Share →

DSC_0007Na pierwszy strzał poszedł Veľký Choč, na który kolegów usilnie, aczkolwiek bezskutecznie namawiałem od lat kilku. Ot taka moja fanaberia, namawianie innych do włażenia na górki, na które nie chce im się wchodzić. Pojechaliśmy w sobotę rano do miejscowości Lúčky, tam znaleźliśmy komfortowy penzion do spania, zakupili jakieś browary i żer na wieczór i ruszyli w górę. Szlak przyjemny, najpierw od drogi asfaltowej szeroki, ubity dukt, dalej wyraźna ściega aż do drewnianej wiaty (o której dalej będzie więcej). Później lekko w dół, następnie lasem dość stromo do góry. Podejście mozolne, ale ciekawe. W pewnym momencie pokazuje się fajna dziura, z której rozpościera się widok na okoliczne pagóry i w dalszej perspektywie Tatry.

Góry..,. a co to takiego? To te sterty kamieni majaczące gdzieś tam w oddali? Porośnięte chaszcami kopce widoczne na zdjęciach w internecie czy w albumach u innych, a może kolonia czy już nawet część Kraśnika? Hmmm… W góry ostatnio jeżdżę co najmniej z taką częstotliwością, z jaką odbywają się loty załogowe na Księżyc albo wysyłane są sondy kosmiczne na Marsa. Może nawet rzadziej. W obecnej formie nie odczuwam nawet radości z wdrapywania się gdziekolwiek, odbieram to raczej jako swego rodzaju karę, dolegliwość, że znowu muszę gdzieś wyłazić, gdzieś się wspinać. Mimo to, wybrałem się na Słowację. Chęć wyrównania rachunku krzywd z zamierzchłych czasów, w których razem z czisem i cirrus przemierzaliśmy Małą Fatrę spowodował, że postanowiłem wleźć na Rozsutća, taką kupę kamieni kończącą – lub jak kto woli zaczynającą – pasmo Krivanskie rzeczonej Małej Fatry. Tak sobie postanowiłem. Co więcej postanowiłem wyciągnąć poza Gorce i Beskid Niski – najbardziej znanych miłośników klimatów gorcowo-beskidzkich. Zatem we czwórkę Stanley, Łukasz, Cichy i ja udaliśmy się na mały wypad na w słowackie kupki kamieni porośnięte chaszcami.

DSC_0013 DSC_0220

DSC_0224 DSC_0223
Wiata, o której niżej więcej. Sportowcy

DSC_0241
Porozmawiajmy o górach…

DSC_0244
Czas ruszać

DSC_0246
Zdobywcy na szczycie

DSC_0026

Na pierwszy strzał poszedł Veľký Choč, na który kolegów usilnie, aczkolwiek bezskutecznie namawiałem od lat kilku. Ot taka moja fanaberia, namawianie innych do włażenia na górki, na które nie chce im się wchodzić. Pojechaliśmy w sobotę rano do miejscowości Lúčky, tam znaleźliśmy komfortowy penzion do spania, zakupili jakieś browary i żer na wieczór i ruszyli w górę. Szlak przyjemny, najpierw od drogi asfaltowej szeroki, ubity dukt, dalej wyraźna ściega aż do drewnianej wiaty (o której dalej będzie więcej). Później lekko w dół, następnie lasem dość stromo do góry. Podejście mozolne, ale ciekawe. W pewnym momencie pokazuje się fajna dziura, z której rozpościera się widok na okoliczne pagóry i w dalszej perspektywie Tatry. Następnie sedlo Vráca, i z górki, tzn. pod górkę i już się jest na Veľkým Choču. Widok. Byłby pewnie piękny, gdyby widoczność była np. taka jak w lutym, w Bieszczadach. Tymczasem przejrzystość deczko gówniana, najbliższe pagórki widoczne, mocno przymndlone, ale coś dalej… słabiutko. Muszę jednak przyznać, że górka bardzo fajna i przy dobrej widoczności zewsząd czary mogą się pojawić, a już na pewno inne góry. Dlatego też trzeba tam będzie wrócić, kiedy warunki pozwolą na pierdyknięcie jakiejś zgrabnej panoramy. Wiata. Mała przytulna na dole część jadalna u góry miejsce do spania. Klaustrofobiczne, dwie osoby na wcisk wejdą, grubasów nie obsługuje, brzuchy nie zmieszczą się pod dachem.

DSC_0034
Z przełęczy Meziholie

DSC_0057
Lądowisko helikopterów

Dzień następny – Rozsuteć. Po wieczornym odpoczynku, zakosztowaniu czeskich i słowackich browarów, wczesnym niedzielnym rankiem zapakowaliśmy tyłki do wozu i pognali w kierunku Fatry. Celem była Štefanova lub Sztefankowa – jak mawiali Słowacy – i poskromienie bydlęcia, które nie dało się zdobyć klika lat temu przez to, że wówczas deszcz jakoś dziwnie padał – w poziomie. No i postanowiliśmy sobie, że wleziemy. Z parkingu zielonym szlakiem na sedlo Medziholie, chwila popasu, zaczerpnięcie łyka wody i dalej w górę szlakiem czerwonym. Podejście bardzo fajne, aczkolwiek brak siły i palące słońce trochę demolowały moje morale. Jednakże perspektywa zmoczenia ust w Smädný mních na szczycie wiodła ku górze po stromym skalnym podejściu. Pagórek bardzo zacny, widoczek ładny, widoczność, lepsza choć niewiele lepsza niż dnia poprzedniego, dlatego też… Na szczycie ludzi sporo, dużo Polaków, byli też i tacy, którzy w tej temperaturze popierniczali w krótkich spodenkach i pancernych stuptutach, ba była nawet laska, która miała wełniane ocieplacze nakładane na buty. Co to miało symbolizować, hmmm…, nie wiem. Zejście jeszcze ciekawsze niż wyjście, bowiem wpierw na sedlo Medzirozsutce, a następnie przez Horné diery. Diery to coś na kształt wąwozu przypominającego najładniejsze szlaki Słowackiego Raju. Cały ciąg łańcuszków, pochylni, drabinek i mostków opadających w dół  ponad wodospadami zagłębieniami rzeki tworzący w sumie niesamowity widok. Przypuszczam, że może to być niezłe miejsce do zimowego kręcenia lodów. A i latem nie sposób się tam nudzić, a to brakuje łańcuszka, a to zwalona drabinka. Nagrodą za przebrnięcie dierami było zimne piwo w Kolibie Podżiar. Później już tylko dreptanie do samochodu, zakupy u sąsiadów i kierunek Kraków.

DSC_0021 DSC_0060

DSC_0061 DSC_0062
Skałki i walka z drabinami na zejściu zRozsutća

DSC_0020
Szczyt Rozsutća

DSC_0058
Zwalona drabinka w Hornych dierach

Rozsutec_A
Rozsuteć

Gorąco polecam Małą Fatrę, góry niezwykle urocze i malownicze, gdyby nie spory tłum byłoby znacznie fajniej. Również Choč, godny jest polecenia, warto uderzać przy dobrej pogodzie (widoczności), bowiem Choč jest znakomitym punktem widokowym (idealne miejsce dla tersana), bo to samotna górka dookoła otoczona inszymi pagórkami.

z_Rozsutca_2A

Z_RozsutcaA
I jeszcze dwa ujęcia z samego szczytu

P.S.
Ostatnia fotka specjalnie dla Misia:

DSC_0016


**Zapraszamy do dyskusji na forum w temacie: Rachunek krzywd – czyli pchnąć Rozsutća w weekend

Tagged with →  

Dodaj komentarz

Looking for something?

Use the form below to search the site:


Still not finding what you're looking for? Drop us a note so we can take care of it!

Visit our friends!

A few highly recommended friends...