zł i wchodzą na szczyt wieży po to żeby zobaczyć…koniec swojego nosa :P.

Cały tydzień pięknej pogody – a na weekend zapowiadane, oczywiście, opady deszczu. Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Pewnie możecie się domyślać z jakim nastawieniem jechałem na wycieczkę w Góry Sowie. No ale jak trza to trza. Trasa przebiegała pomiędzy dwoma przełęczami – Walimską i Woliborską. Cel główny to Wielka Sowa i ognisko :).

Wyjeżdżamy z Górnego Śląska o 6.00. Autostradą dość szybko idzie, później niestety drogi lokalne w kierunku Dzierżoniowa. Po drodze przyjebałem jak dzik w sosnę nazywając Ślężę Karkonoszami. No coż, z daleka te pasma wyglądają podobnie :P. O 10.00 startujemy z przeł. Walimskiej. Wieje pierońsko i chmury otaczają nas z każdej strony. Ruszamy jednak niebieskim szlakiem w stronę Wielkiej Sowy. Taka kiepska pogoda ma swoje plusy – idzie się zdecydowanie szybciej ;).  Już po godzinie jesteśmy na szczycie. Niektórzy płacą 2 zł i wchodzą na szczyt wieży po to żeby zobaczyć…koniec swojego nosa :P.


Piekary Śląskie – godz. 5.30


Ślęża – zwana również popularnie Karkonoszami :P


Sowie w chmurach


Wielka Sowa

Po krótkim reście, na którym trzeba było gonić swoje nakrycia głowy ruszamy Głównym Szlakiem Sudeckim w kierunku przeł. Jugowskiej. Pogoda troszkę się klaruje. Szlak biegnie grzbietem więc marsz biegnie sprawnie. Okolice przełęczy Jurgowskiej to kompleks narciarski, schronisko PTTK „Zygmuntówka” i piękny bukowy las. Mamy nagrane ognisko przy schronisku więc robimy dłuższy popas.

Dalsze część trasy biegnie na trzeci co do wysokości szczyt Gór Sowich – Kalenicy. Na jej grzbiecie znajduje się rezerwat „Bukowa Kalenicy”, gdzie ochroną objęty jest drzewostan bukowy. Na samym szczycie Kalenicy stoi fajna wiata oraz wieża widokowa, skąd panoramka rekompensuje nam brak widoków z Wielkiej Sowy. Sami zobaczcie :)

Z Kalenicy mamy jakieś 2 godzinki do przełęczy Woliborskiej, na której czeka na nas autokar. Powrót przebiega z równie spektakularnymi widokami co trasa.
Po raz kolejny stwierdzam, że Sudety Środkowe, rejony Kotliny Kłodzkiej są bardzo fajny terenem zarówno do turystyki pieszej jak i samochodowo-autokarowej.

Reszta fotek:  https://picasaweb.google.com/101042996304436378158/GorySowie

 


**Zapraszamy do dyskuji na forum w temacie: [Góry Sowie] – pomiędzy dwoma „W”

Dodaj komentarz