Share →

Mając rozwalone kolano, żonę w piątym miesiącu ciąży, nie mając samochodu to gdzie można pojechać? No chyba tylko na Roztocze…

 

Mając rozwalone kolano, żonę w piątym miesiącu ciąży, nie mając samochodu to gdzie można pojechać? No chyba tylko na Roztocze…
W sobotę wsiadamy do szynobusu o dumnej nazwie „Kasztelan”. Ludzi sporo, dużo rowerów, nawet ekipa w średnim wieku z sakwami, jakby na jakąś dalszą podróż. Rozmowy o finansach, dzieciach, pracy, jakieś sprawy kadrowo-personalne, pretensje do całego świata. Mam nadzieję, że mnie to nie dotknie nigdy. Jedzie się długo, 3 godziny, no ale i odległość niebagatelna, całe 140 km! Na siedzeniach obok jakaś brzydka dziewucha uskutecznia zabawę w ślimaka z pryszczatym chłopakiem. Jednym słowem ja pieprzę. Robi mi się niedobrze. Wychodzę więc do kibla, nie wiem po co, może się odświeżyć czy coś. Tam zastaję grubą panią rowerzystkę z ekipy w średnim wieku siedzącą na klopie. No tak, w domu nie zamyka, w pociągu też nie zamknęła. Wracam do żony, która na szczęście ratuje mnie swoją komórką, na której jest Tetris, ale taka modyfikowana, że nie klocki tylko kolorowe nutki. Pozostała godzina mija więc względnie szybko, tylko te czerwone nutki mnie denerwują bo nigdy nie wiem jak je wstawić żeby pasowały. Nienawidzę ich. Natomiast te niebieskie nutki nigdy nie sprawiają mi problemu.

Zwierzyniec wita nas deszczem i ślimakami. Po zrobieniu ślimaka ze ślimakiem robi mi się lepiej, więc ruszamy w stronę szlaku.



Po drodze mijamy Kościół na Wodzie. Pierwszy raz nie ma tam tłumu, więc udaje mi się przez kratę zrobić zdjęcie wnętrza, no i tej wody wokół. Niestety, nadal siąpi deszcz.





Udajemy się do Ośrodka Edukacyjno-Muzealnego, kupujemy bilety do Roztoczańskiego Parku Narodowego i niebieską „ścieżką poznawczą” idziemy nad Stawy Echo. A właśnie! Cel podróży! No więc celem podróży jest zobaczenie Konika Polskiego, czyli półdzikiego potomka Tarpana, którego od całkowitego wyginięcia ocalił chyba Zamojski, sprowadzając tu z Puszczy Białowieskiej. Stąd nazwa „Zwierzyniec”, o ile pamiętam. Konie te mają wodopój w rzece płynącej obok stawów Echo i tam je można spotkać. Po drodze widać, jak ostatnie wichury nałamały drzew, niektóre całkiem spore.



Nad brzegiem wielopokoleniowa ekipa sprawdza dlaczego stawy Echo tak się nazywają, krzycząc „Eeeeeechoooo” oraz „Natanek, wracaj natychmiast, bo już nie mam suchych spodni na zmianę dla ciebie!”. Natanek to jest imię dziecka czy to na cześć tego księdza z Jutuba? No tak czy inaczej, po takich akcjach raczej dzikiego konia nie zobaczymy.




Troszkę przestaje padać i daleko daleko, na grobli dostrzegam jakieś niskie, szare kształty. Może to są konie, może bele siana, bo się nie ruszają? Oczęta mam słabe, więc robię zdjęcie na maksymalnym zumie i potem powiększam je sobie na ekranie. Chyba to mogą być konie, bo niektóre bele siana stoją ponad ziemią. Szlakiem rowerowym udajemy się więc w ich stronę. Najpierw jednak przerwa na jedzenie. Żona teraz dużo je, a ja to muszę nosić kurde ;).

Jest wieża widokowa, są i konie. Jestem wniebowzięty.



Idziemy nadal żółtym rowerowym, droga szutrowa, trochę nudna, rzeczywiście bardziej dla cyklisty niż piechura. Co jakiś czas mijają nas foliowe krasnoludy z potomstwem na wynajętych rowerach. Pogoda psia, ale widać naród pragnie zdrowia, powietrza, lasu. Po drodze straż parku mija nas terenówką i sprawdza bilety. Czyli kupować trzeba i ze szlaku schodzić nie można bo ochrzan. No troszkę jednak schodzimy z drogi, a tam sceny normalnie jak z „Tętna pierwotnej puszczy”.



W razie kolejnego najazdu filanców żona ma mówić, że jest w ciąży i poszła na siku, ale bała się sama i stąd oboje zeszliśmy ze szlaku. Dochodzimy do Florianki, gdzie jest Izba Leśna, czyli taki mini-skansen oraz Koniki Polskie hodowane w zagrodach jak normalne konie. W sumie nic ciekawego



Wrażenie robi natomiast Dąb Florian, jego pień ma 2,5 metra średnicy! Trochę pada, trochę też nie umiem zrobić zdjęcia, które oddawałoby ogrom tego potwora



Dalsza nasza droga prowadzi do Górecka Starego, las jest bardzo zmienny, więc się jakoś nie dłuży. W międzyczasie ścieżka dendrologiczna, czyli z rozmaitymi gatunkami drzew.



No i Roztocze się roztacza roztacza 🙂





Dochodzimy do Górecka Starego, gdzie mamy umówiony nocleg w schronisku „Przy Starej Szkole”. Tu nie ma haczyka, ono jest stare, w starej, wiejskiej szkole.



W środku trochę bije pleśnią, ale na jedną noc to spoko. Jesteśmy sami. Łóżka typowo schroniskowe, kuchnia, nawet wyremontowana łazienka, ciepła woda. Lux. Z powodu deszczu zimno, na tyle zimno, że w pokoju pojawia się BUKA



Następnego dnia udajemy się na południe do Górecka Kościelnego. Tu też nie ma haczyka, jest tam modrzewiowy kościół z XVIII w, obecnie w trakcie malowania.





Za kościołem jest alejka starych dębów, starszych niż kościół. Aparat wczoraj zmarzł, trochę zmókł i dzisiaj strajkuje, zdjęcia więc robię oszczędnie.





Dąb, kapliczka, dąb, kapliczka… Na końcu kapliczka na wodzie i cudowne źródełko, ponoć choroby wszelkie leczy.



Jedno z okien kapliczki na wyjęty kawałek szyby, wkładam więc rękę i na oślep robię zdjęcie ołtarza. No i w tym momencie aparat mówi: „Nara!”



Czerwonym szlakiem zawracamy w stronę Górecka Starego i idziemy nad rzekę Szum (niebieska ścieżka poznawcza). „Szum” bo szumi, bez żadnych haczyków, za sprawą szumów, czyli małych wodospadów. Rzeka meandruje, przeciska się przez las, w końcu opiera o tamę i rozlewa. My idziemy od tamy w górę rzeki. Widoki super, szkoda, że aparat już się nie daję włączyć i pozostaje tylko komórka.



Woda na stawie kwitnie, ale nie śmierdzi



Na tamie i w górę rzeki leży pełno zwalonych drzew, starych i nowych, jest więc trochę gimnastyki przy pokonywaniu ścieżki.











Potem sesja jagodowo-borówkowo-malinowa w lesie i tak dowitaminizowani idziemy na stację Józefów Roztoczański, wsiadamy do „Kasztelana” i już po 3,5 godzinach (150 km!) jesteśmy w domu. Niestety, baterii na Tetris starczyło tylko na 1,5 godziny.

Kurcze, może nazwę syna Natanek? 😛

 


Do dyskusji, zapraszamy na forum.

 

Dodaj komentarz

Looking for something?

Use the form below to search the site:


Still not finding what you're looking for? Drop us a note so we can take care of it!

Visit our friends!

A few highly recommended friends...