Share →

– Plusk! Łyżka ląduje w zupie, tętno przyspiesza, wzrok robi się nieostry, chociaż skupiony jest na jednym krótkim słowie „Selected”. Szybko zagaduje do Pierre’a  czy widzi to co ja i okazuje się, iż nie jestem w błędzie. Nasz „romans” z firmą Mammut trwa dalej, zostaliśmy wybrani jako jeden ze 150 zespołów na zdobycie wybranego przez nas szczytu  – na  Rysy w zimowych warunkach!

 

– Plusk! Łyżka ląduje w zupie, tętno przyspiesza, wzrok robi się nieostry, chociaż skupiony jest na jednym krótkim słowie „Selected”. Szybko zagaduje do Pierre’a  czy widzi to co ja i okazuje się, iż nie jestem w błędzie. Nasz „romans” z firmą Mammut trwa dalej, zostaliśmy wybrani jako jeden ze 150 zespołów na zdobycie wybranego przez nas szczytu  – na  Rysy w zimowych warunkach! Spiesząc z wyjaśnieniem: firma Mammut w 2012 roku obchodzi swoje 150-te urodziny. Z tej okazji organizowany jest “The Biggest Peak Project in History”, a mianowicie 150 drużyn z całego świata wysyłana jest na 150 różnych szczytów, na całym świecie.

Zakrojone na przepotężną skalę operacje dążące do włączenia nas do tego projektu opłaciły się. To co u nas powoduje wielki banan na twarzy i palpitacje serca, to nie tylko samo wejście z światowej klasy przewodnikiem  i zdobycie bezcennego doświadczenia, lecz również wyposażenie sprzętowe od „kochanej” firmy Mammut.  Szwajcarski rozmach, godny programowi Apollo przekłada się na rzeczywistość i nie fundują nam byle czego, lecz spodnie softshellowe, kurtkę i plecak z najnowszej kolekcji 150 Peaks. Szacunek!



Kilka dni po tej wiekopomnej chwili, Tomek dostaje telefon od przewodnika IVBV – Marcina Kacperka, obgadując z grubsza plan wyjazdu. Niewielkie problemy rozwiązane zostają w mig i ustalamy datę 3-4 grudnia.

Zwyczajowy, mokry, depresyjny listopad zrobił psikusa i był słoneczny i suchy. W górach śniegu tyle co inteligencji pośród naszych polityków – niewiele. Nasze  wątpliwości, czy wejdziemy na szczyt w rakach,  czy w adidaskach kończą się po spojrzeniu w kamerki nad Morskim Okiem. Szału ze śniegiem nie ma, ale jak wchodzić to wchodzić.

Zgodnie z ustaleniami w piątek wieczór docieramy w piątkę do Zakopanego i kolejnego dnia o 6 rano wyruszamy na atak szczytowy. Nie tylko Mammut o nas dba, lecz również nasz przewodnik Marcin, który dzięki specjalnej przepustce zawozi nas w bliskie okolice Morskiego Oka.  Oprócz Marcina Kacperka, towarzyszy nam aspirant na przewodnika – Przemek Wójcik, w roli pomocnika i kamerzysty.





Po chwili spędzonej nad zalodzonym, bezśnieżnym stawem, ruszamy wzdłuż lodu, a Przemek chowa się w krzakach, pod skałami kamerując nas z najróżniejszych kadrów. Pierwszym przystankiem jest przymusowa przerwa na założenie raków – woda zamarzła na ścieżce tworząc grubą warstwę lodu, która jest  dużo bardziej śliska niż mokra podłoga w kuchni. Po 15 metrach raki znów do plecaka i jazda do góry.



Przed 8 rano docieramy do kolejnego „lodowiska” – Czarnego Stawu. Warstwy lodu witają nas przedziwnym „głuchym dudnieniem”, spowodowanym napięciami między warstwami lodu, niesamowite zjawisko…



Zgodnie z prognozami, zaczyna się zaciągać i wieje coraz mocniej. Tuż powyżej stawu zaczyna sypać śnieg i nie wygląda na to, żebyśmy dzisiaj uświadczyli słońca. Pod Bulą pod Rysami ścieżka robi się śliska, pora wyciągnąć raki z plecaka, a 100m wyżej dzielimy się na 2 zespoły linowe. W pierwszym prowadzi Marcin, a za nim Stabi, Pierre i Tomek. Ja z Maksem zostajemy pod opieką Przemka.



Początkowo idziemy szlakiem zimowym, czyli słynnym, groźnym źlebem – „Rysą”. Rodzaj śniegu nie pomaga w wejściu. Nogi zapadają się, raki nie trzymają najlepiej w tej „kaszy”. Po konsultacji olewamy wejście klasyczne zimowe i wracamy na szlak letni, dzięki odkrytym łańcuchom będzie znacznie lepiej. Przewodnicy nadają niezłe tempo, nie ma chwili na podziwianie widoków. W sumie nic dziwnego jak widać na około 100 metrów. Co jakiś czas małe problemy sprawia zalodzona skała, lecz dzięki silnym rękom trzymającym mocno łańcucha posuwamy się do przodu.   Docieramy do punktu charakterystycznego dla Rysów – przełęczy pod Rysami. Krótka kilkunastometrowa graniówka, może budzić niemałe obawy u nieprzyzwyczajonych osób. Po obu stronach dość solidny kawałek na dół, lecz nie robi to na nas większego wrażenia. Na przełęczy poczekaliśmy chwilę na grupę Marcina, puszczając ich dalej przodem. Tuż przed szczytem z racji obowiązków kamerzysty weszliśmy jako pierwsi na szczyt, uwieczniając ostatnie metry Marcina ze swoim zespołem.







Na szczycie meldujemy się o 11, szybko zaczynam robić obiecane zdjęcia. Mammut wysłał nam spore wytyczne co do zdjęć i wyglądu, o długości dłuższej niż notatki z moich wykładów.  Kilkanaście minut poświęcamy na foty, bierzemy rzeczy i….

– Chłopaki… Kaski….

No i blada dupa wszystko od nowa… Zgodnie z zaleceniami musimy zakryć kaski koloru innego niż czarny/ szary/ czerwony (my oczywiście mamy białe) 😛 Po tym nieplanowanym zdarzeniu w końcu mogliśmy schodzić i cieszyć się z odmarzających palców i pięknej, wietrznej, zimowej aury.





Zejście nie sprawiło większych problemów, spokojnie obgadaliśmy plan kolejnego dnia. Marcin zostawił nam kamerkę do dogrania kilku scen do filmu. Nasze zapędy aktorskie niestety nie zdały rezultatu i większość scen dla dobra ludzkości nie zostały nigdzie zawarte.





Kolejnego dnia z powodu fatalnej pogody, nie wyszliśmy nigdzie w góry, lecz na… parking. Marcin zaprezentował nam skrócony kurs używania detektorów lawinowych i zawiózł do siebie na dopełnienie ostatnich formalności  “papierkowych”. Po przegraniu materiału filmowego i zdjęciowego oraz bardzo przyjemnej rozmowie, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do swoich codziennych zajęć. Plan został zrealizowany!

Zapraszamy też do obejrzenia filmu upamiętniającego naszą wycieczkę (docenionego przez Mammuta;):
http://www.youtube.com/embed/Be1R1CycvTk

Końcem końców, chcemy serdecznie podziękować Naszym przewodnikom : Marcinowi Kacperkowi i Przemkowi Wójcikowi za świetną opiekę, super atmosferę, przekazanie cennych uwag turystyczno-wspinaczkowych oraz za upominki na koniec wyjazdu. ;).
Dziękujemy również firmie MAMMUT za wybranie nas do tego niesamowitego przedsięwzięcia. Jesteśmy dumni, że wybraliście Naszą grupę! Sprzęt oraz doświadczenie, które nam podarowano jest najwyższej klasy i jesteśmy pewni, że będą one służyły przez wiele pięknych chwil w górach.
Pragniemy też podziękować wszystkim tym, którzy na nas głosowali w pierwszej fazie projektu oraz wszystkim, którzy przyczynili się do naszego sukcesu!

Tekst: Sznerchu
Edit: Edwin

Więcej zdjęć:
TUTAJ

Link do naszego touru na stronie “Peak Projectu” Mammuta:
TUTAJ


Do dyskusji, zapraszamy na forum.

Tagged with →  

Dodaj komentarz

Looking for something?

Use the form below to search the site:


Still not finding what you're looking for? Drop us a note so we can take care of it!

Visit our friends!

A few highly recommended friends...