Share →

Jako że Orla Perć jest na topie i na ustach lub raczej na kalwiaturach uzytkowników wielu for postanowiliśmy z Misiorem zrobić mały spacerek po szlaku.
Na ten cel mieliśmy do dyspozycji tylko dwa dni weekendowe.
Standardowo dojście do Doliny Gąsienicowej i piękne widoki na dzień dobry:
   
Przy schronisku jak i wewnątrz nie było na tyle dużo ludu aby sie przepychać łokciami.  Pogoda całkiem znośna, idealna na mały wysiłek fizyczny.
Niestety przez wiele czynników i późną porę poszliśmy ze schroniska odrazu na Zawrat mijając dość spora grupę ludzi.  Na przelęczy w stronę Małego Koziego tabliczka informacyjna o szlaku jednokierunkowym ? ! Wreszcie ktoś pomyslał.

   

Po odpoczynku i pamiatkowych zdjęciach Chichot idziemy dalej. I jak to niedzielni turyści pstrykamy foty gdzie sie tylko da zatrzymując i robiąc sztuczny tłok. Co do tłoku i opowieści jaki to bardzo oblegany szlak zastanawialiśmy sie czy my faktycznie idziemy Orlą. Praktycznie bardzo mało osób spotkaliśmy. Tylko przy dłuższych postojach ktoś nas wyprzedzał i tych ktosiów można policzyć na palcach dwóch rąk.

 
zmarzła przełączka i zmarzłe czuby

 
żydowski żleb,  coś płaskiego Uśmiech, gąsienicowy i zmarzły staw

I tak idziemy idziemy idziemy ….. i końca nie widać… bez zatorów ludzkich, bez lamentów przestraszonych dziewczyn i głupich pytań "co ja tu robie"   "po co ja tu poszłam", wsłuchani tylko we własny oddech i przyspieszone bicie serca.  Od czasu do czasu krótki odpoczynek na wyrównanie oddechu i nasycenie oczu pięknymi widokami.

          
zatłoczony Kościelec,  zamarła turnia, drabinka

Zasłużony odpoczynek na Kozim Wierchu:

       

Jeszcze nigdy nie widziałam tak wyludnionego tego szczytu. Kilka osóbek szybko uciekających do doliny 5stawów, a potem cały Kozi dla nas.

Idąc dalej w kierunku Granatów oczami szukaliśmy jakiegokolwiek miejsca na nocleg. Dopiero w żlebie kulczyńskiego udało się zagospodarować małą półkę skalną na szlaku na biwak. Misior zrobił małe rozeznanie w terenie w celu znaleznienia miejsca na nocleg ze skutkiem mizernym. I tak zostaliśmy na 2159m npm.

            
miejsce biwaku i noclegu, gimanstyka wieczorna, komin ale bez pieca, "chmury prysznicowe"

Kolacja zjedzona, naturalny prysznic w ubraniach zaliczony, łóżka pościelone – do spokojnego snu marsz. Jednak nie okazał się być taki spokojny. W końcu 2 nawałnice deszczu, porywisty wiatr, co chwile mżaweczka i jeszcze błyski i grzmoty na horyzoncie nie pozwoliły nam spokojnie przespać tej nocy.

Niewygody nocy wynagrodził nam piekny wschód słońca. A raczej strzępki wschodu. Niestety Czarne Ściany zasłaniały nam to co najpiękniejsze.

       

Po pierwszych zachwytach, niemiłym wyjściu z kokonów, śniadanku i zebraniu majdanu:

ruszyliśmy "bardzo ochoczo" w dalszą drogę.  Na rozgrzewkę komin i Granaty. Na skrajnym przetoczyło się stado chmur, na szczęście tylko chwilowo nas otoczyły.

 

       

Pomimo ślicznej pogody, na buczynowych turniach nie spotkaliśmy ani jednego człeka. Może to jeszcze za wczesna pora była. Dopiero na przełęczy Krzyżne pozdrawialiśmy turystki.

 


Buczynowe Turnie
Dolina Pańszczycy również słabo oblegana przez turystów była dla nas rajskim odpoczynkiem. Zasłużony biwak z miłym zamoczeniem stópw zimnej wodzie przy czerwonym stawie i powrót przez gąsienicową do przeludnionego zakopanego Płacz Płacz Płacz
 i dalej na niziny  Płacz Płacz Płacz Płacz

Nie obyło się bez fot górskiej przyrody:
          

Tak na zakończenie, kartka informacyjna w Murowańcu:

 

** zapraszamy do dyskusji na forum w temacie:  Orla Perć 28-29.07.2007

Dodaj komentarz

Looking for something?

Use the form below to search the site:


Still not finding what you're looking for? Drop us a note so we can take care of it!

Visit our friends!

A few highly recommended friends...